Dodano: 2013-08-10 00:12
Okazuje się, że tzw. ekologia to jedna wielka ściema.
Firmy, które nazywają się ekologicznymi tak naprawdę tylko w niewielkim stopniu odpowiadają jakimś tam wymogom, które pozwalają im kwalifikować się do statusu "ekologiczności" - jest to bardzo mały procent.
Poza tym, takie firmy współpracują z wielkim koncernami np. paliwowymi - są przez nie sponsorowane, inaczej nie mogłyby w ogóle istnieć. Wiadomo - pieniądze.
No i najważniejsze - firmy produkujące tzw. "zdrową żywność", to chyba największa ściema.
Tacy rolnicy bowiem nie mają przecież wpływu na glebę, wodę, ani powietrze wpływające na rozwój ich plonów. Nawet jeśli nie dodają rzadnych środków chemicznych, to one i tak dostają się przecież z zewnątrz.
Nie mówiąc już o tym że wszystkie nasiona są już GMO.
Tak więc, jak ktoś kupuje żywność tzw, "ekologiczną", to po prostu przepłaca.
Prawdziwa "zdrowa" żywność, przy dzisiejszych warunkach powinna być hodowana w specjalnych laboratoriach. W wyczyszczonym sztucznym środowisku, gdzie w szklarniach woda, ściółka i powietrze byłyby wolne od metali ciężkich, prawie sterylne porównując do tego w czym zmuszeni jesteśmy żyć.
Zdajecie sobie w ogóle sprawę z tego w jak skarzonym środowisku my żyjemy?
Wyniki badań są przerażające,
Okazuje się bowiem, że dzieci do drugiego roku życia mają w sobie więcej chemii niż ich rodzice zebrali przez całe swoje życie (ok. 30 lat).
Wyobrażacie to sobie?
Jak te dzieci mają dotrwać pełnoletności?
Jeżeli nic się nie zmieni, jeśli medycyna poważnie nie weźmie się do roboty, to te dzieci będą masowo umierać na raka w męczarniach.