Zapadły mgły na noce przepastne,
Monotonnie snując się w powietrzu zawieszone.
Wilgoć rozkosznie na ziemi się rozłożyła
Namiętnie tuląc -
W chłodzie z nią współżyła.

Zieleni soki młodość o zmroku potraciły
I czerni nieboskłonu pragnąc się upodobać -
Skryły z natury żywy swój blask,
Lecz śląc czułych pocałunków las,
Brzmiały jakoby łakomy błotnisty mlask.

W tej głuchej i zatęchłej ciszy,
Mieniły się między sobą błyski
Dobiegających świateł z nieznanej dali.
Niczym wilczych pieśni jęki wzniosłe,
Huczące przeciągle w kosmicznej hali.

Pomruki wiatru miedzy szczeliny się przeciskały,
Zgrabnie wpasowując w uroki otoczenia.
Dodając mokrej pikanterii do obrazu ponurego,
Miejsca wszystkich przeznaczenia,
W zatęchłej ciszy i spokoju grobowego...


KostucH
Komentarz