Skoczyły ceny na rynku śmierci,
Zgrzytnęły zębatki wytłaczając lufy
Gdzie każda prochem od początku śmierdzi.
Zagrzmiały pieśni w szeregu zakute
Ścierając bruk placu w tumany kurzu suche.
Skoczyły ceny na rynku mordu,
Zgrzytnęły zęby tych co o ofiarą być pragną
Chyląc czoła swemu ciemiężcy na znak hołdu
Tyrając ciała do ostatniej życia kropli
Padać będą ile w morzu ziarnek soli.
Skoczyły ceny na rynku życia,
Zgrzytnęły modlitwy w jednym słowa tonie
Raz mocniej to słabiej do serca tempa bicia,
Plącząc korale w skostniałych dłoni kości
Tak wysyłać na drugą stronę niespodziewanych gości.
KostucH