Gdyby ktoś kazał mi wymienić najbardziej nierówny krążek metalowy, to "Hatebreeder" Children Of Bodom byłby jednym z pierwszych, jakie przyszłyby mi na myśl. Drugi album Finów pokazuje zespół zmierzający w bardziej komercyjne rejony. Po wydaniu "Hatebreeder" zarzucano zespołowi odejście od neoklasycznego black metalu na rzecz power/blacku. Na szczęście, pomimo złagodzenia stylu, Laiho i spółka nie zapomnieli do czego służą instrumenty.
Łyżką dziegciu są jednak cztery pozostałe utwory, totalnie bez wyrazu, słabsze od pozostałej piątki. Co prawda taki "Bed Of Razors" rozpoczyna się fajnym flażoletem, a "Wrath Within" ultraszybkim, precyzyjnym riffem, ale to zdecydowanie za mało, aby zainteresować słuchacza. Utwory te są zaledwie poprawne, co jest trochę poniżej oczekiwań wobec tak dobrych muzyków. Brzmienie albumu jest dobre, ale perkusja brzmi dosyć sucho i jest w tle. Brakuje także na "Hatebreeder" przestrzeni, czegoś co dodawałoby muzyce mocy, ciężaru.
Nie można jednak Finom zarzucić, że nagrali zły album. Wręcz przeciwnie - album jest dobry, pokazuje rozwój zespołu, uwypukla możliwości techniczne członków formacji, obdarowuje słuchacza mnóstwem czadowych, porywających melodii. Nawet pewne mniej lub bardziej rażące niedostatki nie zmieniają opinii, że "Hatebreeder" to świetny krążek do piwka czy na metal-party, gdyż takiej dawki energii próżno szukać u innych zespołów.
Wydawca: Nuclear Blast Records (1999)