Już pół roku na mojej półce leży pierwszy album Bulletów. Trochę się zakurzył. Starałam się nie przesłuchiwać i nie oceniać tej płyty, gdyż wielkie rzesze fanów tego zespołu spaliłyby mnie na pewno na stosie. Ale raz kozie śmierć. Hmm... więc może wpierw jedno pytanie: kto u licha wymyślił taką lipną nazwę zespołu? Jeszcze trochę i doczekam się deathmetalowej grupy o nazwie Strzały Amora Dla Potwora. Litości. "The Poison" to naprawdę wielka trucizna - dla moich uszu, no i mam przez nią sensacje żołądkowe.
Szczerze powiedziawszy miałam ochotę prędzej udusić tego krzykliwego bachora niż go słuchać. Lepiej sprawdzę czy płyta nadaje się chociaż do latania jako spodek UFO. Polecam jako trutkę na szczury, albo dla sąsiadki-plotkary.
Ocena: 2/10
Wydawca: GUN Records (2005)