Bez dwóch zdań "South Of Heaven" jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych krążków metalowych wszechczasów, mając zarówno tyle samo zwolenników co przeciwników. "Reign In Blood" wyznaczał ówczesną granicę ekstremy, toteż Slayer słusznie nie podążył dalej tą ścieżką i zaczął eksplorować inne rejony. "South Of Heaven" jest więc albumem zupełnie innym od poprzedniego.
Podoba mi się kierunek w jakim podążył zespół, tworząc muzykę ambitniejszą i dojrzalszą. Zastrzeżenia budzi natomiast poziom kompozycji - o ile od strony technicznej zespół prezentuje się bez zastrzeżeń, to połowa utworów jest poniżej oczekiwań. "South Of Heaven" może roczarować nie tylko zwolenników wcześniejszych dokonań zespołu, ale także tych, którzy bardziej cenią sobie "Seasons In The Abyss" czy "Divine Intervention". Moim zdaniem jest to jedne z najbardziej przereklamowanych "klasyków".
Wydawca: Def Jam Records (1988)