Estradasphere to kolejny wynalazek The End Records. Jest to jednak jeden z tych zespołów, o których mało się mówi. O ile w przypadku Stolen Babies "There Be Squabbles Ahead" czy Unexpect "In A Flesh Aquarium" czy ubiegłorocznym Sleepytime Gorilla Museum "Of Natural History" było w pewnych kręgach głośno, o tyle "Palace Of Mirrors" przeszło bez echa i chyba tak zostanie.
Nie jest to tak techniczne granie jak Liquid Tension Experiment czy Behold ... The Arctopus. Nie jest to nawet granie tak ciekawe jak niektórych innych zespołów z tej samej stajni. W kategoriach jazzowych też nie jest to żaden majstersztyk, ale słucha się płyty przyjemnie i w sumie w każdym aspekcie jest dobra.
Nic się nie stanie jeśli nie poznamy twórczości Estradasphere, ale jeśli dziwnym trafem nadarzy się okazja do posłuchania, to myślę, ze muzyka będzie świetnym soundtrackiem do męskiej pogawędki przy piwku.
Wydawca: The End Records (2006)