Poza przypadkami uzasadnionymi podeszłym wiekiem którejś ze stron, ewidentnie wygląda mi to na próbę ściągnięcia ludzi do roboty w kuchni, gdy samemu nie ma się dość siły, by zerwać z męczącą tradycją przygotowywania dwunastu wigilijnych dań. Jakby wyznacznikiem świątecznej atmosfery była ilość czasu spędzona nad garami. Inaczej też można. Serio, serio.
Życzę więc wszystkim spędzenia tego świątecznego, wolnego czasu według własnych upodobań i kij w oko szantażystom! ;P I tym optymistycznym akcentem…
P.S. Wpis o charakterze gorzkawym spowodowany został bólem brzucha wynikłym z niepohamowanego uwielbienia Konika Morskiego do ciast surowych, biszkopta w szczególności. ;P