Jeszcze dwa miesiące temu będąc bardzo mocno zafascynowany ostatnim wydawnictwem The Dillinger Escape Plan "Ire Works" twierdziłem, że to zdecydowanie najlepszy ich album. Czas często weryfikuje zdanie o krążku, i choć w dalszym ciągu uważam, że "Ire Works" to fantastyczny krążek, ale potężna dawka melodii, oraz pewna wtórność pomysłów sprawiają, że album może się przejeść. Warto jednak wrócic pamięcią wstecz do prawdziwego wyziewu, do albumu, który w zasadzie zdefiniował mathcore, połączył noise z jazzem i awangardą. "Calculating Infinity", bo o nim mowa, to debiutancki album zespołu wydany po dwóch EPkach "The Dillinger Escape Plan" oraz "Under The Running Board".
Choć "Calculation Infinity" może się wydawać monotonne głownie z powodu wokalu, to od strony instrumentalnej jest to chyba najlepszy album zespołu, najbardziej nonszalancki i świeży. W zasadzie ustanowione zostały tutaj nowe standardy technicznego grania. Uważam, że po dziś dzien, nie powstał instrumentalnie lepszy album w tym gatunku (no, może oprócz dokonan Psyopus - ale tam niestety tracą na tym kompozycje). Jest to wymagające wydawnictwo, ale niewątpliwie warte poznania.
Wydawca: Relapse Records (1999)