Teściowie czy też przyszli teściowie to dosyć wredne stworzonka. Czepliwe. Nieznośne. Wkurzające. Właśnie przed chwilą dostałam opierdol za to, że karmie mojego narzeczonego u siebie w domu. Że nie mogę tego robić. Bo w domu nic nie je. Jak jest nie dobre to się nie dziwie, że nie je. A jak facet siedzi od rana do 20 u mnie... i ma nic niby nie jeść, to jak to tak? No nie da rady wrócić przecie... Logiczne chyba. No widać nie dla wszystkich. A i mnie się czepiają. Bez sensu. Że jak to tak mięsa nie jeść, jak to tak nie słodzić herbaty. Co ja sobie wyobrażam?