Ostatnia scena wieczoru
bezkształtna folia we mgle muszek latarni
I szmery o statystykach
żniw na ulicach

Cztery ściany miasta zamykają sfory
bytów przygodnych
W krematorium nieistnienia

Setki butów potykają się o groby
Cienie plączą się w krzyże i rozplątują

pogmatwane treścikrwawe zmierzchem

niewarte zachodu
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
star star star star star