Dodano: 2007-06-25 21:47
| Amnezja napisał(a): |
| Ogarnąć pomieszczenie, nie musi być wysprzątane na błysk. Pokoj rozświetlić świecami i zapalić kadzidełko...coś wspaniałego...mnie niczego więcej nie byłoby trzeba...^^ |
Popróbuję, a efekty może wam pokażę niebawem.
I can't look it in the eyes Seconal, Spanish fly, absinthe, kerosene... Cherry flavored neck and collar I can smell the sorrow on your breath, The sweat, the victory... and sorrow The smell of fear, I got it
Dodano: 2007-06-25 22:33
Zapraszam do Żądłowic k. Tomaszowa Maz.:) Tam toż będzie klimat. Nie będzie żadnych świeczek. Przysłoniętych okien, żadnych kadzidełek...
Bo to wszystko uzupełnia to miejsce. Las, a w nim magiczny wiaterek i tańcząca w niej cisza. Rzeka, która wieczorami gra niesamowite symfonie. I kocha się z księżycem. Dwie wyspy gdzie można spotkać ukojenie(i czasami brzęczenie różnorodnych owadów).
Przepiękne poranki, gdzie pachnie świeżą rosą, i ciepłym chlebem. I przyroda... Mięciutkie chmury przesuwające się na niebie. obserwując je leżąc na trawie gdzieś na łące. W zębach złote żyto. I zapach siana. A te deszcze padające, które niezwykle profesjonalnie usypiają... Liczyliście kiedyś każdą spadającą kropelkę deszczu? Tam to jest możliwe. No i noce niepowtarzalne. Wszystko tak naprawdę zaczyna się budzić. Każdy instrument nocnej relaksującej ciszy.
Miejsce za pewnie jak każde inne. Nie u mnie. Cała jego mozaika nagradza mnie uśmiechem i świadomością, że wszędzie można znaleźć swój raj. Którym chce się podzielić.
Dobrej nocy Darkplanetowicze:) Do Niedzieli.
Al.
Ps. Przechylę butelczynę w waszej intencji:)
Dodano: 2007-06-26 07:25
| Allanon23 napisał(a): |
| Zapraszam do Żądłowic k. Tomaszowa Maz.:) Tam toż będzie klimat. Nie będzie żadnych świeczek. Przysłoniętych okien, żadnych kadzidełek...
Bo to wszystko uzupełnia to miejsce. Las, a w nim magiczny wiaterek i tańcząca w niej cisza. Rzeka, która wieczorami gra niesamowite symfonie. I kocha się z księżycem. Dwie wyspy gdzie można spotkać ukojenie(i czasami brzęczenie różnorodnych owadów). Przepiękne poranki, gdzie pachnie świeżą rosą, i ciepłym chlebem. I przyroda... Mięciutkie chmury przesuwające się na niebie. obserwując je leżąc na trawie gdzieś na łące. W zębach złote żyto. I zapach siana. A te deszcze padające, które niezwykle profesjonalnie usypiają... Liczyliście kiedyś każdą spadającą kropelkę deszczu? Tam to jest możliwe. No i noce niepowtarzalne. Wszystko tak naprawdę zaczyna się budzić. Każdy instrument nocnej relaksującej ciszy. Miejsce za pewnie jak każde inne. Nie u mnie. Cała jego mozaika nagradza mnie uśmiechem i świadomością, że wszędzie można znaleźć swój raj. Którym chce się podzielić. Dobrej nocy Darkplanetowicze:) Do Niedzieli. Al. Ps. Przechylę butelczynę w waszej intencji:) |
Allanonie wczytałam się w to i skończyć nie chciałam-więc jeszcze raz przeczytałam!
Ps. nie wiem co miałeś butelczynie ale "urzekła mnie ta historia miejsca albo raczej to jak go opisałeś " miejsce jakby niby magiczne i zaklęte w snach... :)
Dodano: 2007-07-16 14:48
Wieczór...gitara...ja...repertuar ballad i klima gotowa. Przynajmniej dla mnie jak najbardziej wystarczajace.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2007-07-20 07:11
| KostucH napisał(a): |
| Wieczór...gitara...ja...repertuar ballad i klima gotowa. Przynajmniej dla mnie jak najbardziej wystarczajace. |
Sądzę że nie tylko Tobie tyle by całkowicie starczyło, by się zachwycić i odpłynąć...
Allanon23, świetny opis! To właśnie jest najważniejsze, by dostrzegać niezwykłość i urok otaczającego nas świata i umieć się nim cieszyć, bez konieczności udziwnień. Słońce co wieczór tworzy jedyny w swoim rodzaju klimat, oblewając się głęboką purpurą i zalewając nią różowe niebo, spływając na linię horyzontu, gdzie w wieczornym blasku kamienice i starówkowa zabudowa nabierają nowych kształtów i wyrazu, wydobywają z siebie swą siłę, emanując historią wzlotów i upadków, honoru, radości i bólu... Łagodnie przelewające się barwy na niebie, pod błękitem, drzewa, domy, kościoły i mury odbijające się w ciemnej tafli wody... Wystarczy przejechać lub przejść mostem nad Wisłą i popatrzeć na miasto...
Samym sobą, nastawieniem i wizerunkiem stwarzamy klimat. Można mówić, że wygląd nie ma znaczenia. Może rzeczywiście go nie mieć. A jednak oczu używamy między innymi po to, by dostrzegać piękno, które tkwi właśnie w tym, co widzimy. Wiążemy różne zestawienia barw, wzorów i faktur z uczuciami, wyobrażeniami, marzeniami. Czasem da się włożyć na siebie sen. Bo co szkodzi, by przywdziać skórę księżniczki ze swoich wizji, nadać swojej osobie jej charakter w wyglądzie. Pamiętając obraz pięknej i dostojnej twarzy spuścić na ramiona autentycznie długie, kręcone, czarne włosy Wspomnieć w myślach zgrabną talię wkładając koronkową bluzkę z rękawami rozszerzającymi się za łokciem, za grubymi wstążkami, z wampirycznym kołnierzykiem, przenoszącym na człowieka kawałek nocy. Popatrzeć na swoje piersi idealnej wielkości, jakakolwiek by ona nie była, niepowtarzalne, jędrne i zakląć swoją talię i dekolt podczas wkładanie delikatnej, acz zdobnej kolii wykończonej pięknym, stylizowanym na stary, czarnym krzyżem. Wciągając długą do ziemi spódnicę z kilku warstw materiału zbierających się w klinach, zachwycić się tym, że możemy ją założyć, że mamy ją, stać nas na to i wciąż stać nas na jedzenie, że w przeciwieństwie do naszych dziadków mamy łatwy dostęp do takich cudów i nic nam nie broni się wystroić. Można za ten dar podziękować... Być dumną, poruszać się z gracją i czuć magię, jakby się przeniosło w czasie. Podczas gdy wokół skwar, XXI wiek, ludzie śpieszą się ciągle, poubierani w krótkie spodnie i jasne bluzeczki, mające pomóc przetrwać żar, jedna osoba może się wyróżniać, choć nie zwracać na siebie tak wielkiej uwagi, jakby można się spodziewać. Jakby mrok sunący pod koronkową parasolką z dostojnością damy był na miejscu, takie cofnięcie się w czasie... To niezwykłe wrażenie tak chodzić, spotkać się jeszcze z przyjaciółmi, którzy samą swoją osobowością roztaczają niepowtarzalną atmosferę i cieszyć się swoją obecnością. Wspaniały sposób na zrobienie klimatu i zabieranie go ze sobą, gdziekolwiek by się nie ruszyło. ^^
AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"
Dodano: 2007-07-20 09:57
Noc. Ruiny starego zamku osadzonego pośród prastarych drzew. Wystarczy wziąśc kilka świec, butelke czegos co podnosi stężenie alkocholu we krwi i jakąś ulubioną osonę. - Acha i najlepiej jak na zewnątrz szaleje jesienna burza albo zimowa zamieć. - może troche oklepane ale mi wystarcza :)
Jest nikim ten, co nie ulepsza świata.
Dodano: 2007-08-03 20:26
O, ruiny zamku i odpowiednia pogoda? Niewielkie masz wymagania...
no, i trzeba pamiętać, że w ruinach najczęściej jest dużo przeciągów, więc z tą jesienno-zimową pogodą nie szalej... :mrgreen:
A tak poważnie: wszystko zależy od nastroju. Taki standard na co dzień dla mnie, to (ale będę oryginalna) świeczuszka, delikatna muzyczka w tle (najchętniej ambient lub sakralna, ale nie jakieś tam bachowskie organy, bo to dobre do katedry, tylko coś delikatnego... prawosławne śpiewy liturgiczne?), moje mięciutkie łóżeczko z poduchami pod plecy, na którym się wygodnie wyciągam, do tego książka i herbata (koniecznie czarrrna, jestem uzależniona :) )
W Lublinie, jako studentka, przeprowadzałam się już z 10 razy. Niezależnie od tego, że ileś-tam razy zmieniałam miejsce zamieszkania, w każdym z nich staram się stworzyć jakiś nastrój na co dzień: by miejsce było "moje", cieszyło oczy gdy wchodzę i z przyjemnością do niego wracała. Choćby to były "drobiazgi": stare zdjęcia rodzinne, ulubiony gobelin, który ciągam ze sobą przez ileś-przeprowadzek, do tego ciemnozielona narzuta na łóżko i kilka poduszek: to wszystko tworzy mój ulubiony kąt, gdzie na co dzień zapadam się w świat książki.
A "od święta"? Przykryty jesiennymi liśćmi stary cmentarz... Albo nagrobki porośnięte mchem w cieniu ogromnych drzew... Światło świec odbijające się w szkle kieliszków... Blask ogniska i odległe gwiazdy nad głową a wokół cichy las... Księżyc odbijający się w czarnej toni jeziora... Trzask ognia na kominku a za oknem pohukiwanie stworzeń budzących się w nocy...
I dobre towarzystwo, ludzie, z którymi naprawdę czuję bliskość serc i umysłów... Bo w samotności nieraz dobrze, ale jeszcze lepiej mieć się z kim dzielić miejscem, czasem, uczuciami.
To tylko kilka... A można wymieniać bez końca :)
Dodano: 2007-09-02 12:22
No mi najbardziej znanym miejscem jest grobowiec ... znajduje sie niedaleko cmentarza, wspaniałe miejsce, raz w tygodniu schodzimy się całą ekipą zapalamy świeczki i robimy zebranie AA ... kiedyś chodziły słuchy że tam spotykali się sataniści dlatego nikt tam nie chodzi ... a nam to na rękę.
A well-tied tie is the first serious step in life.
Dodano: 2008-04-15 12:31
Zamek - jak najbardziej.. dobre są tez forty albo las.
o swiecach wspominac nie musze. ;>
Dodano: 2008-04-15 19:02
Jak zrobić klimat???Dziwne pytanie-zaufaj sobie nie innym i staraj sie odzwierciedlić w rzeczywistości to co ci w duszy gra, to czym sie fascynujesz itd. nie ulegaj modom, koleżankom, kolegom.
Szczerze rozśmieszył mnie ten tytuł postu.......<no comments>
Drink And Join Me In Eternal Life Desire You Turn Me On Your Blood My Ecstasy
Dodano: 2008-04-15 19:38
Zgasić światło :D wtedy nastaje Mhrok 
Sic itur ad astra !
Dodano: 2008-04-16 22:52
Klimat to głównie kwestia ludzi, z którymi przebywamy, bądź których zapraszamy na imprezę.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Klimat... Dodano: 2008-04-17 13:44
Dla mnie to oznacza pewien stan ducha czyli musza mi sie wlaczyc rozmyslania potem swiece wino ciemno w pokoju no i oczywiscie agalloch wtedy zatapiam sie w myslach
Re: Jak zrobić klimat? Dodano: 2008-04-18 10:03
| VampirePandora napisał(a): |
| Ha!Tak patrzę na ten dział i naszło mnie pytanie...Co rozumiecie przez pojęcie "klimat"? Jaka jest Wasza receptura na zrobienie klimatu? |
Zajrzyj wewnątrz siebie, i posłuchaj...
najpierw umysł, potem ciało
czasem lepiej odejść od zmysłów, by nie zwariować
Re: Jak zrobić klimat? Dodano: 2008-04-18 14:24
| Andrzej napisał(a): |
| zaufaj sobie nie innym i staraj sie odzwierciedlić w rzeczywistości to co ci w duszy gra, to czym sie fascynujesz itd |
| Pieszczocha napisał(a): |
| Zajrzyj wewnątrz siebie, i posłuchaj...
najpierw umysł, potem ciało |
też tak myślę. to sprawa indywidualna. niewątpliwie. na każdego działa inny "zestaw"
zależy też do czego ten klimat potrzebny. bo wydaje mi się, że nie ma złotego środka na wszystkie sytuacje
czy to ja, czy to ja, czy to ja? czy ci tylko się zdawało czy to ja, czy to ja, czy to ja? czy to było moje ciało?
Dodano: 2008-05-05 22:22
To prawda, klimat musi być zgodny z sytuacja i z samopoczuciem :)
Ja mam aktualnie słabość, do punktowego, rozrzedzonego światła, chłodnego powietrza o subtelnym kwiatowym zapachu, i czerwonego wina...
8)
Dodano: 2008-05-13 00:02
| nimdraug napisał(a): |
| Ja mam aktualnie słabość, do punktowego, rozrzedzonego światła, chłodnego powietrza o subtelnym kwiatowym zapachu, i czerwonego wina...
8) |
Z tym punktowym światłem to masz na myśli świeczki tu i ówdzie porozstawiane? A zapach świeżych kwiatów w chłodnym pokoju to rzeczywiście coś niesamowitego, potem połączony z odrobiną dymu wygaszonych świec daje zapach tlącego się ogniska pośród kniei.
Wino - jak dla mnie - pół słodkie bądź słodkie w dodatku schłodzone. By podczas delektowania sie nim móc ogrzać je w ustach i poczuć jego bukiet smakowy na języku. Jego słodycz i gorycz. Cicho niemalże niewidocznie połykać. A przed wzięciem łyku pokręcić odrobinę lampką w palcach tak by po przyłożeniu jej do ust poczuć nosem co sie ukrywa w barwie trunku.
Nie wiem czy muzyka jest potrzebna. Może być ale nie musi. Zależy jakiego typu spotkanie sie odbywa. Jeśli ma być to romantyczny wieczór z Ukochana to w tle wiadomo, winno grać coś co pozwoli jeszcze zaraz oderwać sie od szkła i stanąć w objęciach tańca...
Reszta odbywa sie na tej przestrzeni miedzy jednym, a drugim szalenie bijącym sercem...
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2008-05-13 09:56
| KostucH napisał(a): |
|
tym punktowym światłem to masz na myśli świeczki tu i ówdzie porozstawiane? |
Świeczki, lub jakaś malutka lampka...może być również światło dzienne, lub nocne wpadające przez zasłony, lub lekko uchylone okno... 8)
| KostucH napisał(a): |
| A zapach świeżych kwiatów w chłodnym pokoju to rzeczywiście coś niesamowitego, potem połączony z odrobiną dymu wygaszonych świec daje zapach tlącego się ogniska pośród kniei. |
Szczególnie, jeśli były to kwiaty wcześniej wręczone przez stęsknioną połówkę... 8)
| KostucH napisał(a): |
| Wino - jak dla mnie - pół słodkie bądź słodkie w dodatku schłodzone. By podczas delektowania sie nim móc ogrzać je w ustach i poczuć jego bukiet smakowy na języku. Jego słodycz i gorycz. Cicho niemalże niewidocznie połykać. A przed wzięciem łyku pokręcić odrobinę lampką w palcach tak by po przyłożeniu jej do ust poczuć nosem co sie ukrywa w barwie trunku.
Nie wiem czy muzyka jest potrzebna. Może być ale nie musi. Zależy jakiego typu spotkanie sie odbywa. Jeśli ma być to romantyczny wieczór z Ukochana to w tle wiadomo, winno grać coś co pozwoli jeszcze zaraz oderwać sie od szkła i stanąć w objęciach tańca... Reszta odbywa sie na tej przestrzeni miedzy jednym, a drugim szalenie bijącym sercem... |
Nic dodać nic ująć... w końcu, klimat zależy od nas samych, i to co pomiędzy nami zachodzi...
Dodano: 2008-05-13 10:19
Podpisuje się wszystkimi kończynami. A na dokładke jeszcze jakaś odpowiednia muza.
Jestem za stary na ten Świat, a może na odwrót Tak naprawdę to sam nie wiem co mogę o sobie napisać może tylko to że nazywają mnie arhanioł (i tylko znajomi wiedzą dlaczego) http://r5.bloodwars.interia.pl/r.php?r=36206
Dodano: 2008-06-24 17:06
Świeczki, kominek albo piecyk w pomieszczeniu, klimatyczna muzyka i blask płomieni liżący osnute zasłoną nocy ściany... Najlepiej po długim, wyczerpującym dniu wędrówek :)
Dodano: 2008-06-24 20:11
zaraz się zerzygam od tego Waszego romantyzmu .... :wink:
Dodano: 2008-06-24 20:16
Od bidy tyż sposób na zrobienie klimatu
Co kto lubi... :lol: :twisted:
Dodano: 2008-06-25 10:36
Klimat? hmm.
Ciemne pomieszczenie starej kliniki... Doktorek psychopata otwiera drzwi do pewnego pomieszczenia. W oko rzuca się od razu syf, pełno zaschniętej krwi. Doktorek zapalił światła. Na stole ukazała się postać... kobieta... miała odsłonięte ciało. Na oczach miała przepaskę. Naglę zaczęła się kręcić i szarpać, ale doktorek zawiązał ręce i nogi do stołu. Naglę wyjął skalpel i zaczął ciąć ciało w znaku "X" od prawego barku do lewej strony miednicy i od lewego barku do prawej strony miednicy. Odciągnął skórę na bok. Wyrywając z brzucha jelita, zabrał się do ich wyjmowania. Zafascynowany owijał sobie nimi ręce. Kobieta przemęczona z dużej ilości krwi i strachu umarła.
"Dracofobijna przypadłość Moongrowasydy"
Dodano: 2008-06-29 21:10
Dobra, to troszkę klimatów postapokaliptycznych :)
Wybieramy sobie, np stare torowisko, najlepiej, żeby stał tam jakiś z dawna zardzewiały i nieużywany ciapąg, zbieramy ludziów, gitary, robimy łognisko w nocy, w takiej dziczy i mamy STALKERA w wersji live 