Dodano: 2011-07-07 23:49
| DonVitteo napisał(a): |
| [quote:81772b4efe="Darkness_of_my_soul"][quote:81772b4efe="Wielka_Wydra"]Przeżył ktoś z was śmierć kliniczną? |
Ja przeżyłem śmierć kliniczną..
Dawniej miałem takie piękne wyobrażenia o tym, co będzie tam po drugiej stronie. Zupełnie inny świat, lepszy od tego ziemskiego, gdzie w końcu będe szczęsliwy. No cóż.. tak się pomylić..
Mam tylko nadzieję, że to co widziałem i doświadczyłem choć tak bardzo realne, było jedynie jakąś iluzją..[/quote:81772b4efe]
A czego doświadczyłeś ? Pytam z czystej, ludzkiej ciekawości.[/quote:81772b4efe]
Nie będe dość szczegółowo tego opisywał, bo chyba musiałbym streścić pól mojego życia. Jak doszło do tej śmierci itd zbyt osobiste by to opisywać na forum i za dużo w tym wszystkich absurdu i kontrowersji..
Ale tak najbardziej zdawkowo; nie było żadnego tunelu czy światła, wręcz przeciwnie..mrok i głucha cisza. Atmosfera grozy i ból od zimna..Takiego bólu jeszcze nigdy nie doświadczyłem, sekunda po sekundzie wiłem się w katuszach. Majac przed sobą perspektywę takiej wieczność błagałem o litość..
Nie było valhalli czy zielonej polany.. o nie.
Ale nie trace nadziei i codziennie tłumacze to sobie na tysiac różnych sposobów. To nie mogł byc ten drugi świat tylko jakiś pośredni wymiar połączony z Ziemią, z którego mozna jeszcze wrócić. Nigdy nie uwierzę, ze właśnie taki los czeka mnie po śmierci..
Dodano: 2011-07-08 12:38 Zmieniono: 2011-07-08 12:39
Co jest po śmierci, dowiemy się ... wiadomo kiedy. Jako, że jestem wierząca (nie katoliczką), a podstawą mojej wiary jest Biblia, twierdzić będę, że po śmierci jest stan nicości, bo zmarli nie myślą, nie czują smutku ani pociechy. Jednakowoż to kwestia mojej wiary, inni mogą mieć sprzeczne poglądy. Tymczasem, jak na razie nikt nam współczesny nie zmartwychwstał i zrelacjonować tego, co jest 'tam' nie może. Pozostaje więc to w kwestii domysłów i spekulacji.
Dodano: 2011-07-08 12:44
Czekaj, czekaj, nasz pogląd na to, co jest po śmierci jest zbieżny - czyżbym był wierzącym bazującym na Biblii, czy może jakoś zaskakująco interpretujesz Biblię? :D
Co cię nie zabije, to cię wkurwi
Dodano: 2011-07-08 12:49
| Durante napisał(a): |
| Czekaj, czekaj, nasz pogląd na to, co jest po śmierci jest zbieżny - czyżbym był wierzącym bazującym na Biblii, czy może jakoś zaskakująco interpretujesz Biblię? :D |
Cóż interpretacja jest zupełnie inna od tej propagowanej przez Kościół. Nawet nie interpretacja, jest to po prostu czytanie jej i logiczne myślenie.
Dodano: 2011-07-08 12:52
Jak "logicznie myśląc" można wyprowadzić z Biblii przeświadczenie, że po śmierci jest nicość, czym jest więc Królestwo Boże, itd., dla Ciebie w kontekście pośmiertnym? Pytam bez przekąsu, z ciekawości.
Co cię nie zabije, to cię wkurwi
Dodano: 2011-07-08 13:04 Zmieniono: 2011-07-08 13:21
| Durante napisał(a): |
| Jak "logicznie myśląc" można wyprowadzić z Biblii przeświadczenie, że po śmierci jest nicość, czym jest więc Królestwo Boże, itd., dla Ciebie w kontekście pośmiertnym? Pytam bez przekąsu, z ciekawości. |
Chodzi tu głównie o fragmenty Biblii, które wyraźne mówią, że dusza się nigdzie nie błąka i nic nie czuje. Poza tym w Piśmie jest, żeby nie skłamać 8/9 przypadków wskrzeszenia i nikt z wskrzeszonych nie opowiada o tunelach, światełkach itp. Królestwo Boże ma nastąpić po zakończeniu tego świata, Sądzie Ostatecznym etc. Będzie to wskrzeszenie zmarłych do realnego życia wiecznego na 'oczyszczonej' Ziemi. Powołanie ludzi z nicości do powtórnego życia. Nawet w powszechnie mówionej modlitwie "Ojcze nasz" jest fragment : "przyjdź królestwo Twoje,bądź wola Twoja jako w niebie tak i na Ziemi ".
Dodano: 2011-07-08 22:34
A czułeś jak ocknąłeś się spowrotem, gdy się skapnąłeś , że znowu masz szansę doświadczać, zmieniać, eksplorować i dalej spotykać swoje ja w lustrze? Ucieszyłeś się?
Dodano: 2011-07-08 23:35
| Wielka_Wydra napisał(a): |
| A czułeś jak ocknąłeś się spowrotem, gdy się skapnąłeś , że znowu masz szansę doświadczać, zmieniać, eksplorować i dalej spotykać swoje ja w lustrze? Ucieszyłeś się? |
Co ciekawe między momentem śmierci a tym, co było potem nie było żadnej pustej luki. Przez cały czas byłem świadomy wszystkiego. W jednym momencie znalazłem się w tym mrocznym miejscu. W kilka sekund otrząsnąłem sie z szoku i zrozumiałem, że nie żyję.. I pamiętam moment kiedy błagałem o litość i jakas siła wyciagneła mnie z tamtego miejsca..
Czy się ucieszyłem? he he.. no cóż, raczej nie. Nigdy nie należałem do niepoprawnych optymistów kochających życie tylko bardziej do smutnych buntowników, którzy za cholerę nie potrafią odnaleźć się w tym świecie..
Nigdy nie chciałbym wrócić do tamtego miejsca, ale też życie mi nie odpowiada.. Poszukuję czegoś innego..
Dodano: 2011-07-09 00:13 Zmieniono: 2011-07-09 00:17
| Darkness_of_my_soul napisał(a): |
| [quote:b9b9258962="Wielka_Wydra"]A czułeś jak ocknąłeś się spowrotem, gdy się skapnąłeś , że znowu masz szansę doświadczać, zmieniać, eksplorować i dalej spotykać swoje ja w lustrze? Ucieszyłeś się? |
Co ciekawe między momentem śmierci a tym, co było potem nie było żadnej pustej luki. Przez cały czas byłem świadomy wszystkiego. W jednym momencie znalazłem się w tym mrocznym miejscu. W kilka sekund otrząsnąłem sie z szoku i zrozumiałem, że nie żyję.. I pamiętam moment kiedy błagałem o litość i jakas siła wyciagneła mnie z tamtego miejsca..
Czy się ucieszyłem? he he.. no cóż, raczej nie. Nigdy nie należałem do niepoprawnych optymistów kochających życie tylko bardziej do smutnych buntowników, którzy za cholerę nie potrafią odnaleźć się w tym świecie..
Nigdy nie chciałbym wrócić do tamtego miejsca, ale też życie mi nie odpowiada.. Poszukuję czegoś innego..[/quote:b9b9258962]
Miałm podobne przeżycie, ale do dziś nie wiem czy to był tylko sen, czy rzeczywiście umarłam.
Znalazłam się w dziwnym miejscu, ogromnej jasności i otaczającym cieple, tylko to nie było coś czego się doświadcza w naszej rzeczywistości, to coś przyjemnego ale nie do opisania. Coś w czym możnaby trwać, ale... u mnie odezwał się rozsądek.
Głos zapytał, czy chcę wszystko zostawić? A kiedy pojawiła się u mnie najmniejsza wątpliwość, nagle znikła jasność i całe dobro mnie otaczające, a ja wróciłam na ziemski padół.
Serce waliło mi ogromnie, ale jakoś inaczej. Zupełnie tak jakby przed momentem nie biło, jakbym faktycznie umarła. Czułam się naprwdę mega dziwnie - tak jakbym przed chwilą umarła a jednocześnie nowonarodzona - taka jakbym wcześniej nie istniała, jakbym uczyła się że serce ma bić tak a nie inaczej.
I tak przez kilka minut, w całkowitej ciemności, sama, uczyłam się - wdech- wydech i uderzenia serca, aż sobie przypomniałam.
A potem typowo ludzki odruch- wątpliwości.
Wtedy już wiedziałam, że mogą mi mówić co chcą a ja mam swój rozum.
To na pewno nie zdarzenie które przytrafia się co drugiemu Kowalskiemu.
Bujajta się... he,he...
Na pewno nie powiąże tego w żaden sposób z religią, choć wyobrażenie mogłoby być bliskie.
W katolickim kraju różne "jazuski" można widzieć, ale weryfikujmy może co, jaka wizja mogłaby być prawdziwa, a nie jakaś fanatyczna iluminacja ?
Ej, naprawdę to było coś dziwnego wtedy co mi się przytrafiło, naprawdę myślałam, że nie żyję i za chwilę wracam do wszystkich problemów.
Po uj? Dzisiaj nie chciałabym wrócić
Mojemu ojcu gdyby zadano takie pytanie i on potwierdziłby, że nie chce wrócić, to bym się nie zdziwiła nic a nic. W dzisiejszych czasach tym bardziej.
Dzisiaj tylko beznadzieja i żadnych widoków na przyszłość
Dodano: 2011-07-09 00:49 Zmieniono: 2011-07-09 00:52
Oooach, ludzie ludzie. Nigdy się nie zmienicie. Cały czas tylko tego Hamleta wałkujecie, z tym jego "być, albo nie być?".
I każda chwila refleksji skłania was jedynie do zapytania się " czy warto żyć?".
Zamiast "jak warto żyć?"...
“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”
Dodano: 2011-07-09 10:36 Zmieniono: 2011-07-09 10:38
| szarl napisał(a): |
| Oooach, ludzie ludzie. Nigdy się nie zmienicie. Cały czas tylko tego Hamleta wałkujecie, z tym jego "być, albo nie być?".
I każda chwila refleksji skłania was jedynie do zapytania się " czy warto żyć?". Zamiast "jak warto żyć?"... |
"Czy warto żyć?" - Śmieszy mnie to pytanie, bo moim zdaniem ludzie, którzy je sobie często zadają sami do siebie przyciągają złe myśli i później w nich siedzą, zamiast coś zrobić. Zawsze warto żyć. Jak obejrzę jakiś program dokumentalny o biedzie panującej w krajach trzeciego świata, to wręcz dochodzę do wniosku, że moje życie może nie jest jakieś zaje*iste, ale bynajmniej godne chociażby tej przeciętnej egzystencji. Niektórzy mają dużo gorzej i nawet nie śmiałbym się porównywać z ludźmi, dla których prawdziwe cierpienie i widok śmierci jest na porządku dziennym.
Noc jest ciemna i pełna strachów.
Dodano: 2011-07-09 11:54
Ja też się zastanawiałam nie raz czy chce mi się żyć dalej. I nawet kiedyś próbowałam się powiesić, ale wygrała ciekawość co bedzie jutro i poprostu ziałam z polski
Dodano: 2011-07-09 12:03
| Wielka_Wydra napisał(a): |
| Ja też się zastanawiałam nie raz czy chce mi się żyć dalej. I nawet kiedyś próbowałam się powiesić, ale wygrała ciekawość co bedzie jutro i poprostu ziałam z polski |
Samobójstwo to głupia ucieczka w nicość. Jak słyszę, że ktoś młody się w mojej okolicy powiesił, to po prostu nie dowierzam jak daleko można się posunąć.
Można wiedzieć ile masz lat?
Noc jest ciemna i pełna strachów.
Dodano: 2011-07-09 12:04
Często życie naprawdę zaczynają doceniać ci, którzy nieomal je utracili.
Dodano: 2011-07-09 14:46
| Szmytu napisał(a): |
| [quote:48c9e52b2e="szarl"]Oooach, ludzie ludzie. Nigdy się nie zmienicie. Cały czas tylko tego Hamleta wałkujecie, z tym jego "być, albo nie być?".
I każda chwila refleksji skłania was jedynie do zapytania się " czy warto żyć?". Zamiast "jak warto żyć?"... |
"Czy warto żyć?" - Śmieszy mnie to pytanie, bo moim zdaniem ludzie, którzy je sobie często zadają sami do siebie przyciągają złe myśli i później w nich siedzą, zamiast coś zrobić. Zawsze warto żyć. Jak obejrzę jakiś program dokumentalny o biedzie panującej w krajach trzeciego świata, to wręcz dochodzę do wniosku, że moje życie może nie jest jakieś zaje*iste, ale bynajmniej godne chociażby tej przeciętnej egzystencji. Niektórzy mają dużo gorzej i nawet nie śmiałbym się porównywać z ludźmi, dla których prawdziwe cierpienie i widok śmierci jest na porządku dziennym.
[/quote:48c9e52b2e]
he he a to dobre.. Ludzie, którzy zastanawiają się nad sensem życia, sprawami egzystencjalnymi przyciągają do siebie cierpienie. Są w pewnym sensie masochistami.. Ja to widzę zupełnie odwrotnie. Otóż ci ludzie szukają sensu, odpowiedzi by zrozumieć swoje cierpienie i niezadowolenie. Szukają właściwej ścieżki, rozwiązania.. Zastanawiają się czy warto żyć, gdy już te złe myśli dawno w nich są.. I nie jest powiedziane, że towarzyszy temu wszystkiemu bezczynność i zrezygnowanie. Walczą do samego końca, próbują wszystkiego. Jest w ich poczynaniach pewna nutka szaleństwa i brak racjonalności. Ale to jest całkowicie uzasadnione dla jednostek, „które nie mają zupełnie już nic do stracenia"..
"Samobójstwo to głupia ucieczka w nicość. Jak słyszę, że ktoś młody się w mojej okolicy powiesił, to po prostu nie dowierzam jak daleko można się posunąć?”
No właśnie nie jest wręcz możliwe zrozumienie samobójstwa przez osoby, które nigdy nie miały nic do stracenia. Nieistotne są argumenty mówiące o głupocie, tchórzostwie czy egoizmie. W niektórych sytuacjach zupełnie nie gra to roli..
hmn bieda, głód, kataklizmy, wojny.. tak wiele ludzi ma gorzej od nas.. he he ale jak można w ten sposób dowodzić, że warto żyć - bo inni maja gorzej.. Nie wiemy skąd się bierze całe to zło i zawsze jeden będzie miał bardziej przeje**** od drugiego.. To jest błędne koło. Każdy żyje własnym życiem i nie jest Bogiem czy kimkolwiek innym, kto miałby jakiś większy wpływ na cierpienie innych..
I na koniec pozwolę sobie zacytować pewien tekst E. Stachury; "Myślę, że myśl o tragizmie ludzkiego istnienia nigdy jej nie wpadła do głowy. Tak jest w przypadku większości ludzi. Ból metafizyczny nigdy ich nie przeszył. I nawet nie, dlatego, że nie mają na to czasu, tak zajęci zawsze są nieustanną pracą, lecz dlatego, że tak są psychicznie zbudowani, skonstruowani, że zostaje im to oszczędzone. Oto błogosławieństwo ludzi prostych. Dla nich jest tak, jak jest. Jak powinno być, jak mogłoby być- tym sobie głowy nie zawracają. Także nie zawracają sobie głowy tym, dlaczego tak jest, jak jest. Jest tak, jak jest i to wszystko. Absurdu nigdzie nie widzą. Samo to pojęcie jest im nieznane. Nie znają nawet tego słowa. Są jak drzewa: żyją i umierają. Wszystko w ręku Boga - mówią. Mówią tak jak szumi drzewo. Głos ich nie załamuje się. Nie ma w nich miejsca na zwątpienie. Można powiedzieć, że mają tyle ton wiary, że nie potrzebują miligrama nadziei. Nie tęsknią i nie są tęsknotą rozdarci. Ja ich, broń Boże nie sądzę, tylko próbuję sobie powiedzieć, jacy są. Zrozumieć ten fenomen."
Dodano: 2011-07-09 16:02 Zmieniono: 2011-07-09 16:15
| Darkness_of_my_soul napisał(a): |
|
I na koniec pozwolę sobie zacytować pewien tekst E. Stachury; "Myślę, że myśl o tragizmie ludzkiego istnienia nigdy jej nie wpadła do głowy. Tak jest w przypadku większości ludzi. Ból metafizyczny nigdy ich nie przeszył. I nawet nie, dlatego, że nie mają na to czasu, tak zajęci zawsze są nieustanną pracą, lecz dlatego, że tak są psychicznie zbudowani, skonstruowani, że zostaje im to oszczędzone. Oto błogosławieństwo ludzi prostych. Dla nich jest tak, jak jest. Jak powinno być, jak mogłoby być- tym sobie głowy nie zawracają. Także nie zawracają sobie głowy tym, dlaczego tak jest, jak jest. Jest tak, jak jest i to wszystko. Absurdu nigdzie nie widzą. Samo to pojęcie jest im nieznane. Nie znają nawet tego słowa. Są jak drzewa: żyją i umierają. Wszystko w ręku Boga - mówią. Mówią tak jak szumi drzewo. Głos ich nie załamuje się. Nie ma w nich miejsca na zwątpienie. Można powiedzieć, że mają tyle ton wiary, że nie potrzebują miligrama nadziei. Nie tęsknią i nie są tęsknotą rozdarci. Ja ich, broń Boże nie sądzę, tylko próbuję sobie powiedzieć, jacy są. Zrozumieć ten fenomen." |
No ja właśnie takim ludziom cholernie zazdroszczę. Nie mam pojęcia czy mają tak zajebiście mega silną psychikę, zbyt niski iloraz inteligencji aby się nad czymkolwiek zastanawiać, czy jakiś inny sekret, ale po prostu żałuję, że do takich ludzi nie należę. Z całą pewnością żyje im się łatwiej od osób, które bezustannie coś roztrząsają.
Wspomnę pewną osobę, która w jakoś mi się teraz skojarzyła z tą sytuacją.
Otóż kiedyś wynajmowałam pokój z laską, która pracowała w McDonaldzie. To była taka "różowa" blondyna z dużym cycem - typowa jak w stereotypach, prosta dziewczyna ze wsi.
I ona zawsze tak opowiadała,że uwielbia swoją pracę i jest taka zadowolona z niej, że współpracownicy jej odpowiadają, są tacy super i w ogóle.
Kurde, nie macie pojęcia jak ja jej tego zazdrościłam
Autentycznie, gdybym mogła zamieniłabym się z nią miejscami, żeby tylko czerpać radość z takich rzeczy, z której ja teraz nie potrafię, a ona tak.
Bo niestety, ale kiedy ja zatrudniłam się we fast- foodzie (co prawda innym, ale to bez znaczenia, bo działa bardzo podobnie), po dwóch miesiącach myślałam, że sobie żyły podetnę więc odeszłam.
Naprawdę chciałabym umieć się cieszyć z takich (naprawdę) drobiazgów, jak niektórzy.
Dodano: 2011-07-09 19:50 Zmieniono: 2011-07-09 19:52
| sphinxia napisał(a): |
| No ja właśnie takim ludziom cholernie zazdroszczę. Nie mam pojęcia czy mają tak zajebiście mega silną psychikę, zbyt niski iloraz inteligencji aby się nad czymkolwiek zastanawiać, czy jakiś inny sekret, ale po prostu żałuję, że do takich ludzi nie należę. Z całą pewnością żyje im się łatwiej od osób, które bezustannie coś roztrząsają. |
Pewnie MY intelektualiści, MY cierpiący, MY skomplikowani, zazdrościmy WAM, szarej masie <
omyślało 90% ludzi>.
Tak a propos, sphinxia, zastanowiłaś się kiedyś ilu ludzi tak jak Ty jest niezadowolonych z życia, utyskujących na rzeczywistość? A ilu takich jest w Polsce? Czy to cierpienie czyni nas niezwykłymi?
A może to nie cierpienie czyni nas niezwykłymi, tylko sposób w jaki je znosimy.
Bohaterski - milczący.
“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”
Dodano: 2011-07-09 21:21
"Mens immota manet; lacrimae volvuntur inanes"
("Duch pozostaje nieugięty, łzy płyną daremnie"), Vergillius, Aen. IV, 449 
Co cię nie zabije, to cię wkurwi
Dodano: 2011-07-09 22:48
"Lepiej być nieszczęśliwym Sokratesem, niż zadowolonym głupcem."-J.S.Mill
Dodano: 2011-07-09 22:50
"Wypierdalać!" - Franz Mauer
Co cię nie zabije, to cię wkurwi
Dodano: 2011-07-09 22:55 Zmieniono: 2011-07-09 23:33
| Durante napisał(a): |
| "Wypierdalać!" - Franz Mauer |
Przyznam, zagięła mnie twoja cięta riposta:-)
Dodano: 2011-07-10 00:10
Ja jestem zdania, że jak ktoś na spokojnie podejmie taką decyzję , jak odebranie własnego oddechu, to ma prawo uśmiercić coś co samemu utrzymuje przy życiu.
są samobójstwa depresyjne , ale to już choroba.
Mnie to chyba kiedyś coś mocno pierdoζ...neło w mózg i robię kretyńskie rzeczy. Próbuję, znaleźć sens mojej nędznej egzystencji i nawet dochodzę do wniosków, żeby chcieć uczestniczyć w tym cyrku to muszę mieć dobry powód.
czasami chciałabym mieć to już z głowy
Dodano: 2011-07-10 11:22
| Darkness_of_my_soul napisał(a): |
| [quote:7c0ffcfaa3="Szmytu"][quote:7c0ffcfaa3="szarl"]Oooach, ludzie ludzie. Nigdy się nie zmienicie. Cały czas tylko tego Hamleta wałkujecie, z tym jego "być, albo nie być?".
I każda chwila refleksji skłania was jedynie do zapytania się " czy warto żyć?". Zamiast "jak warto żyć?"... |
"Czy warto żyć?" - Śmieszy mnie to pytanie, bo moim zdaniem ludzie, którzy je sobie często zadają sami do siebie przyciągają złe myśli i później w nich siedzą, zamiast coś zrobić. Zawsze warto żyć. Jak obejrzę jakiś program dokumentalny o biedzie panującej w krajach trzeciego świata, to wręcz dochodzę do wniosku, że moje życie może nie jest jakieś zaje*iste, ale bynajmniej godne chociażby tej przeciętnej egzystencji. Niektórzy mają dużo gorzej i nawet nie śmiałbym się porównywać z ludźmi, dla których prawdziwe cierpienie i widok śmierci jest na porządku dziennym.
[/quote:7c0ffcfaa3]
he he a to dobre.. Ludzie, którzy zastanawiają się nad sensem życia, sprawami egzystencjalnymi przyciągają do siebie cierpienie. Są w pewnym sensie masochistami.. Ja to widzę zupełnie odwrotnie. Otóż ci ludzie szukają sensu, odpowiedzi by zrozumieć swoje cierpienie i niezadowolenie. Szukają właściwej ścieżki, rozwiązania.. Zastanawiają się czy warto żyć, gdy już te złe myśli dawno w nich są.. I nie jest powiedziane, że towarzyszy temu wszystkiemu bezczynność i zrezygnowanie. Walczą do samego końca, próbują wszystkiego. Jest w ich poczynaniach pewna nutka szaleństwa i brak racjonalności. Ale to jest całkowicie uzasadnione dla jednostek, „które nie mają zupełnie już nic do stracenia"..
"Samobójstwo to głupia ucieczka w nicość. Jak słyszę, że ktoś młody się w mojej okolicy powiesił, to po prostu nie dowierzam jak daleko można się posunąć?”
No właśnie nie jest wręcz możliwe zrozumienie samobójstwa przez osoby, które nigdy nie miały nic do stracenia. Nieistotne są argumenty mówiące o głupocie, tchórzostwie czy egoizmie. W niektórych sytuacjach zupełnie nie gra to roli..
hmn bieda, głód, kataklizmy, wojny.. tak wiele ludzi ma gorzej od nas.. he he ale jak można w ten sposób dowodzić, że warto żyć - bo inni maja gorzej.. Nie wiemy skąd się bierze całe to zło i zawsze jeden będzie miał bardziej przeje**** od drugiego.. To jest błędne koło. Każdy żyje własnym życiem i nie jest Bogiem czy kimkolwiek innym, kto miałby jakiś większy wpływ na cierpienie innych..
I na koniec pozwolę sobie zacytować pewien tekst E. Stachury; "Myślę, że myśl o tragizmie ludzkiego istnienia nigdy jej nie wpadła do głowy. Tak jest w przypadku większości ludzi. Ból metafizyczny nigdy ich nie przeszył. I nawet nie, dlatego, że nie mają na to czasu, tak zajęci zawsze są nieustanną pracą, lecz dlatego, że tak są psychicznie zbudowani, skonstruowani, że zostaje im to oszczędzone. Oto błogosławieństwo ludzi prostych. Dla nich jest tak, jak jest. Jak powinno być, jak mogłoby być- tym sobie głowy nie zawracają. Także nie zawracają sobie głowy tym, dlaczego tak jest, jak jest. Jest tak, jak jest i to wszystko. Absurdu nigdzie nie widzą. Samo to pojęcie jest im nieznane. Nie znają nawet tego słowa. Są jak drzewa: żyją i umierają. Wszystko w ręku Boga - mówią. Mówią tak jak szumi drzewo. Głos ich nie załamuje się. Nie ma w nich miejsca na zwątpienie. Można powiedzieć, że mają tyle ton wiary, że nie potrzebują miligrama nadziei. Nie tęsknią i nie są tęsknotą rozdarci. Ja ich, broń Boże nie sądzę, tylko próbuję sobie powiedzieć, jacy są. Zrozumieć ten fenomen." [/quote:7c0ffcfaa3]
Ja też się zastanawiam nad sensem istnienia i nie ważne jak bardzo bym się w ten temat wgłębiał, nie szukałbym ucieczki w samobójstwie. Każdy ma coś do stracenia i nie mów mi, że jest inaczej.
"hmn bieda, głód, kataklizmy, wojny.. tak wiele ludzi ma gorzej od nas.. he he ale jak można w ten sposób dowodzić, że warto żyć - bo inni maja gorzej.." - Ja widzę w tym sens. W przypadku powyższych sytuacji moje życie nie miałoby tak dużego sensu i byłoby trudne, a tak mam się całkiem dobrze.
Znam przypadki ludzi, którzy odebrali sobie życie przez utraconą dziewczynę, albo narkotyki. Narkotyki - jeszcze zrozumiem, ciężka sprawa, ale powiedzmy kilkumiesięczna miłość, która okazała się klapą? Można iść się jakoś wyżyć, ale nie od razu zabijać;/
Noc jest ciemna i pełna strachów.
Dodano: 2011-07-10 13:57
| Szmytu napisał(a): |
|
Ja też się zastanawiam nad sensem istnienia i nie ważne jak bardzo bym się w ten temat wgłębiał, nie szukałbym ucieczki w samobójstwie. Każdy ma coś do stracenia i nie mów mi, że jest inaczej. Znam przypadki ludzi, którzy odebrali sobie życie przez utraconą dziewczynę, albo narkotyki. Narkotyki - jeszcze zrozumiem, ciężka sprawa, ale powiedzmy kilkumiesięczna miłość, która okazała się klapą? Można iść się jakoś wyżyć, ale nie od razu zabijać;/ |
Rozumiem o czym mówisz, ale jak już wcześniej wspomniałem, nie będac nigdy w podobnej sytuacji co samobójcy nie jesteś w stanie ich zrozumiec. Jakkolwiek będziesz podchodził do tego tematu to ich działanie zawsze będzie głupie i pozbawione sensu.. To wynika z pewnego rodzaju zaweżonego spojrzenia na niektóre sprawy, nieświadomości pewnych rzeczy i zjawisk. Czy to źle? wręcz przeciwnie, bo prawdopodonie nigdy nie zakończysz swojego żywota samobójstwem. Choć życie lubi zaskakiwać; >
Są różni ludzie i róźne przypadki, ale z tego co wiem zastanawianie się nad sensem istnienia rzadko prowadzi do samobójstwa. Bardziej do rozgoryczenia, frustracji, złego samopoczucia bądź pijaństwa.. Ale jak wcześniej wspomniała "Wielka_Wydra" jest kluczowa róźnica miedzy ludźmi którzy zabili się pod wpływem chwili, silnych emocji wynikających z głębokiej depresji a tymi którzy podjeli taką decyzję na przestrzeni kilku miesięcy czy nawet lat. Ich śmierć była wnikliwie przemyślana, rozłozona na czynniki pierwsze i bynajmniej nie wynikała z utraty pracy, długów czy zawodu miłosnego(chociaż tu różnie może być)
"Znam przypadki ludzi, którzy odebrali sobie życie przez utraconą dziewczynę [..]Można iść się jakoś wyżyć, ale nie od razu zabijać;/"
ha ha ha dobre.. Szkoda, ze nie mogą tego usłyszeć ci wszyscy, którzy właśnie z tego powodu odebrali sobie życie.."Wyżyć się" ha ha..Czasem nie ważne ile trwała ta miłość, czy kilka tygodni albo miesięcy. Są ludzie, którzy wierza w prawdziwą miłość i właśnie w niej odnajdują sens swojego istnienia.. I co z tego, że byli ze sobą kilka miesięcy, jak po rozstaniu ten ktoś nie może się pozbierać.. Nawet po kilku latach nie może się z nikim związać, bo nadal o niej mysli i niepotrafi już kochać. Dzień w dzień walczy o przetrwanie.. Nie potrafi juz normalnie funkcjonować, chociaż przez lata już wszystkiego próbował..
"Każdy ma coś do stracenia i nie mów mi, że jest inaczej."
Jedna uwaga. Prosze nie wypowiadać się w imieniu ("każdy") wszystkich, bo wypowiadasz tylko swoje opinie i na podstawie swojego doświadczenia. No chyba, że posiadasz jakąś zbiorową świadomość. Owszem trzymając sie logiki tego zdania, każdy ma coś do stracenia. Ale są ludzie, którzy nie maja nic do stracenia, na czym by im choć troche zależało, miało jakieś większe znaczenie, za czym by tęsnili. Jest bez różnicy czy zginą dzisiaj czy za 10 lat..
"hmn bieda, głód, kataklizmy, wojny.. tak wiele ludzi ma gorzej od nas.. he he ale jak można w ten sposób dowodzić, że warto żyć - bo inni maja gorzej.." - Ja widzę w tym sens. W przypadku powyższych sytuacji moje życie nie miałoby tak dużego sensu i byłoby trudne, a tak mam się całkiem dobrze."
Ty widzisz w tym sens i dobrze. Mogę ci jedynie zazdrościć, bo na mnie zupełnie to nie działa..