Pierwszy długogrający krążek tej tureckiej grupy obdarzonej niezbyt pomysłową nazwą - Aaaarrghh to pozycja niezdolna powalić na łopatki ani też nie uszczęśliwić nas na dłuższą chwilę. Jednym słowem ten album to w kółko pojawiający się schemat. "Ruhlar Fisildiyor", bo o tym krążku mowa, to po prostu kawałek zupełnie kiepskiego black/death metalu.
Jedynymi przejawami nieco innowatorskiej myśli twórców są takie utwory jak: "Cenze" w którym pojawia się świetny i chwytliwy riff, czy "Derinlerde", który podobnie jak poprzednik wyróżnia się jedynie nieco inną melodią, tym razem jednak schowaną za ścianą galopującej perkusji.
Reszta utworów nie odbiega niestety od siebie zbytnio treścią i na dłuższą metę stają się one monotonne, bo ileż można słuchać przecież niedopracowanej łupaniny i w kółko odtwarzanego tego samego pomysłu muzycznego!
Turcy z Aaaarrghh pewnie nigdy nie marzyli o statusie gwiazdy w metalowym świecie, jednak zapewne chcieli żeby ich muzyka nie trafiała w próżnię. Niestety brak pomysłowości (wyłączając oczywiście dwa wyżej wspomniane utwory) nie jest im w stanie tego zagwarantować. Jedyne dobre wrażenie, jakie pozostanie mi w pamięci to ciekawa okładka, ale obawiam się, że to za mało, jeśli chodzi o tę grupę.
Tracklista:
01. Kara Doga
02. Cenze
03. Sinsi Karanlik
04. Karanligin Ilahileri
05. Derinlerde
06. Kefen
07. Karanlik Sular
08. Ebedi Yalnizlik
Wydawca: Gece Production (2004)