przypadkowi przechodnie
całują
śliniące się plamy rdzy
na zgasłych latarniach

betonowe klatki
schody do zaszytych ust

kręgosłup spleciony z drutu
w białej oprawce
prowadzi do nieba

nie zdołamy

mchem zarosły stopy
które kiedyś nago stąpały po ziemi
w świetle płonących stosów

deszcz grał na skrzycach
choć może to tylko szkło
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
star star star star star