Megadeth chyba zawsze był o jeden krok za Metallicą. Rudy Dave, w końcu zebrał ekipę, która przy pomocy "Rust In Peace" dorównała poziomem ekipie Hetfielda a może nawet ja przebiła. Jakby nie patrzeć wspomniany krążek był kopalnią pomysłów i jedną, wielką, thrashmetalową wirtuozerią. Metallica jednak zmieniła trochę styl na swoim "Czarnym Albumie" i poszła w kierunku bardziej piosenkowym, gdzie dominowały prostsze utwory, pozbawione juz tego thrashowego brudu i brutalności.
Fakt - od strony instrumentalnej jest to krążek słabszy od "Rust In Peace", ale ciężko te dwa albumy porównywać, gdyż zawierają inną muzykę i każdy z nich stoi na bardzo wysokim poziomie. Choć osobiście bardziej podoba mi się techniczny "Rust In Peace" to muszę przyznać - wielki zespół to taki, który potrafi się odnaleźć w każdej stylistyce - Megadeth ta sztuka się udała, bo "Countdown To Extinction" to album równy i słucha się go wybornie.
Wydawca: Capitol Records (1992)