Czasem i takie "suchary" wpadają. Malodorous ma szansę wygrać u mnie w kategorii gniot tygodnia. "Amaranthine Redolence" to debiutancki album tej grającej brutalny death metal formacji. Wcześniej, w tym samym roku Malodorous wypuścił EPkę zatytułowaną identycznie jak pełny album.
Prawdziwą perłą tej płyty są wokale, które brzmią tak, jakby koleś zaczynał bekać na początku utworu, a kończył wraz z jego końcem. Zastanawiam się, czy rzeczywiście jakiś tekst jest tu wyśpiewywany, bo śledząc liryki nie potrafię tego uspójnić.
Nie wiem czy jest sens się rozwodzić więcej na temat tej płyty. Bezmyślna łupanka, zestaw identycznych dźwięków i totalny brak gustu - to jest to co cechuje Malodorous. Nigdy więcej do tej płyty nie zajrzę - innym też nie polecam.
Tracklista:
01. Impregnation (Intro)
02. Eyes Of Abomination
03. Adept Genocide
04. Debauched Putrefaction
05. Profligate Fortitude
06. Bete Noire
07. Digestion Of Assiduous Oviparous Embodiment
08. Conception (Instrumental)
09. Execrable Nascency
10. Amaranthine Redolence
11. Termination (Outro)
Wydawca: Amputated Vein Records (2007)