Czwarty album szczecińskiego Moonlight był bardzo ważnym momentem w ich karierze. Po bardzo dobrym debiucie, kolejne krążki "Meren Re" oraz "Inermis" nie potrafiły się zbliżyć do tego poziomu. "Floe" miało za zadanie poprawić nadszarpniętą reputację, tym bardziej, że konkurencja w postaci Artrosis nie spała i miała się całkiem dobrze, a i Closterkeller złapał wiatr w żagle płytą "Graphite".
Możnaby oczywiście rzecz, że najbardziej wyrazisty jest początek płyty - dwa ostre numery, oraz zapadająca w pamięć balladka "List Z Raju", sprawiają, że patrząc na "Floe" jako całość, wydaje się być najbardziej wyrazistą płytą zespołu, nawet jeśli kolejne kawałki już nie mają takiej siły przebicia. Swoisty urok ma też powtarzający się na całym krążku jeden motyw, który wpierw pojawia się w "Liście Z Raju", a potem niczym klamra łączy kolejne utwory.
I choć im bliżej końca, tym "Floe" jest coraz subtelniejsze, to z tych dźwięków wyczuwa się słodycz erotyzmu i pewną kojącą aurę. Słucha się tej płyty bardzo przyjemnie, a jej pozorna ckliwość i cukierkowatość jest jedynie otoczką do niebanalnych tekstów. Moonlight wyszedł z twarzą z tego zadania tworząc moim zdaniem swoją najlepszą płytę.
Tracklista:
01. Tabu
02. Lekarstwo Na Sen
03. List Z Raju
04. Taniec Ze Śmiercią
05. Meren Re (Akt Ostatni)
06. Meren Re (Dobranoc)
07. ...
08. Obsesja
09. Shadizar
10. Kiedy Myśl Mi Oddasz
11. Kochanka
12. Nic W Życiu Nie Zdarza Się Przypadkowo
Wydawca: Metal Mind Productions (2000)