Kazał przypiąć sobie skrzydła, lecz nie potrafił latać. Zmuszony był do chodzenia twardo po ziemi pooranej koleinami, trawionej rozkładem, zmieniającej się w błoto. Znudzony patrzeniem pod nogi, spoglądał przed siebie, prosto w oczy palące jego doczesność i grubą warstwę kurzu pokrywającą uczucia, choroby, słabości. Nie mógł podnieść głowy, by spojrzeć w niebo. Nie potrafił latać.
Ciągle je jeszcze ma. Trzepocą żałośnie, gdy zrywa się silniejszy wiatr. Skrzydła, które najwyraźniej ku czci ironii, a na jego własne życzenie przypiął mu Demiurg, by zbliżyć go do nieba, gdy tymczasem ich ciężar przygniata go do ziemi coraz silniej, spowalniając jego wędrówkę, aby w końcu ją zatrzymać gdzieś w samym sercu tej brutalnej walki o byt, odbierając wiarę w to, że nie dźwiga ich na darmo.
- To the dying love forever
/25.Nov.2000