Jakiś czas temu koleżanka dała mi namiary na młody zespół, którego muzyka miała być, jak to piszą recenzenci, połączeniem stylu Artrosis i art-rocka. Jako, że twórczość Artrosis przyprawia mnie raczej o mdłości, to bardzo sceptycznie i niechętnie podszedłem do tego wydawnictwa. Posłuchałem raz … drugi … trzeci … i jeszcze żyje i nic złego się nie dzieje.
Nie jest to jednak wydawnictwo pozbawione wad, których w zasadzie doszukałem się tylko trzech. Pierwszą jej to, że wokalista źle brzmi gdy śpiewa w niższych rejestrach lub gdy frazuje układając usta w przysłowiowy "dzióbek" lub gdy próbuje mocno akcentować na jednej nucie. Wtedy niestety brzmi to tak jakbym słyszał jakąś wokalistę z MTV. Kolejnym zarzutem jest zbyt płaskie brzmienie - gitary bardzo często są w tle i tracą na mocy, perkusja także brzmi sucho. Zasadniczym jednak problemem jest jednak fakt, że pomimo naprawdę dobrych pomysłów i dobrego rzemiosła, to te utwory są poukładane - odnoszę wrażenie, że jeszcze każdy instrument żyje swoim życiem, natomiast utwory same w sobie trafiają gdzieś obok słuchacza, tak jakby były wyprane z życia, a muzycy nie czuli nawzajem tego co grają. Problem leży raczej we wspólnym ograniu niż w umiejętnościach.
"The New Chapter" można jednak uznać za udane demo - mało który zespół na takim etapie kariery pokazuje takie pomysły. Choć póki co znajdujemy tu więcej zapożyczeń niż elementów własnego stylu, choć jest tu kilka niedociągnięć, które przydałoby się poprawić, to śmiało można uznać Dysonans z obiecujący zespół.
Wydawca: Self Released (2007)