Dodano: 2011-07-10 19:54 Zmieniono: 2011-07-10 20:26
| Darkness_of_my_soul napisał(a): |
| [quote:8472745198="Szmytu"]
Ja też się zastanawiam nad sensem istnienia i nie ważne jak bardzo bym się w ten temat wgłębiał, nie szukałbym ucieczki w samobójstwie. Każdy ma coś do stracenia i nie mów mi, że jest inaczej. Znam przypadki ludzi, którzy odebrali sobie życie przez utraconą dziewczynę, albo narkotyki. Narkotyki - jeszcze zrozumiem, ciężka sprawa, ale powiedzmy kilkumiesięczna miłość, która okazała się klapą? Można iść się jakoś wyżyć, ale nie od razu zabijać;/ |
Rozumiem o czym mówisz, ale jak już wcześniej wspomniałem, nie będac nigdy w podobnej sytuacji co samobójcy nie jesteś w stanie ich zrozumiec. Jakkolwiek będziesz podchodził do tego tematu to ich działanie zawsze będzie głupie i pozbawione sensu.. To wynika z pewnego rodzaju zaweżonego spojrzenia na niektóre sprawy, nieświadomości pewnych rzeczy i zjawisk. Czy to źle? wręcz przeciwnie, bo prawdopodonie nigdy nie zakończysz swojego żywota samobójstwem. Choć życie lubi zaskakiwać; >
Są różni ludzie i róźne przypadki, ale z tego co wiem zastanawianie się nad sensem istnienia rzadko prowadzi do samobójstwa. Bardziej do rozgoryczenia, frustracji, złego samopoczucia bądź pijaństwa.. Ale jak wcześniej wspomniała "Wielka_Wydra" jest kluczowa róźnica miedzy ludźmi którzy zabili się pod wpływem chwili, silnych emocji wynikających z głębokiej depresji a tymi którzy podjeli taką decyzję na przestrzeni kilku miesięcy czy nawet lat. Ich śmierć była wnikliwie przemyślana, rozłozona na czynniki pierwsze i bynajmniej nie wynikała z utraty pracy, długów czy zawodu miłosnego(chociaż tu różnie może być)
"Znam przypadki ludzi, którzy odebrali sobie życie przez utraconą dziewczynę [..]Można iść się jakoś wyżyć, ale nie od razu zabijać;/"
ha ha ha dobre.. Szkoda, ze nie mogą tego usłyszeć ci wszyscy, którzy właśnie z tego powodu odebrali sobie życie.."Wyżyć się" ha ha..Czasem nie ważne ile trwała ta miłość, czy kilka tygodni albo miesięcy. Są ludzie, którzy wierza w prawdziwą miłość i właśnie w niej odnajdują sens swojego istnienia.. I co z tego, że byli ze sobą kilka miesięcy, jak po rozstaniu ten ktoś nie może się pozbierać.. Nawet po kilku latach nie może się z nikim związać, bo nadal o niej mysli i niepotrafi już kochać. Dzień w dzień walczy o przetrwanie.. Nie potrafi juz normalnie funkcjonować, chociaż przez lata już wszystkiego próbował..
"Każdy ma coś do stracenia i nie mów mi, że jest inaczej."
Jedna uwaga. Prosze nie wypowiadać się w imieniu ("każdy") wszystkich, bo wypowiadasz tylko swoje opinie i na podstawie swojego doświadczenia. No chyba, że posiadasz jakąś zbiorową świadomość. Owszem trzymając sie logiki tego zdania, każdy ma coś do stracenia. Ale są ludzie, którzy nie maja nic do stracenia, na czym by im choć troche zależało, miało jakieś większe znaczenie, za czym by tęsnili. Jest bez różnicy czy zginą dzisiaj czy za 10 lat..
"hmn bieda, głód, kataklizmy, wojny.. tak wiele ludzi ma gorzej od nas.. he he ale jak można w ten sposób dowodzić, że warto żyć - bo inni maja gorzej.." - Ja widzę w tym sens. W przypadku powyższych sytuacji moje życie nie miałoby tak dużego sensu i byłoby trudne, a tak mam się całkiem dobrze."
Ty widzisz w tym sens i dobrze. Mogę ci jedynie zazdrościć, bo na mnie zupełnie to nie działa..[/quote:8472745198]
Widzę, że trochę inaczej patrzymy na świat (jednakże przyznaję Ci wiele racji) i uważam, że nie ma sensu kontynuowania tego tematu, bo jeszcze się pokłócimy, czy coś
Ogólnie rzecz biorąc każdy ma swój rozum i sam decyduje o swoich poczynaniach. Rozmawiajmy o śmierci, ale nie tej z szufladki samobójców. Chyba, że ktoś chciałby się dołączyć do Twoich słów.
"Ale są ludzie, którzy nie maja nic do stracenia, na czym by im choć troche zależało, miało jakieś większe znaczenie, za czym by tęsnili. Jest bez różnicy czy zginą dzisiaj czy za 10 lat.." - Czasami wkurza mnie wszystko wokół, ale jakoś sobie z tym radzę. Wszelkie złe chwile i dające w kość doświadczenia traktuję jak mądrego nauczyciela, dzięki któremu wiem jak postępować w przyszłości. Mam nadzieję, że nigdy nie znajdę się w tak ekstremalnej sytuacji, ale jak sam stwierdziłeś "życie lubi zaskakiwać.."
Noc jest ciemna i pełna strachów.
Dodano: 2011-07-10 23:27
| Darkness_of_my_soul napisał(a): |
|
hmn bieda, głód, kataklizmy, wojny.. tak wiele ludzi ma gorzej od nas.. he he ale jak można w ten sposób dowodzić, że warto żyć - bo inni maja gorzej.. Nie wiemy skąd się bierze całe to zło i zawsze jeden będzie miał bardziej przeje**** od drugiego.. |
Poprawianie sobie nastroju widokiem cierpienia innych? Często spotykane, są też jednak ludzie, którym cierpienie innych właśnie odbiera ową radość z życia. Nie ma na to reguły. Można poddać się zaraz po starcie. Dać śmierci walkower. Można jednak z własnej egzystencji uczynić coś pięknego. Poznawać świat, szukać odpowiedzi, bo wiemy tak mało. Szerzyć dobro i dążyć do własnego. Życie może nam dać głębie doznań, zaskakiwać, jeśli nie sprowadzimy, go do wegetacji. Można jednak zwątpić i zapytać: po co to wszystko, skoro i tak świat jest zły? Mhm...A czy został nam dany inny? Tylko to życie jest pewnikiem i należy je czymś wypełnić. Nie trwać w bezczynności i narzekaniu, wtedy nic się nie zmieni. Życie to nieustająca walka, czasem staczamy trudny bój z samym sobą, z lekami, z niemocą, nieżyczliwymi ludźmi. A cierpienie ... Cierpienie duchowe determinuje nas do bycia ludźmi.
Dodano: 2011-08-24 13:18
A ja pozwolę sobie dopisać do tematu, że śmierć jest jedynym spoiwem życia i społeczeństwa. Starając się zrozumieć jej sens oraz pamiętając o niej, życie jest dla mnie darem i swobodnie bez ograniczeń mogę się nim cieszyć. Oswojenie się z nią, zauważenie jak wszędzie nas otacza i jak każdy aspekt tego świata jest na nią skazany, sprawia, że naprawdę życie staje się piękniejsze
Nie musicie mi dziękować. Wystarczy, że będziecie wielbić mnie na klęczkach.
Dodano: 2011-09-26 15:41
Osobiście boje się śmierci, jednak fascynuje mnie ona z perspektywy fizycznie - estetycznej tzn. lubię dociekać co było przyczyną, medycyną sądową - chętnie bym przeprowadziła jakąś sekcję. Interesuje się także tanatokosmetyką, domy pogrzebowe nie są mi obce nie jest to taka straszna praca jak niektórzy twierdzą :)
Carpe Noctem
Dodano: 2011-09-26 23:40
| AssaLIN napisał(a): |
| A ja pozwolę sobie dopisać do tematu, że śmierć jest jedynym spoiwem życia i społeczeństwa. Starając się zrozumieć jej sens oraz pamiętając o niej, życie jest dla mnie darem i swobodnie bez ograniczeń mogę się nim cieszyć. Oswojenie się z nią, zauważenie jak wszędzie nas otacza i jak każdy aspekt tego świata jest na nią skazany, sprawia, że naprawdę życie staje się piękniejsze |
zgadzam się z AssaLIN
życie jest piękne przez to, że towarzyszy mu Śmierć, więc cieszmy się nim puki jeszcze możemy
Samotność jest czymś pięknym
Dodano: 2011-09-27 08:26
Ja już napisałam w swoim blogu jaki jest mój stosunek do życia i śmierci. Żyjąc z wyrokiem śmierci na co dzień, tak bardzo chce się żyć, że fakt iż oddychasz i czujesz jest najpiękniejszym aspektem życia. Ja kocham, życie po tym jak omal go nie straciłam przez ciężką chorobę. Wiem też, że muszę szanować każdy dzień bo to, że wyrok jest chwilowo zawieszony nie oznacza tego, że jest cofnięty. W chwili gdy dowiadujesz się, że rak zjada Cię i tak naprawdę jest beznadziejnie, pragniesz oddychać za wszelką cenę. Jestem zdania, że nie ma czegoś takiego jak bezsensowne istnienie. Odebranie sobie życia jest zbrodnią wobec tych co walczą o każdy oddech. Ludzie czy wy wiecie jak to jest? Kiedy boli każdy oddech, kiedy chemia powoduje ból i torsje, kiedy włosy zostają w rękach? Wtedy właśnie najbardziej chce się żyć. Ta wola bycia i odczuwania pozwoliła mi wyjść prawie z białaczki, a byłam w fazie kryzy blastycznej. Śmierć niczego nie rozwiązuje i egoizmem jest odebranie sobie życia i powodowaniem niepotrzebnego cierpienia bliskim.
Dodano: 2011-09-27 21:15
Moja dobra znajoma w wieku 16lat miała raka węzłów chłonnych, przez rok od momentu wykrycia choroby wiele się w jej zyciu zmieniło - każdego dnia walka o to by przeżyć, po prostu. "Przyjaciółki" się jej wyparły, rodzina cały czas była, odebrano jej na ponad rok mozliwość tańca ( a teraz jest tancerką juz zawodowa), na oddziale spedzila mnostwo czasu patrzac sie w biala sciane. I co ona wtedy myślała? Pewnie by za wszelką cenę przeżyć. Zgadzam, się ludzie nie rozumieja, że życie jest kruche i w każdej chwili może nastąpić zgon. Ot tak - po prostu. Wracając do mojej znajomej - teraz kiedy wygrała walkę, a był już moment kiedy faktycznie żegnaliśmy się, łapie każdy dzień, nie stoi w miejscu że się tak wyrażę. I wie, że kiedys się to może powtórzyć, ale radość życia jaka z niej płynie jest dla nas niedoświadczonych czymś niewyobrazalnym. Wierzę, że osoby, ktore pokonały śmiertelną chorobę są najmocniejszymi i najbardziej szcześliwymi osobami na świecie.
Nie musicie mi dziękować. Wystarczy, że będziecie wielbić mnie na klęczkach.
Dodano: 2011-09-28 08:21
Tak to prawda, bo Ci którzy choć raz poczuli oddech śmierci. Ci którzy walczyli o każdy dzień, godzinę i minutę. Ci ludzie wiedzą co mają do stracenia...
A jak szczęśliwym trafem choroba się cofa bądź cofnie, wiedzą co to jest żyć prawdziwie. Wtedy nie patrzy się już na błachostki jak na koniec świata. Mnie cieszy nawet deszcz który pada mi na głowę, bo nie wzięłam parasola. Wiem wtedy, że gdybym nie dostała drugiej szansy, to ten deszcz by na mnie w tej chwili nie padał. To są drobiazgi z których składa się życie. Wystarczy zmienić myślenie, a można rówież cieszyć się z tego, że się zmokło. Radość z życia i odczuwania jest czymś fantastycznym. Każdemu życzę takiej radości ale nie okupienia jej wcześniejszym bólem, cierpieniem i strachem.
Dodano: 2011-09-30 21:05
Gdyby ludzie potrafili się tak cieszyć jak Ty... Ale cóż nie zawsze wszyscy widzą i czują więcej. Teraz to wydaje się piękne, tak cieszyć się życiem, ale jak tak jak wspomniałaś - aby tego doświadczyć trzeba przeżyć cierpienie i walkę o swoje życie. Łatwo się o tym pisze, ale naprawdę, mimo iz są osoby, które próbują to zrozumieć, wczuc się w sytuację i współczuć - tak naprawdę nigdy nie dowiedzą się nic na ten temat, jeśli dane im przezyc swój czas w spokoju. Ale nawet co zauważyłam ogólne współczucie społeczeństwa ogranicza się jedynie do "Ale ja Ci współczuję!" i to w zasadzie tyle. Puste słowa, rzucane na wiatr, może w dobrej intencji, ale pewnie już nikt tych słów nie pamięta wraz z osobą do której mówił. Wielkie wrażenie zrobił na mnie blog Pauli, która odeszła niedawno http://paulapruska.blogspot.com/ dziewczyna miała taką wolę zycia, od niej bił jakiś blask. Niezrozumiemy tego
Nie musicie mi dziękować. Wystarczy, że będziecie wielbić mnie na klęczkach.
Dodano: 2011-09-30 21:22
zrozumie to osoba ktora poznala prawdziwa
wartosc zycie
smutne jest to ze w najciezszych chwilach
czlowiek zostaje sam
dobrze jest miec oparcie choc jednej bliskiej
osoby
doskonaly sprawdzian charakteru i tak zwanych
przyjazni....nic juz nie jest takie same ale
ZYCIE JEST DAREM niestety wiekszosc go nie sza
nuje albo docenia dopiero w wypadku choroby a
przedtem..
Kropla drąży skałę
Dodano: 2011-09-30 21:55
Tak zgodzę się w pełni,ze przyjaciół można poznac nie tylko w biedzie,ale przede wszystkim w przypadku choroby. Kiedy człowiek czuje sie zagubiony jak małe dziecko... wówczas dowiadujemy się na kim mozemy polegac...I nie koniecznie musi to byc śmiertelna choroba.Wystarczy,ze jest to jakieś poważne,nowe zjawisko w naszym zyciu.Siedzac w szpitalu i patrząc przez okna czeka się na tych najdroższych.
Dodano: 2011-09-30 22:12 Zmieniono: 2011-09-30 22:16
czasem najdrozsi/najdrozsza wowczas/ Cie w takiej chwili zostawiaja
przezylem to...szczesliwie nie zawalil sie swiat a
wprost przeciwnie tak teraz z perspektywy czasu
ale bylo ciezko...
Kropla drąży skałę
Dodano: 2011-10-01 17:03
| bibunia napisał(a): |
| Tak zgodzę się w pełni,ze przyjaciół można poznac nie tylko w biedzie,ale przede wszystkim w przypadku choroby. Kiedy człowiek czuje sie zagubiony jak małe dziecko... wówczas dowiadujemy się na kim mozemy polegac...I nie koniecznie musi to byc śmiertelna choroba.Wystarczy,ze jest to jakieś poważne,nowe zjawisko w naszym zyciu.Siedzac w szpitalu i patrząc przez okna czeka się na tych najdroższych. |
Czyżby cierpiąc w chorobie nie jest się tym samym w biedzie ? Jak dla mnie pod tym terminem kryje się brak powodzenia w życiu.
Dodano: 2011-10-02 13:27
| bibunia napisał(a): |
| Tak zgodzę się w pełni,ze przyjaciół można poznac nie tylko w biedzie,ale przede wszystkim w przypadku choroby. |
Moja znajoma twierdzi, że biedni nie mają przyjaciół. I czasem trudno nie przyznać jej racji.