zatopiona miedzy wierszami... staram się nie zaginąć... chociaż nie
umiem płynąć... nie tonę... nie potrafię złapać tchu....
tonę w
blasku świec... migoczące cienie płomieni tańczą po mej twarzy... sino
żółte światło powoli wygasa nade mną...
chłodny deszcz czule okala
moją twarz... idę dumna. w deszczu nikt nie dostrzeże łez... wsiąkają w
mą krew...
wplatam się w długie, czarne włosy nocy... jest moja
matką, siostrą i kochanką zarazem... sama nie wiem jak...
przenikam
miedzy grobami na cmentarzu... znów płyną łzy... nie wiem dlaczego...
kładę się na twym grobie, by zasnąć na zawsze...