Ha ha ha! W życiu bym nie pomyślał! Dla osób, które znają twórczość Darkthrone wybiórczo, pobieżnie, bądź też przywykli do tego, ze Darkthorne leży w szufladce prymitywny black metal, mam małą niespodziankę. Samemu należąc do tej grupy ludzi dowiedziałem się, że debiutancki album Norwegów był… deathmetalowy! Co więcej - podobno był to dobry death metal! Trzeba było to sprawdzić.
Debiut Darkthrone okazał się ogromnym powiewem świeżości dla szybko eksploatującego się gatunku. "Soulside Journey" łączyło w sobie skandynawską skoczność i prostotę, brutalność Obituary, dzikość pierwszego Morbid Angel i niepowtarzalny, mroczny, skandynawski klimat. Odnajdziemy więc tu sporo naprawdę rytmicznych przejść perkusyjnych, mocny, ale wyrazisty growling, dobre solówki, sporo rytmicznych chwytliwych riffów, trochę prostszego, bardziej bezpośredniego grania, odrobinę mrocznych klawiszy i ogromną pasję i świeżość w muzyce.
Choć "Soulside Journey" nie pozbawiony wad (np. dość płaskie brzmienie, gitara rytmiczna schowana w tle) okazał się być jednym z ciekawszych i bardziej wartościowych wydawnictw deathmetalowych tamtego okresu. W zasadzie jest to też jedyny album Darkthrone, utrzymany w tym gatunku. Na kolejnych wydawnictwach zespół zaczął bawić się w napierdalankę i podzielił fanów. Trzeba jednak pamiętać, że liderzy formacji pokazali, że potrafią stworzyć kawał interesującej i wartościowej muzyki.
Tracklista:
01. Cromlech
02. Sunrise Over Locus Mortis
03. Soulside Journey
04. Accumulation Of Generalization
05. Neptune Towers
06. Sempiternal Sepulchrality
07. Grave With A View
08. Iconoclasm Sweeps Cappadocia
09. Nor The Silent Whispers
10. The Watchtower
11. Eon
Wydawca: Peaceville Records (1991)