Zacznijmy od krwi.... Strona: 4

Dodano: 2007-10-14 21:10

Z ciemności ledwo widocznego teraz okna, zaświeciły do niego ostrzegawczo dwie pary żółtych ślepiów...
Mignęły tylko i szybko znikły w dalekiej otchłani otaczającego wszystko mroku, wraz z eskortą innych oddalających się spod domu kształtów.
Brzdękając na jednej strunie, nagle stwierdził, że coś mu wisi smętnie na prawym rogu, coś co zawisło tam nie wiadomo kiedy i skąd... Kartka odpadła sama wraz z dalekim śpiewem dzieci nocy, ukazując w nikłym świetle, wpadającego przez resztę okien księżyca, zamazane znaki.

Z bliska okazały się odbiciem dwóch wilczych łap. Czyżby zamierzały tu jeszcze kiedyś wrócić?...



Dodano: 2007-10-15 18:22

- Co jest ? - syknął nagle, a głos jego odbił się echem po sali. Odżył, zerknął na skrawek papieru, po tym zaś na zgromadzonych. - Coś niemrawe wasze towarzystwo... Z drugiej strony czego się spodziewać po umarlcach. - splunął. - Trzeba Was rozruszać, czy co :?: - odsunął się od okna i ponownież zbliżył ku centrum sali. - Bawcie się moje dzieci, bawcie... - syczał jadowicie, wywijając zajadle ogonem i ostrożnie podchodząc do wilkołaczyc, nieprzerwanie mierzył wzrokiem w wampirycznych gospodarzy.



Dodano: 2007-10-15 21:38

Mordraug, krocząc pod osłoną nocy w towarzystwie braci i sióstr, niespodziewanie przeszył lodowaty dreszcz, jakby coś wyczuwała... Na chwilę przystanęła, rozkazując wiatru, by zabrał ją z powrotem do tyle co opuszczonej trupiarni.
-Tak, jak myślałam- szepnęła, gdy spostrzegła, co się tu dzieje.
Wraz z następnym podmuchem wróciła do towarzyszy.
-Nimdraug, musimy wracać, mamy towarzystwo, które może się domyśleć- rzekła do siostry, po czym chwyciła ją za ramie i razem znikły gdzieś w otchłani nocy...



Dodano: 2007-10-16 06:10

Cholerrrra, CHOLERRRA, psaikrrrrew...
Nimdraug od początku wiedziała, że projekcja astralna będzie złym pomysłem, bo czemu nagle rodowa Kenare miałaby normalnie nie wyjść, nawet jeśliby w grę wchodził przekaz dalszych informacji reszcie stada? Gryząc wargę łypnęła na siostrę...
Niby z jednego miotu, a przystała do tych dziwadeł Tagów, i czego oni ją tam nauczyli?? I po co??
Kłapnęła zębami ze zniecierpliwienia, po czym podobnie do bliźniaczki przymknęła oczy i już w następnej chwili stała na starym miejscu. Ostrożnie się rozejrzała...
Jak Rogaty coś zauważył, to jesteśmy ugotowane...
Przesunęła dłonią wzdłuż wąskiej tali, jej obawy miały kolejne uzasadnienie, gdzieś przepadł zwój...
Nimdraug aż odwróciła twarz w cień: The Show must go on, tym bardziej żemógł go zwęszyć i zabrać inny Lupus...
A atletyczna postać była coraz bliżej, czym sobie zasłużyły na ten uśmieszek? Coraz mniej jej się to wszystko podobało, zrobiła wielkie oczy na Mordraug i czekała...



Dodano: 2007-10-17 18:29

<Z ciemnosci wylania sie dziwnie poobwijany bondage'ami mlody wampir o psychodelicznym, fioletowym spojzeniu... od razu widac, ze to Malkavian... U jego boku kroczy dumnie czarna pantera (Asgardh)>
A wiec witajcie bracia i siostry! Jam jest Azathoth Ke'Rehl Aubrey Demoriel... Jestem tu nowy, wiec moze opowiecie mi jaki obrzadek odprawiacie?


la mayyitan ma qadirun yatabaqa sarmadi fa itha yaji ash-shuthath al-mautu gad yantahi


Dodano: 2007-10-17 20:07

Wilkołaczyca zjeżyła długie po pas włosy, jej czuły węch dostarczył już wystarczających informacji o nowo przybyłym.

Odwróciła się od nadchodzącego Demona lasu i zjechała spojrzeniem wampira nieznacznie oblizując pełne wargi długim językiem. jej pięknie zwierzęce oczy zajaśniały jak w gorączce...
Kiedy ostatni raz jada?...Opanowała się jednak, chwilowo...

-Witaj- przemówiła z lekka zachrypniętym głosem- załatwiamy własne interesy...a co Ciebie tu sprowadza?



Dodano: 2007-10-17 20:18

Mordraug ze stoickim spokojem odwróciła się w kierunku przybysza. Oparła się o ścianę i przeszywała wzrokiem, jakże w tej chwili pustym, to panterę to wampira, oczekując na jakikolwiek gest czy ruch z jego strony...



Dodano: 2007-10-17 20:35

Dostrzegł ciemny zarys pantery u boku nowo przybyłego i uśmiechnął się podstępnie.
- Kici, kici, kizia mizia... - syknął prześmiewczo, zerkając na Malkaviana, po czym rzucił znaczące spojrzenie w oczy kota, który to nastroszył futro na grzbiecie i jakby pokłonił się przed rogatym, jednocześnie lekko się wycofując. Dikię Dziecię ostrożnie zbliżyło się do fotela, w którym dotychczas zasiadała pani wampirów i jak gdyby nigdy nic rozsiadło się w nim wygodnie, uśmiechnęło do zgromadzonych i szepnęło.
- Cóż za miłe gniazdko. - w jednej zhwili fotel obrósł kwitnącymi pnączami, które utworzyły na głowie Łowcy cudną koronę.
- Tak lepiej. Prawie ja król. - stwierdził szyderczo, puszczając oczko do wilkołaczyc, po czym rzucił do pierwszej lepszej wampirzycy. - Hej dzieweczko, niewolnico, zapodaj mi nieco trunku, albowiem gardło me już wyschło. - skrzeknął, a następnie zwrócił się do Nimdraug. - A wy.. może wreszcie wyjaśnicie po cóżcie przybyły :?: - warknął, miętoląc w dłoni kawałek papieru.



Dodano: 2007-10-17 20:58

Nimdraug, nadto była już poirytowana, ze zwierzęcą harmonią ruchów przeszła się wzdłuż komnaty, namierzając wzrokiem wiszącego pod sufitem gacka. W okamgnieniu wykonała skok, chwytając intruza między kły. Mięciutko wylądowała na stole, i cisnęła stworzeniem w jedno z okien, rozbijając nim szybę.
-Zebrało wam się na spanie?? Bardzo proszę, zaraz rozruszamy towarzystwo...-warknęła w przestrzeń, dzielącą ją od zajętego fotela.
-Ta latająca mysz, zaraz nam sprowadzi kogo trzeba, takiej zniewagi nie zignorują, a jeśli nawet... cóż...noc jeszcze młoda, a historia, podobnie jak nowe prawa, pisane są przecież ręką zwycięzcy...
Ostrym spojrzeniem skwitowała dochodzący zza Malkaviana pomruk pięknego stworzenia.
-Trzymaj kociaka z daleka, jeśli nie chcesz by skończył podobnie- wymruczała, robiąc słodki wyraz dzikiej twarzyczki.-Nie chcemy przecież rozlewu krrrrwi...a przynajmniej chwilowo-
Kierując się w kierunku bliźniaczej siostry, wyciągnęła w stronę siedzącego Demona dłoń. W jej wielkich oczach zadrgał obraz zmiętolonego świstka.



Dodano: 2007-10-17 21:26

A ona dalej stała, nie zwracając uwagi na zaistniałą sytuację. Teraz wlepiła swój wzrok w Malkaviana. Jej ślepia zrobiły się zupełnie białe, nie można było z nich nic wczytać- były puste, bez wyrazu, bez błysku, niczym najstraszniejsza otchłań... Nikt nie wiedział co się w tym momencie działo z Mordraug, o czym myślała, czy w ogule była obecna... Wyglądała niczym posąg, blada, bez życia...



Dodano: 2007-10-17 21:45

Zauważył to i na chwilę oderwał wzrok od poczynań Nimdraug. Oblizał usta, syknął cicho, podrapał się po gardle. Stała na tyle blisko, że mógł bez problemu sięgnąć ją ognonem. Wyciągnął go ku niej. Pogłaskał po bladym policzku, pogładził po włosach.
- Coś nie tak, wilkołaczyszcze ? - zapytał. - Bladeś jakie, niczym niebo o wschodzie Słońca. - brzdęknął zaintrygowany.



Dodano: 2007-10-17 22:38

<Z ciemnosci wylania sie dziwnie poobwijany bondage'ami mlody wampir o psychodelicznym, fioletowym spojzeniu... od razu widac, ze to Malkavian... U jego boku kroczy dumnie czarna pantera (Asgardh)>
A wiec witajcie bracia i siostry! Jam jest Azathoth Ke'Rehl Aubrey Demoriel... Jestem tu nowy, wiec moze opowiecie mi jaki obrzadek odprawiacie?


la mayyitan ma qadirun yatabaqa sarmadi fa itha yaji ash-shuthath al-mautu gad yantahi


Dodano: 2007-10-18 07:14

-Ty tam, nie rób remaku z własnych wejść, bo się zaraz Tobą zajmę...
Nimdraug, zrezygnowała z karteczki i podobnie do siostry wlepiła jarzący wzrok w młodego wampira



Dodano: 2007-10-18 14:33

Mordraug ani drgnęła, stała dalej i przeszywała pustym wzrokiem przybysza... Jednak rogaty poczuł się dziwnie, jego ciało zostało sparaliżowane, po plecach przeszedł mu lodowaty dreszcz, nie mógł się ruszyć, nie mógł wydusić z siebie ani słowa...
- Nigdy więcej się do mnie nie zbliżaj- usłyszał oziębły głos Mordraug, choć nie dostrzegł żeby jej usta choćby drgnęły.- A teraz odejdź!
Po tych słowach jego nogi jakby na rozkaz poniosły go w najciemniejszy kąt pomieszczenia...



Dodano: 2007-10-18 14:53

Nimdraug beż zmrużenia oka zajęła wolny teraz fotel, z cicha powarkując jedynie na drgające w okół pnącza...



Dodano: 2007-10-18 17:48

- Magia, perkele, parszywa magia... - klnął cicho, strzepując z siebie resztki wilczego uroku. Odwrócił się w stronę swojego byłego trony, gdzie ujrzał rozłożoną wygodnie Nimdraug.
- No dobra... - syknął. - Skoro tak wilkołajco... - przerzucił wzrok na jej siostrę, obnażając kieł. Szarpnął strunami, a przyczajone w kącie pnącza utworzyły nowe siedzisko, na którym usiadł i wymierzył raz jeszcze wzrok w oba wilkołaki, uśmiechając się podle.



Dodano: 2007-10-18 18:11

-Kolejny trrronik? RAWR, nie musiałeś, na prawdę, jeden mi starrrczy...-słodko ironiczny uśmieszek zaigrał na wargach jednej z białowłosych. Ale nie na długo.
Rozkosznie się przeciągając, wchłonęła otaczające zapachy, opanował ją dziwny stan otumanienia, walcząc sama ze sobą, potrząsnęła kształtną głową. Nie może zasypiać... nie teraz...



Dodano: 2007-10-18 18:49 Zmieniono: 2007-10-18 18:50

Szarpnąl raz... i usłyszała cichy szelest...
Dwa... i wyczuła ruch wokół... trzy... i coś błyskawicznie chwyciło ją za ramiona, oplotło ręce aż po nadgarstki, następnie nogi po kostki, tors i szyję. Została przywiązana do fotela przez pnącza, grube, mocne i osobliwie pulsujące. Niczym żyły, w których tętniła krew.
- Proszę, rozgość się. - uslyszała skrzek leśnego stworzenia, a po nim serię obłędnych szeptów, zdających się dobiegać z każdej strony, wdzierających się do wnętrza jej umysłu.
- Nimdraug... Nimdraug... zjednaj się z nami...
Lesisty stwór tylko uśmiechał się, patrząc spode łba. Na chwilę rzucił wzrokiem w kierunku okna, gdzie mignął kolejny dziwny cień. Następnie zwrócił się do ogółu:
- A więc Przyjaciele, na czym skończyliśmy ? - obnażył ruchliwy ozor.



Dodano: 2007-10-18 20:28

Wilczyca, wyczuwając co się dzieje, ocknęła się z transu i w mgnieniu oka znalazła się przy Siostrze.
-Gińcie, niech uleci z was ostatnia kropla życia!- krzyknęła donośnym głosem i w tym samym momencie suche pnącza opadły na ziemię.
-Czas, byś odpoczęła, moja droga- powiedziawszy to, przyłożyła dłoń do policzka bliźniaczki, która po chwili znikła w ciemnościach.
Odwróciła się teraz do rogacza, rzuciła mu mordercze spojrzenie i w ułamku sekundy znalazła się tuż przed nim. Długim szponem uniosła mu podbródek i rzekła:
-Masz ochotę się pobawić? Hę? To pobaw się ze mną!-łobuzersko się uśmiechnęła i odskoczyła parę metrów do tyłu, pozostawiając na brodzie szarpidruta krwisty ślad...



Dodano: 2007-10-19 07:27

Krew z jego brody skapnęła na podłoże, na suchy pęd, który w onej chwili odżył, nabrał barw, rozkwitł. Rana dość szybko się zagoiła. Rogaty przetarł ją, po czym spojrzał na Wilczycę. Zbył ją milczeniem i ozorem, co zdawało się być bardziej dosadne od najgorszej obelgi. Zwrócił się do niedawno przybyłego Malkaviana:
- A cóż Ciebie tu sprowadza, Dziwnoimienny ? - zapytał.
Zaskoczona Wilczyca nie zauważyła jak coś pełznie do niej, wije się niczym żmija, powoli okala i zacieśnia wokół jej kostek.



Dodano: 2007-10-19 08:51

W pierwszej chwili wilczyca nie ukrywała zaskoczenia, lecz natychmiast oprzytomniała.
-Tym chcesz mnie powalić?- spytała z szyderczym uśmiechem i błyskiem w oku. W ciągu paru sekund jej ciało zaczynało się robić czarne, przeźroczyste aż w końcu znikło w cieniu, który okrążył parę razy pomieszczenie.
-Spróbuj czegoś innego- usłyszał głos dobiegający z ciemnego kąta, po czym zauważył wyłaniającą się z niego sylwetkę Mordraug.
Usiadła na najbliższym krześle.
-Czekam- rzekła, stukając złośliwie szponami o stolik...



Dodano: 2007-10-19 09:02

- Klik, klik... - uśmiechnął się. - Droczysz się wilkojcu, oj igrasz z diabłem. - dodał, odkładając gitarę. Poczuła oślizgły dotyk na ramieniu, po czym ujrzała spełzającego po nim dorodnego żmijca, którego syk przeszył wszystkich zgromadzonych. Wąż obadał jej twarz ruchliwym, rozwidlonym językiem, obnażył kły, po których spływał jad, po czym zwinnym susem runął ku rogatemu i skrył się w okolicznych zaroślach.
- Sama chciałaś się bawić. - stwierdził rogaty, a następnie w mgnieniu oka posłał ku Mordraug strzałę. Ta wbił się z impetem w ścianę tuż obok niej, zostawiając lekką ranę na jej lewym policzku. - To się baw ! - ryknął, dysząc wściekle, marszcząc czoło i obnażając kły. Nie wiedzieć czemu, zrobiło jej się słabo, gdy powstał i począł się powoli zbliżać. Ujrzała czarne plamy przed oczyma, chłode dreszcze przewędrowały jej po plecach. Grot był zatruty halucynogennym jadem żmijca. Szum okolicznych wichrów przybrał nagle bardziej namacalną formę cichych szeptów.
- Mordraug, Mordraug... To my...
Obraz rozmył się i w mglistej toni dostrzegła tysiące liści wirujących na wietrze, tysiące drzew pnących się ku niebiosom, tysiące cieni skrytych wśród konarów. Jej uszu dobiegło dudnienie bębnów wsparte grzmotami nadciągającej burzy. Potężny wicher uderzył w jej pierś i poczuła jak opada w otchłań.
- Jesteśmy tu... jesteśmy tu... jesteśmy wszędzie...



Dodano: 2007-10-19 11:59

Mordraug nie wiedziała co się z nią dzieje, czuła się naprawdę dziwnie, z drugiej zaś strony znała to uczucie, tylko nie mogła sobie w tej chwili przypomnieć skąd...
Nagle poczuła ostry ból, jakby coś ją rozrywało od środka, wszystko przed oczami zaczęło jej wirować. Syknęła z bólu i zwinęła sie w kłębek. Jej twarz zaczęła sie wydłużać, kły się mocno zaostrzyły, ślepia zmieniły swój wyraz, zaczęła obrastać futrem. Nie wiadomo dlaczego rozpoczęła się przemiana, przecież nie było pełni... Wydała z siebie przeraźliwy ryk i z wielką gracją skoczyła ku górze, lądując przed zszokowanym rogaczem. Jedną łapą przygwoździła go do ściany.
-Hmmm, widzę, że jad Twej żmijeczki podziałał na mnie trochę inaczej niż przypuszczałeś- z ironią w głosie szepnęła mu do ucha, po czym zaczęła wąchać jego szyję.
-Ładnie pachniesz, zobaczymy jak smakujesz- rzekła z lekkim uśmieszkiem i wgryzła się w niego. Po chwili się oderwała i oblizała pysk.
-Mmmmm, wyborne-spojrzała w jego pełne zdziwienia oczy.-Jednak wiedz, że nie chcę Cię zabijać, nie o to mi chodzi- powiedziawszy to odskoczyła do tyłu, znikając w cieniu. Widać było tylko ledwo dostrzegalne dwa żółte ślepia, połyskujące w ciemnościach...



Dodano: 2007-10-19 12:21

- Możemy tak sobie dokazywać do końca świata. - stwierdził, chwytając się za miejsce ukąszenia i lekko kucając. - A sensu w tym niewiele. - zarzucił grzywą i powstał, spoglądają na Mordraug. Zastanawiał się, czemuż inni się zrobili tacy niemrawi, stali tylko osłupieli już od dawna i przyglądali się wydarzeniom. Martwą ciszę przerwał donośny grzmot dochodzący zza okien. Nadciągała burza, a z nią coś jeszcze. Ciche dudnienie niesione z wichrami.
- Jesteśmy tu, jesteśmy... jesteśmy wszędzie... - wydawało się, że znów rozległ się ów dziwny szept. Jego źródło zdawało się teraz znajdować na suficie, przemieszczało się, po chwili dobiegało z ciemnego kąta, z okolic fotela pani, zza drzwi. Wicher na zewnątrz wydał z siebie złowieszczy pomruk, Asgardh zdała się być lekko zdenerwowana. Rogaty wycofał się nieco i teraz już tylko nasłuchiwał.

Sama Mordraug dość szybko pożałowała swego czynu. Nim jeszcze słodki smak krwi zniknął z jej języka, poczuła w żółądku nasilające się tętnienie, a w jej oczach dostrzec można było cień przerażenia. Nagle zwinęła się, zadrżała i wypluła z siebie sporą ilość posoki, która utworzyła na podłodze czarną kałużę. Padła na kolana, jakby wycieńczona i dosłyszała tylko cichy pomruk rogatego.
- Masz nauczkę na przyszłość...



Dodano: 2007-10-19 14:23

Nie wiedziała o co chodzi, odczuwała dziwny ucisk w żołądku, z początku była wystraszona zaistniałą sytuacją, lecz po jakimś czasie złowieszczo się uśmiechnęła i rzekła przez zaciśnięte zęby:
-To mnie jeszcze bardziej motywuje, by się odgryźć- zaśmiała się, wypowiedziała w nieznanym języku dziwne zaklęcie i... na jej łapie wyrósł uroczy kwiatek.
-O kur...! Znowu nie tak- zrobiła słodkie oczy, ładnie się uśmiechnęła, wyciągnęła łapkę z kwiatkiem w kierunku rogacza:
-To jak? Zgoda?



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło