miłość za wszelką cenę?. Strona: 3

Dodano: 2008-12-15 18:04

Przeczytałam cały temat bardzo dokładnie i widzę wśród Waszych postów na prawdę wiele, wiele szczerych wniosków, wśród tych wszystkich słów wyłapałam kilka "złotych myśli", które pomogą mi... Bo ostatnimi czasy i mnie dotknęła pewna sytuacja, jak sądzę związana z tym tematem...
Pojawił się w moim życiu człowiek, który ma kobietę i mimo to zaczął kręcić ze mną. (Oni żyli na odległość) Wbijałam sobie wtedy za wszelką cenę do głowy, że nie mogę ulec, bo to nie będzie fair, bo tak nie można. Jednak jestem tylko człowiekiem i po jakimś czasie uległam. Byłam singlem i każdy kto nim kiedykolwiek dłuższy czas był, chyba wie jak bardzo jest się wtedy podatnym i czułym na każdy gest, dotyk, czy co raz bliższą obecność drugiej osoby obok siebie. Zachowywaliśmy się praktycznie jak para, było na prawdę dobrze. Ale on czuł z mojej strony presję, czuł, że musi dokonać wyboru. Ile można było taki chory układ ciągnąć? Sam miał tego świadomość. I wybrał w końcu ... ją. Nie potrafi wytłumaczyć jak to się stało, że przez pewnien czas kochał dwie. Sam przyznał, że w żaden sposób go nie sprowokowałam. Głupio mu. A teraz próbuje mnie przybić swoim zachowaniem i demonstracją jak bardzo ją kocha. Nie będę opisywać w szczegółach, ale ogólny sens oddałam. W tej chwili dochodzę do siebie i jeszcze jest mi ciężko. Zastanawiam się dlaczego uległam, skoro wiedziałam, że to raczej nie będzie miało przyszłości. Może łudziłam się, że jeśli ktoś coś zaczyna to nie po to aby to skończyć. Głupia, naiwna... Tyle :cry:



Dodano: 2008-12-15 18:13

*** Może łudziłam się, że jeśli ktoś coś zaczyna to nie po to aby to skończyć. Głupia, naiwna... Tyle ****

Z całą pewnością nie jesteś głupia czy naiwna po prostu jak się domyślam kochałaś...znam to z własnego doświadczenia i doskonale wiem jak się teraz czujesz ,pozdrawiam :wink:


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2008-12-15 19:51

Amantes amentes jak to mawiali Rzymianie :twisted:
Miłość za wszelką cenę ma znamiona bardziej obsesji niż miłości. Mój szef się zgodzi bo też dostał kopa z tego powodu :D


Dobry Kot - martwy Kot


Dodano: 2008-12-15 20:00

Drathir (Anciliae)
Drathir
Posty: 133
Lublin/radom(rzadko ;p)/czasami krakow

gdy spotykamy sie z uczuciem, nie mozna jednoznacznie stwierdzic "glupi czy naiwny"...niestety jest ono czesto niezalezne od nas...i czesto, jak bardzo bysmy sie nie starali, nic nie poiradzimy...oddamy sie temu uczuciu cali, niezwazajac na konsekwencje, a czesto nawet nie myslac racjonalnie...opanowuje nas do reszty, plami kazda mysli i kazdy pojedynczy oddech...sam staralem sie uciec w swiat obojetnosci(najpierw nieswidomie, pozniej calkowicie przekonany o tym co robie, iz jest to dobre rozwiazanie)...ale b latwo moj swiat sie zburzyl...nie da sie tego uczucia zamknac czy okielznac, tak latwo...co najwyzej na chwile przycmic...ale wroci z wieksza sila...oczywiscie mozemy walczyc i z czasem wygramy...ale tylkoc zas jest skutecznym "detoxem"

zgodze sie z Toba,
"Byłam singlem i każdy kto nim kiedykolwiek dłuższy czas był, chyba wie jak bardzo jest się wtedy podatnym i czułym na każdy gest, dotyk, czy co raz bliższą obecność drugiej osoby obok siebie"
tak, nawet najmniejszy wiatr potrafi rozpalic cos co nazbyt czesto nie powinno sie nawet tlic...i nie potrafimy tego kontrolowac

" A teraz próbuje mnie przybić swoim zachowaniem i demonstracją jak bardzo ją kocha."

hmmm...moze chce w ten sposob, pomoc to nie najlepsze slowo, ale nie przychodzi mi lepsze do glowy w tej chwili...pomoc Ci zagoic rany...a moze chce sam sobie pokazac cos


CARPE NOCTEM***do everything what you want...but please, don't look into my eyes...*** fata viam invenient***"Od muzyki piekniejsza jest tylko cisza"***"a pitiful person, allowing her soul to be manipulated with an illusion called love&quot


Dodano: 2008-12-15 20:06

Miłość jest pewną formą poświęcenia ze strony obojga partnerów dla ich wspólnego dobra.
Miłość z punktu widzenia psychiatrii to choroba umysłowa.
Miłość, cytując z "Adwokata Diabła", to uczucie jednoznaczne ze zjedzeniem tabliczki czekolady :twisted:
Miłość, forma uczucia właściwego tylko dla istot rozwiniętych, dana przez Boga.
Jakbyśmy jej nie określili jedno jest pewne: ma swoją cenę. Ceną to jest częściowe lub całkowite zatracenie się dla drugiej osoby. Aby można było mówić o miłości człowiek=człowiek obie strony muszą poświęcić taką część siebie aby wspólnie osiągnąć szczęście.
Miłość nie zna kompromisów; W miłości jak na wojnie, nie ma zasad, wszystkie chwyty dozwolone. Miłości nie można kupić.
Czy warto ją uzyskać za wszelką cenę? Chyba nie. Nie można kogoś zmusić do kochania. Dla osoby którą się kocha można stawać się w pewien sposób atrakcyjny, poprzez ukazanie tego co jesteśmy w stanie poświęcić dla drugiego człowieka i skłonić go do podobnych wyrzeczeń względem siebie :wink:


Dum Deus calculat, mundus fit.


Dodano: 2008-12-16 21:22

eh... ta miłość...




FRANKIE GOES TO HOLLWOOD






Frankie Goes To Hollywood - The Power Of Love

http://pl.youtube.com/watch?v=LdnAbtIF3YM&feature=related


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2008-12-16 22:29

Woland napisał(a):
Miłości nie można kupić.

Jak to nie - wystarczy sobie kupić psa.


Życie ssie.


Dodano: 2008-12-16 22:37

Ta?? Ciekawe Chciałbym zobaczyć Ciebie w czasie sexu z tym psem :D :D


Dobry Kot - martwy Kot


Dodano: 2008-12-16 22:44

BehemotKot napisał(a):
Ta?? Ciekawe Chciałbym zobaczyć Ciebie w czasie sexu z tym psem :D :D



A czy miłość musi być od razu powiązana z sexem?
Istnieje jeszcze miłość platoniczna. Uważacie że jest ona wogóle możliwa?



Dodano: 2008-12-16 23:00

Hipotermia napisał(a):

A czy miłość musi być od razu powiązana z sexem?

Nie, chociaż to drugie powinno być następstwem pierwszego. Kolega rzucił absurdalny komentarz, a ja mu absurdalnie odpowiedziałem
Hipotermia napisał(a):

Istnieje jeszcze miłość platoniczna. Uważacie że jest ona wogóle możliwa?

W relacjach człowiek - człowiek tak, ale człowiek zwierzę chyba nie. Nawet Platon nie brał tego pod uwagę :lol:


Dobry Kot - martwy Kot


Dodano: 2008-12-17 00:14

Nie pamiętam już Platona, ale miłość platoniczna była chyba miłością do idei Piękna odbijającej się w ukochanej osobie - gdyby założyć, że zwierzę może również uczestniczyć w tej idei (a wydaje mi się, że nic nie stoi na przeszkodzie), to chyba nie ma przeciwwskazań dla miłości platonicznej względem zwierząt :)

Przepraszam za offtop, nie mogłem się powstrzymać przed przemyśleniem tematu


On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...


Dodano: 2008-12-17 00:38

no do pieska jest możliwa, ale mi 5tu towarzystwo od razu z sexem z pieskiem wyskoczyło :D szkoda pieska.

A tak wogóle czy miłośc do drugiej osoby musi być związana z sexem?



Dodano: 2008-12-17 10:10

Robi się z tego offtop, przenieśmy rozmowę do dwóch topiców: pierwszy będzie traktował o miłości platonicznej w stosunku do zwierząt (co jest dla mnie bzdurą), a drugi o miłości i jej związku z seksem :wink:


Contra vim Mortis non est Medicament...


Dodano: 2008-12-17 10:25

Asassello napisał(a):
o miłości platonicznej w stosunku do zwierząt (co jest dla mnie bzdurą), a drugi o miłości i jej związku z seksem :wink:


miłość + sex + zwierzęta

:twisted:


Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.


Dodano: 2008-12-17 12:19

thistle89 napisał(a):


miłość + sex + zwierzęta

:twisted:

Oooo to się chyba dogadamy :twisted: :D


Dobry Kot - martwy Kot


Dodano: 2008-12-17 12:42

BehemotKot napisał(a):

Oooo to się chyba dogadamy :twisted: :D


Nie bądź tego taki pewien, Człowieku.
Behemocik mój kochany był człowiekiem również :D


Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.


Dodano: 2008-12-17 12:49

Gwoli sprostowania był demonem :wink:
Jest temat a propos miłości platonicznej, zapraszam do rozmowy :D


Barba non facit philosophum


Dodano: 2008-12-17 13:29

Osobiście nie widzę problemu aby móc kochać z wzajemnością psa. Zbyt wielu doświadczeń seksualnych bym się nie spodziewał ale uczucie by było prawdziwe. Może nawet prawdziwsze niż w relacji człowiek-człowiek. Bo między ludźmi to często chodzi tylko o instynkty związane z kontynuacją gatunku (czytaj - seks) a miłość to chyba coś więcej niż tylko łóżko.


Życie ssie.


Dodano: 2008-12-17 13:37

A kury mojej babci też ją kochają.
Gdy była w szpitalu i przez miesiąc się nimi nie zajmowała to przestały się nieść
A gdy przyszła im ostatnio wsypać ziarna rano, to już wieczorem były jajka.
I co?
To jest dopiero przywiązanie i miłość :)

--

Zapewniam- były karmione i pojone.


Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.


Dodano: 2008-12-17 14:37

Znacie historię psa Dżoka?


Życie ssie.


Dodano: 2008-12-17 18:29

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Hipotermia napisał(a):
no do pieska jest możliwa, ale mi 5tu towarzystwo od razu z sexem z pieskiem wyskoczyło :D szkoda pieska.

A tak wogóle czy miłośc do drugiej osoby musi być związana z sexem?

Niekoniecznie, tylko że ja nigdy nie spotkałam faceta, który by twierdził, że związek bez seksu ma prawo bytu. Ehhh. I komu tu tłumaczyć szerokohoryzontalną miłość bez barier, która jest chyba jedynie wytworem mojej fantazji?
Bo tak ogólnie to wszystko sprowadza się do najczęściej obustronnych korzyści.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-12-17 22:29

Tego rodzaju miłość jest nie do zrealizowania pomiędzy normalnym mężczyzną a normalną kobietą ze względu na różnice w budowie mózgu, związanym z tym postrzeganiem świata a także naturalnymi instynktami.


Życie ssie.


Dodano: 2008-12-17 23:02

Wampgirl napisał(a):
[quote:3c94d89d19="Hipotermia"]no do pieska jest możliwa, ale mi 5tu towarzystwo od razu z sexem z pieskiem wyskoczyło :D szkoda pieska.

A tak wogóle czy miłośc do drugiej osoby musi być związana z sexem?

Niekoniecznie, tylko że ja nigdy nie spotkałam faceta, który by twierdził, że związek bez seksu ma prawo bytu. Ehhh. I komu tu tłumaczyć szerokohoryzontalną miłość bez barier, która jest chyba jedynie wytworem mojej fantazji?
Bo tak ogólnie to wszystko sprowadza się do najczęściej obustronnych korzyści.[/quote:3c94d89d19]

Jeśli korzyść miała by odnośić tylko jedna strona to by było coś nie tak. Nie wierzę, że można miłością nazwać układ, gdzie jedna strona tylko daje, a druga tylko bierze...

Może też chodzić o to, że kobiety byłyby bardziej skłonne do związku bez sexu, a faceci tak nie umieją żyć?



Dodano: 2008-12-18 19:12

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Hipotermia, to przede wszystkim. Niestety są takie układy, że korzyści czerpie tylko jedna strona. Ale są one zdecydowanie niezdrowe.
W jakiś sposób to, że otrzymujemy korzyść jak i partner czerpie ją z nas/naszego działania spaja związek. Brzmi to egoistycznie, ale taka prawda. We dwoje łatwiej choć jest też więcej problemów.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-12-18 19:40

Wampgirl napisał(a):
Hipotermia, to przede wszystkim. Niestety są takie układy, że korzyści czerpie tylko jedna strona. Ale są one zdecydowanie niezdrowe.
W jakiś sposób to, że otrzymujemy korzyść jak i partner czerpie ją z nas/naszego działania spaja związek. Brzmi to egoistycznie, ale taka prawda. We dwoje łatwiej choć jest też więcej problemów.


Eh, coś o tym wiem Po takim związku to ma się małą ochotę na kolejny związek


carpe diem


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło