Ostatnio jesteśmy zalewani tysiącami miernych, podwórkowych kapel, próbujących naśladować swoich idoli, bądź nie wnoszących kompletnie nic do poszczególnych gatunków. Choć "Harnessing Ruin" jest dopiero szóstym pełnowymiarowym albumem Immolation, to warto zauważyć, że zespół działa już od ponad 15 lat, więc żadnym nowicjuszem nie jest. Nie mniej jednak jest to jeden z tych zespołów, które się kocha lub nienawidzi - to jest cecha zespołów unikalnych.
W porównaniu do poprzednich albumów zespołu, tym razem brzmienie perkusji stało się bardziej sterylne - to co niektórzy uważają za największą wadę tego albumu ja uważam za wielką zaletę - osiągnięte brzmienie świetnie pokazuje umiejętności nowego perkusisty zespołu - kompozycje stały się nieco krótsze, bardziej czadowe (brawo perkusista!) a mimo to nie pozbawione tego apokaliptycznego klimatu. Należy podkreślić fakt, że nawet warstwa liryczna albumu, choć dość sugestywna, posiada swoją głębię i nie jest to żadne wychwalanie rogatego w stylu Deicide.
Śmiem stwierdzić, że "Harnessing Ruin" jest chyba najlepszym albumem w dorobku Immolation i gorąco polecam do zapoznania się z twórczością tego zespołu.
Tracklista:
01. Swarm Of Terror
02. Our Saviour Sleeps
03. Challenge The Storm
04. Harnessing Ruin
05. Dead To Me
06. Son Of Iniquity
07. My Own Enemy
08. Crown The Liar
09. At Mourning's Twilight
Wydawca: Listenable Records (2005)