Dodano: 2009-07-02 16:44
Zauważyłem bardzo ciekawy temat,więc pozwolę sobie na krótki komentarz.Otóż osobiście zgadzam się z Wampgirl.Każdy człowiek bez względu na to czy jest chory psychicznie,czy jest samobójcą,czy też jest niepełnosprawny fizycznie ma prawo do decydowania o własnym życiu oraz własnej śmierci.Według mnie niehumanitarnym postępowaniem jest podtrzymywanie przy życiu ludzi,którzy to nie widzą dla siebie szansy na wyzdrowienie bądź na lepsze samopoczucie i nie chcą się dłużej męczyć,gdyż jest to zmuszanie kogoś do dalszego egzystowania,które sprawia mu ból i cierpienie(nieświadomy sadyzm).Myślę również,że nie powinny mieć także znaczenia uzasadnienia osób bliskich,choćby i nawet miałaby to być wielka miłość,czy to rodziców,męża,żony,siostry,przyjaciół.To moje zdanie i wiem,że wielu ludzi się ze mną nie zgadza,ale niech każdy się zastanowi-jakby się poczuł będąc w takiej sytuacji i czy nie wybrał by właśnie tego ostatecznego wyjścia,jakim jest eutanazja?Cieszyłbym się,gdyby ta cała UE stała się naprawdę wolną Unią(wolną od wpływów religii katolickiej,która to akurat jest przeciwna jakiejkolwiek wolności) i dawałaby właśnie prawo do podjęcia takowej decyzji każdemu człowiekowi.
Po za tym chciałbym dodać także,aby każdy kto przeczyta ten tekst niech rozważy jaką naprawdę wartość ma ludzkie życie?
Również chciałbym się odnieść do słów Wolanda,który to uważa każdego samobójcę za zwykłego tchórza.Nie oceniaj innych,skoro sam masz nikłe pojęcie o czym mówisz!Oceniaj wtedy takich "tchórzliwych samobójców",gdy sam doświadczysz życia na krawędzi!Każdy jest mądry oceniając innych,ale tylko mu się tak wydaje,że ma racje,bo tak prawdę mówiąc jest w wielkim błędzie.
Dodano: 2009-07-02 17:19
Hmm eutanazia to trudny temat,nie ukrywam.Bo czy nie jest w naturze człowieka mieć nadzieję,a pragnienia życia chęci do życia,czy w obliczu choroby,tak łatwo jesteśmy skłonni do tego ,by odebrać sobie życie.Doprawdy nie wiem.
Czy ja bym się zdobył na coś takiego,znając swoje pragnienie do życia...? śmiem w to wątpić.

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2009-07-03 09:55
| Pan napisał(a): |
| [quote:30df1f3b7b="UNHOLY"]prawo do decydowania |
Decydowanie wymaga mozliwosci decydowania. Wyobraz sobie, ze ktos, pod wplywem depresji (a bys bylo lepiej widac: manipulacji), widzi JEDNO wyjscie z dostepnych 14872.
Uwazasz, ze decyduje?
Decyzja wymaga WIEDZY na temat mozliwosci. Inaczej nie jest decyzja. Decyduje zle dzialajacy mozg, zbieg okolicznosci, zreczny manipulator, tylko nie czlowiek, ktory ma umrzec.
To fajnie wyglada "on powiedzial, wiec pewnie on chce". Wystarcza wybory by pokazac, jak niewiele osob wie, czego chce.[/quote:30df1f3b7b]
Pan :arrow:
manipulator przekona na kogo zagłosować, ale nie powstrzyma instynktu samozachowawczego. Co innego depresja, choroba którą się leczy.
Najogólniej wybór jest pomiędzy życiem a śmiercią. Nie ma potrzeby rozdrabniać tego na 14872 przypadki. Jeżeli człowiek chce umrzeć bo cierpi, to jaki jest sens tłumaczyć mu jak na różne sposoby żyć z cierpieniem?
Wielu ludzi nie podchodzi w ogóle do wyborów, a wielu z tych którzy podchodzą, nie podchodzą do tej sprawy poważnie. Nie porównujmy tego z decyzją o własnym życiu lub śmierci.
Czy uważasz że człowiek może świadomie, bez żadnych depresyj, stwierdzić, że chce umrzeć? ja tak.
Dodano: 2009-07-03 17:02
Wg mnie to w ogóle źle rozumujesz,choć poniekąd muszę przyznać Ci rację Panie."Decyzja wymaga WIEDZY na temat możliwości"-owszem zgodzę się z tym i uważam,że wielu ludzi taką wiedzę posiada i rozpatruje przeróżne możliwości,ale wybiera tą jedną,która im akurat najbardziej odpowiada.Nie zgodzę się natomiast z Tobą,że jak sam powiedziałeś decyduje"źle działający mózg" i na pewno też zbieg okoliczności nie ma tu nic do rzeczy.Mózg jest jedynie narządem sterującym całym ciałem i ono samo nie decyduje.Decyduje osoba,czyli dusza,którą jest.Nie można robić z ludzi chorych czy psychicznie czy fizycznie oszołomów,którzy to nie rozumują,nie odczuwają,ani też nie rozważają rożnych możliwości.A tak prawdę mówiąc,czy Ty Panie wiesz na pewno czego chcesz?Myślę,że nie.Nie jesteś doskonały i błądzisz tak samo,jak każdy człowiek.Przez błądzenie właśnie doświadcza się nowych,ciekawych,bądź mniej interesujących dla nas rzeczy.Masz do tego całkowite prawo,jako że jesteś wolnym człowiekiem.
Dodano: 2009-07-03 20:26
Ech... co wy wiecie o depresji, czy schizofrenii...
:lol:
A tak w ogóle to ja w tym temacie mam bardzo kontrowersyjne poglądy. Niepokojące.
Ale to chyba przez przeżycia i spaczenia wychowawcze
Według mnie eutanazja powinna być czymś oczywistym.
Przynajmniej jeśli chodzi o ludzi nieuleczalnie chorych.
Oczywiście wiem, że są ludzie wierzący w aniołki i cuda i takim nie zabroniłabym wyboru powolnej agonii w męczarniach. Ale są też tacy, którzy woleliby oszczędzić najbliższym i sobie iście potwornych scen z horroru typu: niekontrolowany wyciek płynnego kału z cieczą cuchnącą rozkładającym się za życia ciałem, który co jakiś czas trzeba umyć z ciała chorego a oczywiste, że sam nie jest w stanie tego uczynić.
(widział ktoś chorego na raka - chorobę, która pożera za życia człowieka jak pasożyt?)
W tym względzie kierowałabym się motywami rzecz jasna moralnymi.
Również takie "warzywka" jak to nazwaliście, podłączone do respiratorów, bez świadomości - to głównie chyba sprawa jakiejkolwiek godności. Bo kto chciałby aby obca osoba (czy nawet ktoś z rodziny) zmywała z jego tyłka gówno? Codziennie?!
Inna sprawa to niepełnosprawni umysłowo. Tu możecie mnie zbojkotować, ale uważam, że tacy ludzie, chorzy na autyzm, zespół downa, czy inne podobne - po co oni żyją? Są tylko obciążeniem dla swych rodzin, pasożytami! Takich ludzi powinno się usypiać. Tak samo jak takie mutanty zniekształcone, bezproduktywne, czy urodzone bez rąk i nóg...
Przecież takie istoty, które trudno nawet nazwać ludźmi żyją tylko z litości, albo chorej miłości zaślepionych hormonami matek nie myślących racjonalnie. Bez przyszłości, bez jakiejkolwiek szansy na normalne życie, bez nadziei, z dnia na dzień, egzystencja... Co to za życie?
Właściwie to uważajcie mnie za potwora, ale natura sama w sobie eliminuje najsłabsze osobniki, a więc naturalnie by nie przeżyli. Dla ludzkości byłoby na rękę takie rozwiązanie, w końcu i tak wygrywają w walce o przetrwanie najzdrowsze geny
Zaprzeczycie?
Dodano: 2009-07-03 20:37
Myślę że w kwestii osób chorych psychicznie się zgadzamy. Ty, niepoczytalność przeciągasz również na stronę zdrowych. To nas różni.
Przeciętny człowiek w opłakanym stanie teoretycznie ma nieskończenie wiele sposobów na życie. Ale realnie niewiele. I najczęściej, jeżeli zastanowił się nad swoim stanem, możliwościami, jeżeli rozmawiał o tym z rodziną, to poznał je wszystkie.
Rozumiem, że wg Ciebie każdy kto postanowił umrzeć, jest niepoczytalny.
Dziura w moście to mały problem. Jeśli masz wrak samochodu to wiesz... hmm, chyba te porównania są trochę nie na miejscu.
Dodano: 2009-07-03 20:45
| sphinxia napisał(a): |
| (...) Ale są też tacy, którzy woleliby oszczędzić najbliższym i sobie iście potwornych scen z horroru typu: niekontrolowany wyciek płynnego kału z cieczą cuchnącą rozkładającym się za życia ciałem, który co jakiś czas trzeba umyć z ciała chorego a oczywiste, że sam nie jest w stanie tego uczynić.
(widział ktoś chorego na raka - chorobę, która pożera za życia człowieka jak pasożyt?) (...) |
A ja pozwolę sobiw o wypowiedź na temat tego fragmentu.
Zgadzam się - jeżeli ktoś umiera przez długi czas w mękach (m.in. wyżej opisanych i innych) to aż chce się ulżyć. Tak też myślałam, gdy widziałam mękę mojego małego Kuzyna.
Ale zmieniłam zdanie, gdy dotknęło to moją Babcię - mieszkała z nami od zawsze i moja mama i ja się nią zajmowałyśmy - i sprzątałyśmy głównie jej "gówno", robiłyśmy zastrzyki, widziałyśmy jej agonie, która na szczęście trwała tylko 5 dni.
I wtedy przez myśl mi nawet nie przeszło, że można by to skrócić! Bo zawsze gdzieś w człowieku tkwi ta nadzieja, że może jeszcze będzie dobrze.
Podejrzewam, że to zależy od tego jak bardzo się kocha daną osobę.
Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.
Dodano: 2009-07-03 21:09
| thistle89 napisał(a): |
| [quote:6d78aafb71="sphinxia"] (...) Ale są też tacy, którzy woleliby oszczędzić najbliższym i sobie iście potwornych scen z horroru typu: niekontrolowany wyciek płynnego kału z cieczą cuchnącą rozkładającym się za życia ciałem, który co jakiś czas trzeba umyć z ciała chorego a oczywiste, że sam nie jest w stanie tego uczynić.
(widział ktoś chorego na raka - chorobę, która pożera za życia człowieka jak pasożyt?) (...) |
A ja pozwolę sobiw o wypowiedź na temat tego fragmentu.
Zgadzam się - jeżeli ktoś umiera przez długi czas w mękach (m.in. wyżej opisanych i innych) to aż chce się ulżyć. Tak też myślałam, gdy widziałam mękę mojego małego Kuzyna.
Ale zmieniłam zdanie, gdy dotknęło to moją Babcię - mieszkała z nami od zawsze i moja mama i ja się nią zajmowałyśmy - i sprzątałyśmy głównie jej "gówno", robiłyśmy zastrzyki, widziałyśmy jej agonie, która na szczęście trwała tylko 5 dni.
I wtedy przez myśl mi nawet nie przeszło, że można by to skrócić! Bo zawsze gdzieś w człowieku tkwi ta nadzieja, że może jeszcze będzie dobrze.
Podejrzewam, że to zależy od tego jak bardzo się kocha daną osobę.[/quote:6d78aafb71]
A ja Ci odpowiem : 5 dni.
A ja widziałam coś takiego znacznie dłużej.
Mój dziadek umierał praktycznie latami. Przez taki czas człowiek jest się w stanie "przyzwyczaić" na najgorsze i na samą śmierć.
I wierz mi, że widząc cierpiącego, konającego człowieka miesiącami, człowiek ma różne myśli. A najczęściej takie, aby te męczarnie się już skończyły... Bo to naprawdę może się rzucić na psychę...
Dodano: 2009-07-03 22:05
Pan :arrow:
Zadziwiająca skromność
Jeśli nikt wszystkiego nie wie to może o niczym nie decydujmy?
Lubię jak przedstawia się pewną syntezę myśli, do tej pory odnosiłeś się tylko negatywnie do decyzji o odejściu ze świata, więc wytworzyłem sobie odpowiedni obraz (który zawsze podlega zmianom) Twoich poglądów, to chyba naturalne :)
Prawo jak prawo :), ale pogląd że nikt nie może decydować o tym czy żyć czy umrzeć, jest nieludzki, cechą człowieka jest możność rozumnego przezwyciężenia instynktu samozachowawczego.
Dodano: 2009-07-04 08:04
| sphinxia napisał(a): |
|
A ja Ci odpowiem : 5 dni. A ja widziałam coś takiego znacznie dłużej. Mój dziadek umierał praktycznie latami. Przez taki czas człowiek jest się w stanie "przyzwyczaić" na najgorsze i na samą śmierć. I wierz mi, że widząc cierpiącego, konającego człowieka miesiącami, człowiek ma różne myśli. A najczęściej takie, aby te męczarnie się już skończyły... Bo to naprawdę może się rzucić na psychę... |
5 dni trwała sama agonia. Ogólnie umierała ok. 7 miesięcy. Mój dziadek umierał 2 lata - też się nim zajmowałam. Mój mały kuzyn umierał też 2 lata - ale tego na szczęście nie musiałam oglądać.
Każdy ma inne przeżycia, inną psychikę - nie można pakować tego typu doświadczeń do jednego worka. Każdy jest inny.
Pozdrawiam Panią :)
---
Jeżeli ktoś jest w stanie sam zdecydować o swoim życiu - niech decyduje - ale osobiście.
Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.
Dodano: 2009-07-04 12:37
Moja agonia trwa już ponad dwadzieścia lat, czy to wyścig kto dłużej kona?? :wink:
Dum Deus calculat, mundus fit.
Dodano: 2009-07-04 14:02
| Arantasar napisał(a): |
|
Inna kwestia - co sądzicie o tzw. testamentach życia? Tzn. dokumentach o treści mniej więcej: "W przypadku sytuacji długotrwałego (to pewnie byłoby dokładniej określone) braku świadomości i braku rokowań na poprawę mojego stanu nie/wyrażam (niepotrzebne skreślić) zgodę na odłączenie mnie od aparatury podtrzymującej życie". Mi pomysł całkiem się podoba, podobnie jak ten z oświadczeniami na zgodę na pobranie organów po śmierci, tylko w tym wypadku raczej zakładałbym domniemaną niezgodę na odłączenie od aparatury :) Natomiast koszty takiego utrzymywania przez lata najlepiej byłoby ściągać z ubezpieczenia zainteresowanej osoby. Pozwoliłoby to wynająć osobę, która zajmowałaby się takim człowiekiem i wyręczyć najbliższych. |
brawo, na reszcie ktoś zrozumiał, o czym pisałam wcześniej. czyli że własna decyzja powinna być w pełni legalna.
ponadto wreszcie dochodzi do konkretnych przykładów dotyczących cierpienia, więc każda z osób mających taki przypadek w rodzinie wie, jak wielkim eutanazja może być wybawieniem. a Ci, którzy nigdy nie widzieli ludzkiego cierpienia, odgrywają dalej na tym forum rolę wielkich filozofów. a kto im się sprzeciwi ten faszysta albo zwierze co pojęcia etyka nie zna. koniec
Carpe jugulum
Dodano: 2009-07-04 17:45
A co powiesz Panie na to,że widziałem takowe osoby,przebywałem wśród nich,jak również potraktowano mnie jako jedną z nich.Większego sadyzmu nie ma niż w domach bez klamek.Praktykuje się tam metodę leczenia robiąc z ludzi roślinki,co gorsza głodząc ich,aby przypadkiem nie mieli zbyt wielu sił na ucieczkę.Niektórzy z nich spędza cale swe życie w ten właśnie sposób,przykuci do łózek.I to nazywasz medycyną?
Nie muszę czytać ani o depresji,ani też o schizofrenii.Nie interesują mnie brednie lekarzy,którzy jedynie teoretyzują na podstawie jedynie własnych ciasnych wyobrażeń na ten temat i pomoc widzą w podaniu odpowiedniego leku uśmierzającego ból,bądź też robiąc z pacjenta roślinkę lub z mniej drastycznym skutkiem ogłupiając go.Do Twojej wiadomości Panie sam cierpię na depresję już wiele lat i wiem jak ona wygląda,co się czuje cierpiąc na nią.Nie interesuje mnie taka pomoc w postaci uśmierzania bólu bądź robienia ze mnie roślinki i nie chce takiej pomocy,a żadnej innej niestety nie otrzymam.Uważasz,że właściwym wyborem jest bycie jak taki "chory podłączony pod respirator",codziennie zażywając dawkę znieczulającego leku powodującego sztuczny uśmiech na twarzy,tylko po to,aby w miarę egzystować w chorym świecie?
Dodano: 2009-07-04 21:22
Jejciu załamujesz mnie swoim ciasnym umysłem.Nie potrafisz przyjąć myśli innej niż Twoja,bo od razu uważasz ją za chorą i nienormalną.Tyle mam do powiedzenia Tobie i takim jak Ty.Nie dziwić się czemu realia są szare jakie są.Nie mam nic do dodania tutaj.Zapewne zostanę zablokowany za to,więc ułatwię to zadanie adminom tej strony.
Dodano: 2009-07-05 19:39
| Pan napisał(a): |
|
Ale powiedz, wrozko, kto tu nie widzial ludzkiego cierpienia? Masz na mysli osoby, ktore sie dziadkiem nie chwalily? Zgaduj zatem ilu moich dziadkow zyje, skoro musisz przeniesc ciezar dyskusji z merytoryki na "smierc dziadka wyczarowuje wiedze". |
wyobraź sobie że mam odrobię większe doświadczenie w tym temacie. od roku zawodowo wśród roślinek, plus wcześniej 3 lata obserwacji i pracy z cierpiącymi ludźmi, od najzwyklejszego szpitala, przez psychiatryk, po hospicjum. więc dlatego uważam, że choć filozofować lubisz, to na tym pozostań, bo wnioskuję że w temacie ludzkiego cierpienia masz jedynie pojęcie książkowe, a nie praktyczne.
ponadto chciałam nawiązać do tematu faszerowania ludzi lekami: jakiekolwiek silne by one nie były, człowiek też się od nich uzależnia. i mimo tych megadawek i tak lekkie dotknięcie go odczuwa jako potężny ból. na raz taki ktoś budzi się z narkotycznej śpiączki z grymasem bólu na twarzy.
I jeszcze ktoś pisał o uśmiercaniu zwierząt na zasadzie głodówki i podawania im leków przeciwbólowych, tak się nie robi
bo ów leki kosztują, a że zagłodzenie bynajmniej jest niehumanitarne, daje się jedną skuteczną dawkę do "uśpienia" . i już.
Carpe jugulum
Dodano: 2009-07-05 21:40
Ech... najlepsze jest i tak to, że wcale nie możemy mieć pewności, że to "tamci" są chorzy psychicznie, a my jesteśmy zdrowi :) Po prostu pewnych ludzi jest więcej i są utwierdzani przez innych podobnych, że ich postrzeganie świata jest właściwie, a te mniejszościowe są błędne :) Np. G. Cantor, jeden z największych logików był "chory psychicznie", oczywiście takich przykładów jest więcej :) Ale kto widzi rzeczywistość taką, jaka jest? Raczej nikt :)
E. Cioran stwierdził - "Nie można dyskutować z cierpieniem fizycznym.", coś w tym jest :)
On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...
Dodano: 2009-07-06 18:11
nie mam na myśli eliminowania chorych psychicznie, bo powoli na to temat schodzi. idzie o możliwość odejścia na żądanie w przynoszącej cierpienie nieuleczalnej chorobie. twoje logistyczne wywody po raz kolejny nie są tu na temat. i tak sie nie dogadamy, bo czego nie zobaczysz, tego nie pojmiesz. myślę że twoja koleżanka na temat gołębi miałaby zdecydowanie więcej do powiedzenia niż osoba która zna gołębia tylko z obrazka w książce.
Carpe jugulum
Dodano: 2009-07-06 19:18
Chyba nie zrozumiałaś do końca co Pan miał na myśli. Chodzi o to, że cierpienie, a więc naturalna zmiana w organiźmie człowieka, na skutek działania naturalnego czynnika zwanego chorobą zmienia oddziaływuję na sposób postrzegania osoby nią dotkniętej. Śmierć może się wydawać wygodnym wyjściem, lecz jest to jedynie złudzenie, omam. Brak cierpienia staję się równoznaczny szczęściu, można osiągnąć je poprzez śmierć, co jest oczywiście sprzecznością.
Dum Deus calculat, mundus fit.
Dodano: 2009-07-06 19:48
Może to zbyt bezczelne i lekceważące - ale nie chce mi się czytać tych dość obszernych wywodów powyżej. Skusiłam się jedynie na post Wolanda. I tutaj będę polemizować, bowiem uważam, że na świecie są takie jednostki, którym śmierć może przynieść namiastkę szczęścia (rozumianego jako brak cierpień, których płaszczyzną jest życie). Składnikiem szczęścia może być spokój, wieczny odpoczynek/życie pozagrobowe mogą okazać się znacznie bardziej pasjonujące niż czyjaś wegetacja na tym łez padole. Mam tutaj na myśli przede wszystkim osoby chore psychicznie (m. in. dotkniętych depresją). Ze statystyk wynika, że znacznymi odchyleniami od normy dotknięta jest spora część społeczeństwa, dotyczy to także (a może raczej przede wszystkim ) osób, które stały się np. sparaliżowane. Odebranie takiej pragnącej śmierci osobie prawa do decydowania o sobie jest nieludzkie. Nikt naprawdę nie wie, co się z nią dzieje w środku i nikt nie ma najmniejszej władzy zmuszać kogoś do wegetowania, bo w niektórych przypadkach raczej ciężko to nazwać życiem. Uważam za bardzo krzywdzące fakt, iż takie osoby ( oczywiście świadome i będące w stanie decydować o tak ważnych sprawach [nie wszyscy chorzy psychicznie są ubezwłasnowolnieni]) są przymuszane do życia. Ten problem został dobitnie przedstawiony filmie "W stronę morza". Polecam obejrzeć ten film każdemu, kto ma ochotę wypowiedzieć się w dyskusji. Każdy ma jakieś argumenty - czy to z podłoża etyki, czy religii. Ja jestem jednak zdecydowanie za eutanazją, mimo iż nigdy nie znam nikogo, kto usiłowałby to zrobić ani nie wyobrażam sobie co musi czuć.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-07-06 20:01
Popieram w każdym zdaniu wypowiedź wyżej :) tyle, że musze obejrzec ten film.. hm.
Do wszystkiego trzeba dorosnąć.
Dodano: 2009-07-06 20:12
Dziękuję.
Nikt nie ma takiej władzy, aby nakazać komuś być za wszelką cenę. Bo koszty jak podejrzewam - olbrzymie ponosi chory, któremu odmawia się nawet godnej śmierci. Często zapominając, że takie osoby też mogą mieć marzenia - takie jak chociażby śmierć - zaplanowana, przewidziana i pozbawiona zbytecznego cierpienia, którym "usłana" miałaby być reszta męczarni.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-07-06 20:18
czyli : moje życie - moja śmierć
Do wszystkiego trzeba dorosnąć.
Dodano: 2009-07-07 07:20
| Pan napisał(a): |
| Wampgirl - jesli po smierci sie nic nie czuje, to kto czuje ulge? A nie ma niestety danych mowiacych, ze sie cos czuje. |
A dlaczego zabrania mi się tego spróbować? To, że nie wiemy czy czuje sie ulge, czy coś innego nie oznacza ze można mi tego zabraniać. Mówi się, że wszystko jest dla ludzi.
| Pan napisał(a): |
| senga - argument "popieram" znaczacy tyle co "czlowiek niezdolny do uzasadnien popiera" |
To już nawet popierać nie można? Każde zdanie z osobna miałam napisać i dodać "Tak masz rację" ?
Do wszystkiego trzeba dorosnąć.
Dodano: 2009-07-07 12:00
Drogi użytkowniku o "nicku" Pan. Skoro nie ma dowodów za tym, że człowiek nie czuje po śmierci - równie dobrze można przypuszczać, że czuje. To żaden argument, tylko jedna wielka niewiadoma. Poza tym przykład z obniżaniem poprzeczek też nie jest miarodajny i adekwatny do kwestii eutanazji. Człowiek wycieńczony fizycznie i psychicznie raczej nie ma wygórowanych ambicji. Nie każdy jest z dolny znosić cierpienie na chwałę Boga/siebie samego.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-07-07 18:00
Po gwałconej kobiecie raczej widać, czy jest jej przyjemnie, czy też nie. A co jeśli człowiek żyje w przeświadczeniu, że większe cierpienie już go nie może spotkać? Że jest u szczytu wytrzymałości i jest zdeterminowany, by odejść? Myślisz, że jeżeli powiesz takiemu człowiekowi, że w innej rzeczywistości do jakiej może trafić - może być gorzej? Skoro już ten ziemski ból jest nie do wytrzymania? Ten argument zapewne nie trafi do osoby pragnącej eutanazji.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi