Miałam pisać o generacji tetryków, ale postanowiłam zawiesić ten temat... Czy na dobre, nie wiem. Ogólnie rzecz biorąc, temat bardzo delikatny i na dziś nie mam na niego siły (bo... kimże jestem, by rozpętywać kolejną burzę).
Nieważne gdzie. W każdym razie otoczenie wspaniale stymulujące wyobraźnię. Grafiki, oleje, akwarele...oraz wiele innych. Tematyka: zwierzęta (głównie fantastyczne koty i rybki wszelkiej maści), sielskie krajobrazy, kwiaty, jeziora. Jak również całkiem abstrakcyjne wizje.
Wszystko to w połączeniu z magią kominkowego ognia i godzinami rozmyślań ukoiło moje zmysły i nerwy. Przestałam gonić za czymkolwiek. A wtedy, ku memu zdziwieniu - samo przyszło.
Chwile szczęścia i spokoju już zawsze będę wiązać z tym miejscem. A jak Wy to widzicie? Czy według Was sztuka może mieć wpływ na człowieka? A jeśli tak...to w jakim stopniu?