Ee... to znaczy ja się cieszę i raduje :) Wychodzę dziś na przepustkę ze szpitala. Hurra. Choć chwila normalnego życia. Trzeba korzystać. Z domowego łózka. Domowej atmosfery. Domowego stołu, zlewu, kuchni, umywalki, wanny. Wszystko co zwykłe domowe będzie niezwykłe i cudowne. Takie normalne. Takie własne. Wreszcie. Nie będę "uwięziona" choć przez trochę. Mój kot... czy on mnie jeszcze pamięta? Okaże się. Praktycznie mogę iść już od rana. Wszystko spakowane. Nic tylko stąd jechać. Hurraa... chwila normalnośći powróci.