Dzisiaj...
Jeszcze pięć ma się urodzić.
Potem jeszcze trochę pracy nad prezentacją, a na koniec... jak mawiają moi znajomi: pół godziny wstydu i tytuł na całe życie.
6 i pół lat w śmietnik.
Naprawdę, NAPRAWDĘ mam nadzieję, że za jakiś czas będę miała powody, by przestać tak myśleć...