Rzadko mi się to zdarza, ale jednak czasem tak się dzieje, że gdy słucham jakiejś płyty nie czuję po prostu nic. Żadnych odczuć, żadnych emocji, nawet myśleć się nie chce. Właśnie w taki sposób działa na mnie "The Perpetual Motion". Pytanie tylko, czy jest to wywołane tym, że poddałem się muzyce, czy też jest ona tak niewygodna dla moich uszu, że przelatuje gdzieś obok mnie.
Nawet gdy słuchać kiepskich płyt, to wiem co mi się w nich nie podoba. Muzyka The Old Dead Tree w ogóle do mnie nie trafia, nie podoba mi się, choć nie potrafię sprecyzować co jest w tych dźwiękach nie tak - po prostu mnie nie ruszają. Myślę właśnie, że ta pewna beznamiętność, zachowawczość i ostrożność, aby nie wykroczyć poza pewne ramy jest największą przeszkodą dla słuchacza. Nie znam innych płyt tej formacji, ale gdybym miał się sugerować tym wydawnictwem, to nigdy więcej nie sięgnąłbym już do ich twórczości.
Tracklista:
01. Out Of Breath
02. Unrelenting
03. I Can’t Get Rid Of It
04. What Else Could We’ve Said?
05. So Be It!
06. Everyday Life
07. 1,2,3,4,5,6,7,8
08. By The Way
09. My Friends
10. Even If
11. The Knock Out Song
12. This Is No Farewell
Wydawca: Season Of Mist Records (2005)