14 maja w poznańskim klubie ZAK, odbył się koncert młodej,
wielkopolskiej kapeli Black Snow. Zespół debiutował nie wiele
wcześniej, i z tego, co mi wiadomo, to był ich drugi, poważniejszy
występ. Przyznaję, że nie słyszałam o tej grupie wcześniej. Zaskoczyli mnie jednak już przy pierwszym utworze. Spodziewałam się raczej kiepskiego,
nerwowego z racji tremy początkujących występu, jednak panowie zagrali
tak, jakby na scenie spędzili już co najmniej połowę życia.
Koncert trwał dobrze ponad godzinę. Przyjemny głos wokalisty oraz spokojny nastrój tworzony przez dźwięki instrumentów, bardzo przypadł do gustu licznej publiczności. Całość brzmiała efektownie i profesjonalnie. Kiedy panowie dobijali do końca występu, tłumek zgromadzony na sali długo wywoływał ich na bis co nie powinno było dziwić. Często bywam na koncertach mniej znanych, początkujących bandów, ale ten występ na pewno na długo zapadnie mi w pamięci. Black Snow zagrali kilkanaście utworów, z czego trzy z nich można usłyszeć na ich profilu MySpace.
Zapowiada się na to, że mamy wreszcie na naszej poznańskiej scenie zespół, który przełamie konwenanse i utrzyma się dzięki swojej muzyce na dłużej. Mam nadzieję, że panowie nie spoczną i będą przypominać o sobie koncertami co jakiś czas. Oczywiście z niecierpliwością czekam na pierwszy studyjny album i życzę Black Snow niechybnego sukcesu oraz wytrwałości w tym co robią.