Po zeszłorocznym sukcesie wydawnictwa „Grudzień za grudniem”, a także koncertowym mini albumie ”Huta Laura / Katowice / Królewska Huta” przyszedł czas na kolejny mocarny cios. Dziwicie się, że tak szybko? Kto ma talent, a co do tego że banda Nihila takowy posiada nie mam żadnych wątpliwości, to za długo w studyjnej stęchliźnie nie posiedzi. „Halny”, bo taki tytuł nosi ich najnowsza produkcja, to dawka zimnego, syberyjskiego chłodu, który wieje nam w twarz przez dobre 20 minut.
Po stronie minusów zapisać należy wokalizy Nihila. Nie chodzi tutaj o teksty, bo poszczególne wersy pasują jak ulał do charakteru płyty, ale o samo ich wykonanie. Przesterowane wokalne wrzaski zamiast spajać całość, drażni i kuje uszy słuchacza, a przynajmniej moje. Jest to jedyny punkt ujemny. Zresztą biorąc pod uwagę regularność z jaką Furia na rynek wypuszcza kolejne płyty – „Halny” to album znakomity. Oni mają pomysł na siebie, nie tylko na następny krok w przód, ale na trzy, cztery kolejne – można im tego zazdrościć .
Oby pomyślne wiatry dla Furii wiały jak najdłużej, bo potrzeba na krajowej scenie zespołów takich, jak ten z „Halnego”. Nie jest to żadne zaskoczenie, a kolejna bardzo dobra płyta, kapeli który jest w formie i jak to mówił swego czasu holenderski selekcjoner naszej piłkarskiej reprezentacji, osiągnął już „international level”.
Tracklista:
1.Halny
Wydawca: Pagan (2010)