Nareszcie trafił mi się do zrecenzowania krążek co do którego nie będę miał wątpliwości w jakiej szufladce stylistycznej umieścić. „The Fire Of Redemption” jest bowiem wypełniony 100% power metalem z wszystkimi zaletami i wadami tego gatunku. Zanim jednak parę słów o samej muzyce nie można pominąć faktu, że w nagraniu tego albumu maczało swoje paluchy wielu znanych muzyków tj. Novy (wiadomo) czy Niclas Etelavuori (Amorphis). Dodatkowo z uwagi na fakt, że pięcioosobowy skład zespołu nie obejmuje bębniarza w sesji nagraniowej wspomógł zespół niejaki Jonno Lodge znany z Biomechanical (perkusja w kawałkach 1-8) oraz Alex Holzwarth i Diego „Grom” Meraviglia w pozostałych dwóch kawałkach.
Co by jednak tak słodko nie było to trochę przyczepię się do wokalisty, który nie do końca się na niniejszym wydawnictwie popisał. Pan Łukasz trochę przeszarżował i nie mając warunków próbuje na siłę wyciągać wysokie dźwięki przez co niektóre jego partie (na szczęście króciutkie) z np. „Hexfire” czy „Never Learn” brzmią jak karykatura stylistyki, w której obraca się zespół.
Myślę, że jak na debiutantów chłopacy odwalili kawał dobrej roboty. Jednak mam nadzieję, że na następnym albumie (oprócz poprawy partii wokalnych) popracują nad tym by ich kompozycje były bardziej wyraziste, tak bym przez długie godziny po wybrzmieniu ostatnich taktów podświadomie nucił jakiś kawałek pod nosem.
Ocena: 7/10
Tracklist
01. Hexfire
02. Don't Believe
03. Never Learn
04. Wicked Men
05. The Time Has Come
06. The False Prophet
07. Restless Wanderer
08. The Bridge of Fire
09. Cry of the Faithful Man
10. Blamed
Wydawca: Nightmare Records (2011)