Jak ja lubię takie niespodzianki, jaką sprawili mi Czesi z Demimonde za sprawą swojego albumu zatytułowanego „Mutant Star”. Człek kupuje sobie płytkę całkowicie nieznanego zespołu zakładając, że na 90% opchnie ją potem na jakimś portalu aukcyjnym i zapomni o sprawie. A tu wyskoczy taka „niespodzianka” jak niniejszy album i jasne jest, że sprzedaż płyty nie wchodzi w rachubę, bo to co gra (właściwie grał, bo z tego co mi wiadomo zespół już nie istnieje) Demimonde sprawia, iż do teraz ciężko mi pozbierać myśli.
„Mutant Star” to materiał, który idealnie zespolił awangardowe zapędy z metalową energią. Elektronika nie bije po uszach i nie wysuwa się na pierwszy plan, ale jest istotną składową muzycznego oblicza recenzowanego albumu. Jednocześnie słuchając instrumentalnych popisów poszczególnych muzyków nie ma się wrażenia, że próbują oni podreperować swoje nadszarpnięte ego – każda partia wydaje się być idealnie wpleciona w strukturę utworu. Podobnie jest z partiami wokalnymi. Zarówno Pani Tanyya jak i Pan Jaacob dysponują ciekawą, niepowtarzalną barwą głosu. Żadne z nich nie próbuje jednak podporządkować sobie muzycznej zawartości albumu, a ich wokalne eksperymenty dodają muzyce niepowtarzalnego smaczku.
Demimonde stworzyli muzykę wielowymiarową, porównywalną z najznamienitszymi dokonaniami takich muzycznych eksperymentatorów jak Atrox, Madder Mortem czy chociażby Forgotten Silence. Jeżeli przytoczone nazwy znajdują się w gronie Twoich ulubionych zespołów - z całą pewnością muzyka serwowana przez Demimonde zagości na dłużej w Twoim odtwarzaczu.
Ocena: 9/10
01. The Tribunal
02. The Orphan and the Demimondaine
03. Absolute World
04. Advocatus Diaboli (Incl. Light Escape: De Formula Tota)
05. Black Ring Theatre
Wydawca: Epidemie Records (2000)