"Ride The Lightning" jest takim "czarnym koniem" w dyskografii Metallicy. O ile "Master Of Puppets" to niepodważalny klasyk, o tyle każdy kolejny krążek niósł powody do pewnych zarzutów. O drugim krążku Hetfielda i spółki mówi się chyba najmniej - z jednej strony dobrze a z drugiej źle. Dobrze - bo jest to album, do którego nie można się przyczepić, źle - bo jest to album tak dobry, że zasługuje na jeszcze większe uznanie.
Album ten jest w zasadzie bezbłędny, czemuż więc to nie on uchodzi za najlepszy krążek w dyskografii zespołu? Wydaje mi się, że "Master Of Puppets" jest albumem bardziej spójnym jako całość, bardzo wysublimowanym, gdzie jeden motyw wypływa z drugiego, a każda nuta jest nieodzownym elementem całości. Bez wątpienia jednak wymieniłbym "Ride The Lightning" jako drugi najlepszy krążek zespołu.
Wydawca: Vertigo Records (1984)