miłość za wszelką cenę?. Strona: 2

Dodano: 2008-10-12 21:32

Driado nie byłbym w stanie tego napisać tak dobrze jak zrobiłaś to ty, masz słuszną rację i popieram twoje słowa są mądre i właściwe .



Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2008-10-12 21:39

kurde cała w pąsach jestem....


Nie mogę i nikt inny nie może nauczyć Cię życia. Ale wiem jedno, życie każdego jest jak walka dwóch wilków. Jeden wilk jest dobry i szlachetny, a drugi zły... Zwycięży ten, którego będziesz karmić.


Dodano: 2008-10-12 21:46

ja także wezmę sobie twoje słowa do serca bo powiniem to zrobić już dawno :) dzięki :)


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2008-10-12 21:59

Możnaby tu jeszcze coś dorzucić HardKill... skoro kochasz Tą kobietę to powinno Ci zależeć na jej szczęściu. Jeśli widzisz, że Ona jest szczęśliwa to chyba powinno tak zostać.

Kiedyś kochałam się w takim jednym gościu chyba z 5 lat, nawet kiedy się ożenił miałam jakąś iskierkę nadziei, mimo, że nie mieliśmy kontaktu. Masakra po prostu.
"Zarzynałam" się na treningach i wymyślałam zajęcia, żeby nie myśleć o Nim .
Przeszło mi w ciągu 1 dnia - kiedy zobaczyłam Go z żoną i córką widziałam, że są szczęśliwi razem. :)


Nie mogę i nikt inny nie może nauczyć Cię życia. Ale wiem jedno, życie każdego jest jak walka dwóch wilków. Jeden wilk jest dobry i szlachetny, a drugi zły... Zwycięży ten, którego będziesz karmić.


Dodano: 2008-10-12 22:23

Drathir (Anciliae)
Drathir
Posty: 133
Lublin/radom(rzadko ;p)/czasami krakow

Driada napisał(a):

wierz mi że nic tak nie działa jak milczenie


tak, ale moze w zla strone...kazdy przypadek jest indywidualny...jak przemysle to co napisalem wczesniej mozliwe iz nadmiar kontaktu tez moze byc nienajlepszym rozwiazaniem...

ps
katowanie sie na treningach pomaga...oj tak...znam to


CARPE NOCTEM***do everything what you want...but please, don't look into my eyes...*** fata viam invenient***"Od muzyki piekniejsza jest tylko cisza"***"a pitiful person, allowing her soul to be manipulated with an illusion called love&quot


Dodano: 2008-10-12 22:28

na mężczyzn - miałam dopisać, ale się ugryzłam w język :wink:


Nie mogę i nikt inny nie może nauczyć Cię życia. Ale wiem jedno, życie każdego jest jak walka dwóch wilków. Jeden wilk jest dobry i szlachetny, a drugi zły... Zwycięży ten, którego będziesz karmić.


Dodano: 2008-10-12 22:35

Driado masz absolutną rację :) wiem muszę o niej zapomnieć dla jej i swojego dobra :) to trudne ale muszę to zrobić bo ta sytuacja mnie już dobija. A swoją drogą muszę to napisać faceci to dranie (nie wszyscy oczywiście)jak można nie docenić miłości i oddania kobiety ? tego to naprawdę nie rozumiem . Jeden marzy o takiej miłości i oddaniu a drugi ma to w dupie hmm...


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2008-10-12 22:43

Drathir (Anciliae)
Drathir
Posty: 133
Lublin/radom(rzadko ;p)/czasami krakow

niedoceniac w jakim sensie? bo jesli chodzi o to iz kobieta kocha natomiast facet nie(badz odwrotnie), to bezsensem dla mnie jest tworzyc taki abstrakcyjny zwiazek...bo nic dobrego z tego nie bedzie...jedynie wzajemne sie ranienie

a jesli chodzi ze kobieta chce byc przyjaciolka to jak najbardziej facet ktory tego nie doceni jest delikatnie mowiac draniem


CARPE NOCTEM***do everything what you want...but please, don't look into my eyes...*** fata viam invenient***"Od muzyki piekniejsza jest tylko cisza"***"a pitiful person, allowing her soul to be manipulated with an illusion called love&quot


Dodano: 2008-10-12 23:03

Dziękuję wam bardzo za rady, myśli i wspomnienia. Naprawdę myślę że pomogły.
Teraz tak naprawdę wszystko zależy od niego. Ja już mam swoje rozwiązania i jedyna opcja to trzymać się ich... Kocham go ale nie pozwolę się zniszczyć :twisted:


"Istnieć znaczy zmieniać się, zmieniać się - to dojrzewać, dojrzewać zaś - to nieskonczenie tworzyć Samego Siebie..."


Dodano: 2008-10-12 23:05

Drathir (Anciliae)
Drathir
Posty: 133
Lublin/radom(rzadko ;p)/czasami krakow

Rudzik napisał(a):
Kocham go ale nie pozwolę się zniszczyć :twisted:

i tak trzymaj ^^
milosc nie powinna niszczyc...


CARPE NOCTEM***do everything what you want...but please, don't look into my eyes...*** fata viam invenient***"Od muzyki piekniejsza jest tylko cisza"***"a pitiful person, allowing her soul to be manipulated with an illusion called love&quot


Dodano: 2008-10-12 23:06

Drathir napisał(a):

*** a jesli chodzi ze kobieta chce byc przyjaciolka to jak najbardziej facet ktory tego nie doceni jest delikatnie mowiac draniem ***

o to mi chodzi, i nie tylko jak chce ale jak jest już w związku z męszczyzną.Wielu moich znajomy będąc w związkach z kobietą niechcą lub nie potrafią docenić i odwzajemnić milości i przyjażni kobiety .


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2008-10-12 23:14

Drathir (Anciliae)
Drathir
Posty: 133
Lublin/radom(rzadko ;p)/czasami krakow

hmmm...czegos nie rozumiem...bedac w zwiazku jak mozna nieodwzajemniac milosci(o przyjazni ceizko mi sie wypowiedziac...mislosc samo przez sie oznacza dla mnie przyjazn...jednak z drugiej strony, sam o wszystkim nie wiem czy bym potrafil porozmawiac z ukochana osoba...musialbym sie zastanowic)?wiec po co taki zwiazek...nie wiem moze mysle stereotypami...
samo na jezyk nasowa mi sie po co ktoras ze stron jest z 2ga nic nie czujac...nie obrazajac nikogo oczywiscie

a moze gadam od rzeczy...chyba pora na anime, kawa[ummmm] i spac o.O


CARPE NOCTEM***do everything what you want...but please, don't look into my eyes...*** fata viam invenient***"Od muzyki piekniejsza jest tylko cisza"***"a pitiful person, allowing her soul to be manipulated with an illusion called love&quot


Dodano: 2008-10-12 23:25

Drathir napisał(a):


*** .mislość samo przez się oznacza dla mnie przyjażn... ***

Właśnie nie którzy czują się w związku tak pewnie że zapominają o podstawie trwałości tegoż związku.Bo on już ją ma i więcej z siebie już nie musi dawać,nie musi się już starać no tak bywa i tak w niektórych przypadkach niestety jest... sama miłość w dobrym związku nie wystarczy ,musi być zaufanie wspieranie się na wzajem ,okazywanie partnerowi zainteresowana jego osobą wspólna praca nad tym związkiem to podstawa :)


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2008-10-13 13:07

wiadomość dla was.
postanowiliśmy spróbować od nowa. na nowych zasadach. zależy nam na sobie i chcemy spróbować. trzymajcie kciuki :D
zaczynając od przyjaźni i odbudowania wszystkiego. oboje będziemy nad tym pracować... oboje musimy wiele zmienić. mam wielką nadzieję że się uda :D


"Istnieć znaczy zmieniać się, zmieniać się - to dojrzewać, dojrzewać zaś - to nieskonczenie tworzyć Samego Siebie..."


Dodano: 2008-10-13 13:12

życzę wam wiele ,wiele szczęścia :) mam nadzieję że się wam uda :) trzymam kciuki za was oboje ^_^ pozdrawiam :) i powodzenia :) ^_^


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2008-10-13 15:45 Zmieniono: 2008-10-13 21:07

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Dlaczego nie można być z tym ukochanym? Pozostaje on w innym związku? Na jakiej zasadzie to działa? Jakie są okoliczności? Proszę autorkę tematu o uzupełnienie szczegółów.
Wydaje mi się, że jeżeli się kogoś kocha to przede wszystkim chce się jego szczęścia (własne szczęście/brak cierpienia schodzi wtedy na dalszy plan). Jeśli on/ona kocha kogoś innego należy mu pozwolić odejść. Spokojnie, bez wyrzutów i niepotrzebnych gorzkich słów, które rodzą się w wyniku piętrzących się emocji. Nie można nikogo zatrzymać przy sobie na siłę, a związek w którym angażuje się tylko jedna strona wkrótce staje się uciążliwy. Utrzymanie związku dlatego jest rzeczą trudną, że polega na obustronnym wkładzie, a przecież do angażowania się nikogo zmusić nie można. Musi to wypływać z potrzeby serca. Winą za cierpienie po rozpadzie związku także nie należy obarczać partnera ( chyba, że ewidentnie przegiął, lub był nazbyt śmiały w swoich obietnicach, w które sam nie wierzył ) - wchodząc z kimś w związek niestety trzeba się z tym liczyć i brać pod uwagę rozczarowanie, gorzkie łzy - czy jak tam kto przechodzi rozstanie.
Doświadczenia poprzednich związków sprawiają, że uczymy się współżycia z drugim człowiekiem (nie mam tutaj oczywiście na myśli współżycia seksualnego, bo to tylko jeden z wielu elementów). Z drugiej jednak strony człowiek wielokrotnie zraniony i rozczarowany czuje lęk przed ponownym wejściem w związek, który automatycznie kojarzyć mu się może z kolejnym zawodem.
Dopiero teraz przejrzałam pobieżnie temat. Otóż jak to mówią - nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki, już Heraklit o tym wiedział. Ale niech sobie wie :D Stałam kiedyś przed wyborem powtórnego wejścia w związek z tym samym facetem - ludzie mówili "nie", ja jednak postąpiłam inaczej. Mimo, że rozstanie było winą faceta (nie usprawiedliwiam się, wina nie zawsze leży po środku, a w szczegóły nie chcę się wdawać). Miło było i powtórnie się skończyło. Nie żałuję. Myślę, że w takich przypadkach nie ma reguły, ale próbować zawsze warto. Rozstania są często pochopną decyzją podejmowaną pod wpływem emocji a także innych czynników; np. uporu jednego ( co gorsza czasem nawet obojga! ) partnerów. Jeżeli oboje doszliście do tego samego wniosku i nie jest on wynikiem niedojrzałego myślenia "smutno mi samej", "fajna dupa z niej była" - to jak najbardziej. Jesteście teraz bogatsi o nowe doświadczenia, a czynniki związkotwórcze takie jak poznanie siebie, swoich preferencji i oczekiwań - macie już za sobą, więc "pierwsze koty za płoty.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-10-13 15:55


Dodano: 2008-10-13 21:30

A ja przeczytałam, doceniam i się zgadzam.


If you don't live for something, You'll die for nothing.


Dodano: 2008-10-13 21:41

yes :wink: Wampgirl zgadzam się również z tobą :)


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2008-10-14 15:40

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Dziękuję za uwagę. Przez jakiś czas myślałam, że to altruistyczne podejście - cierpienie za cenę czyjegoś szczęścia. Ale doszłam do wniosku, że nie do końca. Próba odebrania komuś szczęścia ( odwlekanie rozstania ) wcale nie sprawi, że będziemy czuć się lepiej. Pogodzenie się z wyborem partnera jednak i przyjęcie to bez awantur i wyrzutów może sprawi, że będzie nas uważał za zrównoważonych i dojrzałych, będzie wiedział, że wiele dla nas znaczył.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-10-15 11:58

Anji (Bicz)
Anji
Posty: 26
Tomaszów Mazowiecki/Warszawa

Rudziku życzę Ci szczęścia, ale za koleżanką Wampgirl powtórzę powiedzenie "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki". Rzecz jasna różni są ludzie i nawet wyglądające z pozoru na takie same sytuacje mogą mieć zupełnie inne zakończenie. Dla przestrogi napiszę Ci jednak moją starą historię, trochę podobną do Twojej.
Rzecz działa się 4 lata temu. Też dopero co przeprowadziłam się do innego miasta (poszłam na studia). W swoim rodzinnym mieście zawsze było wokół mnie pełno przyjaciół, a tu- pustka. Po jakimś czasie, zaczęłam kręcić z chłopakiem ode mnie z roku, akurat zerwała z nim dziewczyna. Nasze relacje stawały się coraz bliższe, aż zaczęłiśmy być razem, choć z początku nazywaliśmy to tylko przyjaźnią, ale rzecz jasna nazywanie nazywaniem a skończyło się inaczej. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że on wśród znajomych nazywa mnie kochanką, a także wiele innych rzeczy. Cóż musiało się skończyć. Jednak rozłąka nie trwała długo, nie potrafiliśmy bez siebie wytrzymać. Dlatego nasze drogi znów się zeszły. Ale było już tylko gorzej. Tamta była dziewczyna (przypominam że zaczęliśmy coś dopiero, jak się z nim rozstała) stwierdziła, że jej go odebrałam. Jaka była na mnie nagonka w Warszawie to sobie nie wyobrażasz. Prawda jest taka, że on oszukiwał nas obie, a kiedy ktoś z jej znajomych mówił o mnie źle (nawet mnie nie znając), on rzadko stawał w mojej obronie. Chciałam to skończyć, ale tak bardzo bałam się być znów sama w tym mieście, że wolałam ciągnąć coś bez przyszłości, przeczuwając, że on robi na dwa fronty. Jednak to on zapoznał mnie z nowymi ludźmi i oni stanęli za mną. Choć rozłąka z nim była trudna, strasznie się jej bałam. Wyszła mi na dobre. Po kilku dniach poczułam taką ulgę, jak nigdy. To był toksyczny związek. On później próbował wrócić, ale ja miałam na tyle siły, by powiedzieć "nigdy". Różnica pomiędzy Twoją, a moją historią polega na tym, że to było z mojej strony tylko zauroczenie, a nie prawdziwa miłość. Obecnie od 3 lat jestem szczęśliwie zakochana w człowieku, który mnie szanuje.
Wydaje mi się, że ten chłopak postąpił wobec Ciebie nie w porządku. Dlaczego tylko Ty masz się starać, partnerstwo polega na tym, że starają się obie strony. Z tego co piszesz wygląda, że jemu nie zależy tak jak Tobie. Oczywiście Wasza historia może zakończyć się inaczej i jeśli się prawdziwie kochacie, to pewnie będzie "hapy end", ale nie rób nic na siłę. Bo wydaje mi się, że przede wszystkim to sama siebie próbujesz przekonać, że tak będzie lepiej, bo zwyczajnie boisz się w pojedynkę stanąć twarzą w twarz z życiem. wierz mi, że nadal studiuję, nadal mieszkam w Warszawie, ale teraz jest mi dużo lepiej. Koniec czegoś, zawsze wiąże się z początkiem czegoś nowego- niekoniecznie gorszego. Najważniejsze to być silnym... Ale będę trzymać kciuki


Zgłębiać siebie tak, żeby nie zapominać przy tym o innych, ale też, żeby dzięki temu móc zgłębiać ich...


Dodano: 2008-10-15 19:01

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Sprostuję: to Heraklit, nie ja stwierdził, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, (bo ta rzeka się zmienia - a zatrzymanie czasu jest niemożliwe.) Nie twierdzę, że się z tym zgadzam. Ja spróbowałam i nie żałuję.
Rozstanie nie jest niczym miłym. Proponuję porozmawiać spokojnie z partnerem, zobaczyć jak sytuacja wygląda z jego strony i spokojnie coś postanowić. Warto spróbować zrozumieć motywy kierujące drugim człowiekiem. Pochopne decyzje to droga donikąd. Czasem jednak odwlekanie tego w nieskończoność i lęk przed samotnością - do niczego nie prowadzi. Trzeba stawić sprawie czoła i wchodząc w nowy związek - liczyć się z tym, że może się skończyć, nie oczekiwać na początek zbyt wiele, nie ulegać chwilowym zauroczeniom sypiąc górnolotnymi deklaracjami, lecz poważnie zastanowić się nad własnymi uczuciami i czy słowa partnera mają pokrycie w rzeczywistości.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-10-15 20:23

" miłość za wszelką cenę? " hmm... myślę sobie że takowej ceny nie ma ...ale rozumiem że to był pretekst do dyskusji :)


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2008-10-16 11:50

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Tylko Drogi Hardkill - ta cena czasem kogoś przerasta i sprawia, że raczej nie jest w stanie jej zapłacić.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


... Dodano: 2008-12-15 14:18

ak się na dłuższą metę nie da, alebo się z kimś jest albo nie.
Taka relacja jest bardzo krzywdząca, bo Ty dajesz mu swoją miłość (i ciało) a on co ci może dać?
Układ gdzie jedna strona tylko daje, a druga tylko bierze, nigdy dobrze się nie kończy.

Takie jest przynajmniej moje zdanie. Jesli jest inaczej, niech mnie ktoś oświeci.



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło