Half-life Dodano: 2006-08-07 19:54 Zmieniono: 2006-08-08 00:58
| Harlequin napisał(a): |
| "Single z wyboru"
Odpalając jakaś głupawą gierkę mamy do wyboru: 1.Single player 2.Multiplayer |
He he podoba mi sie to...
Kto z was gral kiedys w dwojke w multiplayera? - jest to nadzwyczaj nudne
Natomiast najwspanialsza gra na calym swiecie jaka jest Half-Life pozwala dwojce graczy na wspoldzailanie przeciwko calemu zlu swiata. to jest juz o wiele ciekwsze
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2006-08-07 20:08
Kuba, życie to nie gra komputerowa :lol:
A kto był całe życie singlem, to wcale się nie dziwię, że nie chce nim być choć na chwilę. U mnie jak na huśtawce - raz tak, raz tak - po prostu ciekawiej niż ciągle to samo...
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2006-08-08 01:31
A ja uważam, że "monotonia" związku może być całkiem ciekawa, o ile nie ma faktycznej rutyny
Kuba, ile masz już punktów? 
Dodano: 2006-08-08 05:01
Tu sie nie gra na punkty tylko dla przyjemnosci. Caly urok polega na wspolpracy nie wspolzawodnictwie.
| Fausthie napisał(a): |
A ja uważam, że "monotonia" związku może być całkiem ciekawa, o ile nie ma faktycznej rutyny
Kuba, ile masz już punktów? ![]() |
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2006-08-08 10:14
gorzej kiedy ma sie wersje demo i mozna wybrac tylko opcje Single Player...wtedy to mozna tylko samemu walczyc i sie bronic...;/
Idziesz po to by upaść na ziemię, upadasz aby nigdy już nie powstać...
Dodano: 2006-08-08 10:53
multiplayer bardziej kojarzy mi się z grupą znajomych, więc ogólnie nie przemawia do mnie ukryta za tym słowem para :wink: ale każdy widzi to, co chce widzieć :wink: ja tam zawsze gram sama...nie lubię grać zespołowo, więc mogę się uznać za 100%-ego singla z wyboru :wink:
...I forgot to remember to forget... /johnny cash
Dodano: 2006-08-09 00:52
Fajny wątek, coś napiszę
przydługo no ale raz a dobrze
| amorphous napisał(a): |
| (...) moze ktos oswieci nas czy sa wogole jakies plusy niezwiazywania się na stałe? |
Plusy wydają się dość oczywiste, będąc samemu można być nieodpowiedzialnym, nie trzeba się o nikogo martwić (oprócz siebie), nie można też być przez nikogo oszukanym ani zdradzonym, jak się nikogo nie mam to nie można nikogo stracić (to dość istotna zaleta), można tak wymieniać (te plusy) nawet znacznie dłużej ale w sumie po co...
| Fausthie napisał(a): |
u jednych przebieranie trwa krótko, u drugich nieco dłużej, a jeszcze innym zajmuje to całe życie |
To jest chyba najgorsze... :) Dlatego każdy z czasem obniża poprzeczkę, rezygnuje z części oczekiwań, najgorzej jak zrezygnuje już ze wszystkich ale tak późno że nie będzie już dla kogo... :/
| marfefka napisał(a): |
| A swoja droga w jakims sensie frustrujaca musi byc taka np. ewentualnosc: czlowiek czuje sie gotowym na zwiazek, szuka, a nie znaduje. |
o z pewnością tak i dlatego lepiej nie szukać w ogóle
| marfefka napisał(a): |
Tez nie widze sensu katowania sie byciem w jakichs ciasnych, pseudo-milosnych ukladach![]() |
Zależy jak ciasne i pseudo one są i o jakim katowaniu mowa haha :) ogólnie to czasem "lepszy rydz niż nic"
| zet napisał(a): |
| (...) Egzystencja w pojedynke jest do dupy, nie ma sie poczucia, że jest ktoś dla kogo warto żyć, a to przecież takie pięknę; świat wydaje się pusty i nic nie znaczący, czas płynie wolno.
A w duecie nagle otaczająca rzeczywistość staję się niewyobrażalnie cudowna i wspaniała, człowiek czuje jakby był wiecznie natchniony, ma swoją muzę, widzi rzeczy których normalnie nie dostrzega i cieszy się z byle powodu. |
co za idealista i romantyk
"And without it... without love, without anger, without sorrow... breath is just a clock ticking."
| marfefka napisał(a): |
Zabawa w multiplayera wymaga chyba zaangazowania min. 3 szt. homo sapiens (lub - wedle preferencji - przedstawicieli innego dowolnego gatunku ) :?:
Czy juz skromna dwojka uczestnikow wystarczy? :lol: |
Dwójka to duel
pojęcie również często stosowane w świecie gier na określenie pojedynku, ale w sumie jak ktoś włączy tryb multiplayer i nikt nie wejdzie albo wszyscy wyjdą to nadal jest multiplayer tylko że gra sam heh :)
| minawi napisał(a): |
| Kuba, życie to nie gra komputerowa |
Może komputerowa nie (a kto tam to zresztą wie
) ale na pewno gra :)
| Ash_Wednesday napisał(a): |
| gorzej kiedy ma sie wersje demo i mozna wybrac tylko opcje Single Player...wtedy to mozna tylko samemu walczyc i sie bronic...;/ |
Haha jak ktoś zapłaci to może mieć i multiplayer na rosyjskich tanich kopiach
walają się przy różnych drogach tu i tam, trochę porysane/zdarte, nie zawsze w atrakcyjnym opakowaniu, może się coś zaciąć albo system zawiesić no ale jak się oszczędza to tak czasem bywa hiehie
Dodano: 2006-08-09 10:31
Pewnie. Usilne szukanie kogos do pary, to troche desperacja. Ale jesli komus wybitnie doskwiera egzystencja w pojedynke, to ma dwa warianty do wyboru:
a. tropic te milosc uteskniona
b. czekac az samo "sie zdarzy".
Ani pierwsze, ani drugie rozwiazanie nie gwarantuje szczesliwego finalu, a - przeciwnie wrecz - zawiera w sobie ryzyko cyklicznego wladowywania sie lub bycia wciaganym w duszne przestrzenie duetow zupelnie nietrafionych.
Tylko jak to - qrna - jest, ze nierzadko jednak zwiazki sie udaja?
:D
"Z twarzy podobna zupełnie do nikogo".
Dodano: 2006-08-09 11:20
| Arcadius napisał(a): |
| To jest chyba najgorsze... :) Dlatego każdy z czasem obniża poprzeczkę, rezygnuje z części oczekiwań, najgorzej jak zrezygnuje już ze wszystkich ale tak późno że nie będzie już dla kogo... :/ |
Arek, nie strasz mnie hahahahaha :D
Dodano: 2006-08-09 12:17
a ja tam wolę niczego nie szukać, nie czekać na jakąś tam miłość życia, a po prostu korzystać z życia bez większych wymagań...po co za każdym razem liczyć na wieczną miłość a la romeo i julia? czy nie lepiej przyjmować to, co się dostaje i zobaczyć, co z tego wszystkiego wyniknie... nienawidzę jakiś absurdalnych zobowiązań od początku :?
...I forgot to remember to forget... /johnny cash
Dodano: 2006-08-09 12:58
Zeby nie bylo: ja pisze hipotetycznie, a nie z autopsji.
Poniewaz nie wiem, jak to jest szukac w efekcie silnego, wewnetrznego przymusu znalezienia. Zakladam po prostu (a nie jest to chyba jakas wyimaginowana przeze mnie mozliwosc), ze chodza po swiecie tacy, ktorzy maja na koncie podobne doswiadczenie.
A poza wszystkim: zwiazku nie mozna utozsamiac wylacznie ze zobowiazaniami, hm?
Tyle :)
"Z twarzy podobna zupełnie do nikogo".
Dodano: 2006-08-09 14:05
Tak właściwie czytając to forum nasuwa mi się wniosek, że właściwie to związki nie są potrzebne, a ludziom po prostu brakuje najważniejszej osoby, wobec której mają pewność, że też uważa ich za najważniejszą. Dlatego pewnie tyle przyjaźni kończy się związkami. I dlatego pewnie też tyle par jest nieszczęśliwych.
Dodano: 2006-08-09 14:12
hahaha...najpierw przyjaźnie kończą się związkami, czy może przyjaźnie się kończą wraz z związkami :D
...I forgot to remember to forget... /johnny cash
Dodano: 2006-08-09 14:29
Przyjaźń, która przeradza się w związek to nic dobrego. Prędzej czy później związek się rozpada, i nie zostaje nic. Szkoda czasu i nerwów na to.
Zresztą ogólnie pier***ić związki.
[img:c20ec57fc2]http://images21.fotosik.pl/277/bb0cde48e364092a.jpg[/img:c20ec57fc2]
Dodano: 2006-08-09 18:50
| marfefka napisał(a): |
Tylko jak to - qrna - jest, ze nierzadko jednak zwiazki sie udaja? :D |
| Fausthie napisał(a): |
Arek, nie strasz mnie hahahahaha :D |
a to dlatego że wydaje mi się że cię rozumiem :)
PS
-> Fausthie miałem nadzieję że ucieszy cię moja alegoria typu pirackie cd-ki / tirówki ale nie widzę komentarza na ten temat hiehie
nie było zabawne? no może następnym razem wymyślę coś lepszego hm... :]
Dodano: 2006-08-09 19:14
| Arcadius napisał(a): |
O, ja cię wcale nie straszę, co najwyżej uświadamiam a to dlatego że wydaje mi się że cię rozumiem :) |
Hehe, uświadamiasz, powiadasz... a ja już taka spanikowana ;D Chyba czas się pospieszyć... mam prawie 22 lata na karku, a ja bez męża i dzieci... Nieee... NIEEE! TAK BYĆ NIE MOŻE! :D
| Arcadius napisał(a): |
PS -> Fausthie miałem nadzieję że ucieszy cię moja alegoria typu pirackie cd-ki / tirówki ale nie widzę komentarza na ten temat hiehie nie było zabawne? no może następnym razem wymyślę coś lepszego hm... :] |
Hehehe, czytałam, czytałam :D Ale w komentarzu nie miałam czasu się skupić na wszystkim :D O! :D Pisz dalej, a najlepiej chyba będzie jak będę śledzić Twój profil i podążać śladami Twoich postów hehe :D
("Fausthie na tropie Arcadiusa" :D)
Dodano: 2006-08-09 19:51
| Arcadius napisał(a): |
[quote:6cb2b1a68c="marfefka"]Tylko jak to - qrna - jest, ze nierzadko jednak zwiazki sie udaja? :D |
Dooobra, dooobra, ze plugastwa w ludziach siedzi nie malo to wiem
A jednak ten filmowy cytacik jakos zbyt arbitralnie brzmi, wobec czego smiem watpic (taka jestem - kurza twarz - odwazna
), ze to prawda :D
"Z twarzy podobna zupełnie do nikogo".
Dodano: 2006-08-09 20:03
| Fausthie napisał(a): |
| Hehe, uświadamiasz, powiadasz... |
| Fausthie napisał(a): |
a ja już taka spanikowana ;D Chyba czas się pospieszyć... mam prawie 22 lata na karku, a ja bez męża i dzieci... Nieee... NIEEE! TAK BYĆ NIE MOŻE! :D |
| Fausthie napisał(a): |
Hehehe, czytałam, czytałam :D (...) Pisz dalej, a najlepiej chyba będzie jak będę śledzić Twój profil i podążać śladami Twoich postów hehe :D ("Fausthie na tropie Arcadiusa" :D) |
Dodano: 2006-08-09 20:22
2 Arek -> duzo i ciekawie, albo wcale - bo wiesz, wszystko co napiszesz moze zostac wykorzystane przeciwko Tobie :wink:
a dziadku Arku powiedz mi czy ja tez mam kogos szukac, bo wiesz wiek juz taki chyba w sam raz, a mi jakos niespieszno do tego, poradz co mam zrobic :mrgreen: (normalnei jakbym do bravo pisal :mrgreen: )
------------------------
30 Seconds To Mars-Welcome To The Universe
united we stand divided we fall
Dodano: 2006-08-09 21:54
| Alec-II-Pure napisał(a): |
| a dziadku Arku powiedz mi czy ja tez mam kogos szukac, bo wiesz wiek juz taki chyba w sam raz, a mi jakos niespieszno do tego, poradz co mam zrobic :mrgreen: (normalnei jakbym do bravo pisal :mrgreen: ) |
bo ja - nieskromnie - z pewnością bardziej niż ci którzy odpowiadają (czy tam wymyślają te historie hehe) :) (zresztą nie wiem jak to teraz wygląda, moje informacje n.t. bravo pochodzą sprzed wielu wielu lat, ale podejrzewam że niewiele się zmieniło) Ale do rzeczy... dziadek Arek zaraz ci coś z fusów wywróży... no więc tak... ktoś powiedział "szukajcie a znajdziecie", nie wiem czy to działa ale wiem że nie działa w drugą stronę - czyli jak się nie szuka to się nie znajduje (przykład - w/w Arek, nie szukał, nie znalazł :) ) więc może coś w tym być... A co za tym idzie, jeśli chcesz znaleźć, powinieneś szukać, bo nie wiem jakie jest prawdopodobieństwo w twojej oklicy - u mnie znikome - że nagle naprzeciwko wprowadzi się twoje marzenie i któregoś dnia zapuka pytając o cukier a następnie da się namówić na obejrzenie kolekcji znaczków... A jeśli nie chcesz nic znaleźć (gdzieś tam pisałeś że ci dobrze samemu) to nie pytaj o rady i nie zawracaj głowy dziadkowi bo jest już stary i zmęczony i może ktoś inny akurat pomocy potrzebować a ty zajmujesz linię niedobry urwisie :D
:twisted:
Dodano: 2006-08-09 21:58
a mi się zdaje, że nieraz samo przychodzi :wink:
...I forgot to remember to forget... /johnny cash
Dodano: 2006-08-09 22:08
Naprawdę? <robi szczęśliwe rozmarzone oczy>
(wraca rozsądek) no to dlaczego do mnie nie przyszlo? }: :evil:
Dodano: 2006-08-09 22:20
| Arcadius napisał(a): |
Noo, słuchaj dziadka Arka a zajdziesz daleko... ![]() |
Dziadziu... czy mogę tak do Ciebie się zwracać? ŚLIcNIe pLoSE :D
| Arcadius napisał(a): |
| Nie, nie słuchaj starych ciotek i babć, jesteś jeszcze młoda, masz czas na męża i dzieci, nie musisz się z tym spieszyć (możesz to samo myśleć nawet jeszcze za parę lat :) ) ale jakiegoś chłopaka to byś mogła sobie znaleźć, zobaczyć jak to jest... :) chyba nie jesteś z tych co myślą że ich pierwsza miłość będzie tą ostatnią i jedyną? |
Dziadziu, nie mam z kim o tym porozmawiać, dlatego pishę do Ciebie. Poradzish mi? Bo wiesh, byłam ostatnio na dyskotece w remizie i tam był taki ładny chłopiec. Podshedł do mnie i zapytał czy chcę z nim chodzić, ale ja się tego tak bardzo wystrashyłam, że wezwałam panów ochroniarzy, by wyprowadzili go stamtąd... A to wshystko przez to, że słyshałam, że jak się ma chłopaka i się go na dodatek pocałuje w usta (wyobrażash sobie?!), to można zajść w ciążę! I mAsH BAbO PlaCeK! A ja nie chcę! Jak to jest z tym pocałunkiem? A ja chyba jestem za młoda na to...? Wyjaśnish mi wshystko, Dziadziu?
Dodano: 2006-08-09 22:40
| Arcadius napisał(a): |
| Naprawdę? <robi szczęśliwe rozmarzone oczy>
(wraca rozsądek) no to dlaczego do mnie nie przyszlo? }: :evil: |
Moze nie miales cukru, albo miales lipne znaczki 8)
------------------
30 Seconds To Mars-Echelon
united we stand divided we fall
Dodano: 2006-08-09 23:10
| Fausthie napisał(a): |
| (...) Wyjaśnish mi wshystko, Dziadziu? |
O-czy-wi-ście wnusiu <całuje w czółko> od tego są dziadkowie... (tu chwila ciszy dla podkreślenia dramatyzmu i wzruszającego aspektu sytuacji)
Ale następnym razem wnusiu nie wygłupiaj się tylko pisz normalnie! (pisze się "pishem" a nie "pishę" - jak cię dziadek slangu uczył? chcesz być nie-trendy? no! żaden trendy chłopak na ciebie nie spojrzy i co? znowu zostanie ta za***na remiza! sama będziesz sobie wtedy winna bo na pewno nie dziadek)
No ale do rzeczy, dziadek ziółek zapomniał wziąć więc się trochę uniósł ale już nie będzie krzyczał na swoją kochaną wnusię, oczko w głowie, ptaszynkę... ok...
No więc po pierwsze - dziadek mówił żeby nie chodzić do remizy na te diabelskie dyskoteki, kiedyś za czasów dziadka to było inaczej ale teraz... każdy taki ładny chłopiec to tylko by chciał chędożyć i chędożyć i chędożyć i chędożyć i chędożyć i... ekhm, dziadziuś się zapętlił troszeczkę, musisz wybaczyć, sam już dawno nie chędożył i widzisz... ale ty jesteś za młoda na to! no ale do rzeczy... co ja to... acha!
No te-o-re-tycz-nie można by zajść w ciążę przez pocałunek ale uwierz wnusiu, skomplikowanie takiego zbiegu okoliczności, lub przebiegłość i determinacja inicjatora tego podstępu, dalece przekracza możliwości o jakie dziadziuś mógłby podejrzewać tego bogu ducha winnego chłopca... Ale jak coś wcześniej mówił to już prawie zupełnie niemożliwe... On pewnie chciał cię tylko wziąć na siano wnusiu. A tak w ogóle to gdzie on niby chciał z tobą chodzić? i po co? Dziadziuś chętnie się dowie jakich to teraz forteli młodzieńcy używają żeby niewinne dziewczęta bałamucić! i sobie z tym "aszpirantem" porozmawia jak go spotka! Wspomniałaś też coś o placku <oblizuje się>, placki są dobre, dziadziuś nic by przeciwko nie miał, ale nie wiadomo czy taki to by ci jakiegoś zakalca przypadkiem nie upiekł... Więc lepiej idź się poucz, a jak dorośniesz i zrobisz trzy fakultety to zobaczysz ilu miastowych będzie chciało się z tobą ożenić, wtedy dopiero dziadek będzie dumny, o tak... <dziadek zasypia w bujanym fotelu, szybko łapiesz fajeczkę która prawie upadła na ziemię i przykrywasz go kocykiem> dobranoc :)