Gdy się dowiedziałem, że lider Frost, niejaki Jem Godfrey był producentem płyt takich artystów jak Ronan Keating czy Atomic Kitten, to troszeczkę zwątpiłem w jego kompozytorskie umiejętności. Obawiałem się, że "Milliontown", reklamowany jako rock progresywny, będzie zawierał zbyt wiele naleciałości popowych, tak jak niektóre płyty Yes czy Genesis.
"Milliontown" nie jest arcydziełem, nie jest też wydawnictwem, do którego się często wraca. Jest to jednak kawał dobrze zagranego i dobrze skomponowanego progrocka. Podstawowym zarzutem kierowanym pod adresem Frost jest brak oryginalności, ale z drugiej strony, takie utwory jak "Black light machine" mają nieodparte piękno i czasem chce się posłuchać tych delikatnych solówek pełnych przestrzeni. Są to jednak tylko momenty w całości - generalnie jest to album przyzwoity, ładny, ale nie na tyle przykuwający uwagę, aby stał się regularnym gościem w moim odtwarzaczu.
Tracklista:
01. Hyperventilate
02. No Me No You
03. Snowman
04. The Other Me
05. Black Light Machine
06. Milliontown
Wydawca: Inside Out (2006)