"
Schowałam się pod stół
Skulona niewspółmiernie
Do swojej objętości
Ubieram rzeczywistość
W oblicze fantazji
Żaluzje stąd, z dołu,
Wyglądają jak wstęgi
Gdzieś je już widziałam
(lecz gdzie – nie pamiętam)
Tu na dole wszystko inne jest
Niż nad stołem
Słyszę stukot szklanek
Z herbatą na blacie
Stawia ktoś nierozpoznany
Zaczepiając kapciem
O moją strefę buforu
Muszę wyjść spod stołu
I odbudować domowe
Królestwo fantazji
"