Niedługo, bo zaledwie rok kazał czekać Robert Fripp na następcę genialnego debiutu. Muzykę zespołu zaczęto określać mianem rocka progresywnego, gdyż poszerzał horyzont muzyczny o jeszcze nieeksplorowane rejony. Ogromny szał i moda na zespół przyczyniły się do tego, że oczekiwania wobec następnego wydawnictwa były wysokie. W tym czasie Fripp zdążył pozbyć się MacDonalda, werbując do składu trzech nowych muzyków.
Następca "In The Court Of The Crimson King", choć nie jest albumem złym, to jednak nie dorównuje poprzedniemu. Oczywiście krążek odniósł wówczas sukces, ale patrząc na twórczość zespołu z perspektywy lat, nie był to album, który przedstawiał muzykę w innym świetle. Nie miał tej surrealistycznej nuty "Lizard", smyczkowego ducha "Larks' Tongues In Aspic", ani metalowego wręcz "Red" i dlatego o nim się mało mówi i go nie docenia. Z drugiej jednak strony "In The Wake Of Poseidon" zawierał muzykę o wiele odważniejszą od rynkowej konkurencji i jest to chyba jedyny argument uzasadniający mimo wszystko bardzo dobre opinie o nim.
Wydawca: Island Records (1970)