Niepewnym wzrokiem stąpasz po stłuczonym świetle między czubkiem mego nosa a oktawami żeber. A język – jak jaszczurka szukająca schronienia, wije się po szyi i znika w czeluści jednego spojrzenia. Mówisz – - rozbujajmy ciszę. Milczę. To skrzypi księżyc.
Autor: mara
Zaakceptowane przez: astarot
Wysłano: 54