Wilkodlaki. Strona: 32

Dodano: 2008-03-07 22:00

*Ponownie prychneła niczym kotka*
Tańców mu się zachciewa... Nie tańczę
*język mu pokazała*


Niechaj nie należy do nikogo ten, który może należeć do siebie. Noli me tangere


Dodano: 2008-03-07 22:07

Nie, to nie

Możemy tak siedzieć całą, długąąą noc, jam cierpliwe stworzenie :D



Dodano: 2008-03-07 22:13

Cierpliwe powiadasz? 8)
Zabrzmiało to, jakbyś plan niecny i szpetny, jak wujek Fester w głowie układał 8)


Niechaj nie należy do nikogo ten, który może należeć do siebie. Noli me tangere


Dodano: 2008-03-08 11:20

<nie pamiętał, kiedy naszedł go sen, zbudził go chłód i woń dymu, z trudem unosząc powieki spostrzegł, ze leży przy wygasłym palenisku>

- Uuu... - zerknął na prawie zagojoną ranę. - Musieli czymś zatruć to ostrze. - stwierdził. Przysiadł, podrapał się po łbie, chlusnął chłodną wodą w twarz i rozgląda się dookoła. Nie dostrzegając żadnego ruchu, wstaje i rusza ku ujściu nory.
- Mgły... znowu mgły i szare niebo. - nagle dostrzega na skraju kniei jakąś widmową postać. - Cóż to ?? - pyta, ruszając ostrożnie w jej kierunku.



Dodano: 2008-03-08 15:48

Wild_Child napisał(a):
- nagle dostrzega na skraju kniei jakąś widmową postać. - Cóż to ?? - pyta, ruszając ostrożnie w jej kierunku.


Nie poznajesz mnie towarzyszu?
<rzekł niskim acz lekko wesołym tonem>

Cóż tak zmęczyło Twe zmysłu wzroku, że bliskich we mgle nie poznajesz :wink:
&ltowoli wyjawił sie z mgły otoczony gromadką maleństw przy nim tuptających>

Udałem sie z maleństwami na skromny piknik po dojrzeniu ów jakże tajemniczej pogody. A, że zmysły sie pewne stare po wojowaniu wciąż posiada to i we mgle nikt mnie nie zgoła zaskoczyć. Tak więc opiekun udzielił szybkiego kursu "sprawiania" posiłku :wink:
Co było dość ciekawe gdy widzisz krótko, czujesz daleko :)


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-03-08 19:44

- Zmysły me, ostatnimi czasy, coś odmawiają posłuszeństwa, przyjacielu. Zachodzę w głowę, cóż to może być. - odrzekł, lekko zaskoczony, po czym spojrzał ku maleństwom. - Pięknie rosną Wam te młode, widać - dobrze uchowywane. - lekko się zachwiał, lecz w mig odzyskał równowagę. - Przeklęta trucizna... czym ci krucjatorzy trują te ostrza, że nawet na mnie, truciznę wcieloną, jady ich działają. Nic, wrócę do nory, wypocząć jeszcze. - skinął opiekunowi głową, po czym oddalił się ku jamie.
- A gdzie podziała się ta skrzydlata ?? - zapytał, siadając na swym roślinnym tronie i rozglądając dookoła. :) :twisted:



Dodano: 2008-03-09 15:08

< powoli wyłania się z mroku, otrząsa z siebie krople wody i kieruje się w stronę zebranych, radośnie witając się wpierw z Alfą i maleństwami, później z resztą stada>

-A gdzież to Nasza Pani Kronikarz przepadła? Wszak trzeba by opić i odnotować przybycie kolejnej członkinii
:twisted:

&ltrzybiera ludzką postać i wygodnie rozsiada się przy Alfie wtulając zimny nosek w jedno z ich stęsknionych potomków oraz czule obejmując pozostałe>



Dodano: 2008-03-09 17:53

*Zmarnowana i ledwo powłóczywszy nogami zawitała do jamy. Bez sił opadła przy palenisku i głowę o zimną ścianę oparła*

Dobry wieczór, łobuzy. Nie posiadacie czasem ziela jakiego, co ból głowy by przegonił?


Niechaj nie należy do nikogo ten, który może należeć do siebie. Noli me tangere


Dodano: 2008-03-09 18:23

- Witaj, posiadamy ssiółka cudne, które o bólach zapomnieć pozwalają. - odparł, skrobiąc coś przy kotle i przyjacielskie spojrzenie rzucając.
- Cóż się stało, żeś taka nie do życia ?? :?



Dodano: 2008-03-09 18:32

Szumu wina szkarłatnego wyzbyć się nie mogę. Wczoraj świętowałam narodziny bratanka...

*lekki uśmiech mu posłała i czoło do skały zimnej przytuliła*


Niechaj nie należy do nikogo ten, który może należeć do siebie. Noli me tangere


Dodano: 2008-03-09 18:42

Uuu... czyli ból poświętnym zwany, chłód na ciepienie owo wskazany, skosztuj ziół magicznych z ogrodu mego, w mig odzyskasz siły do harcowania radosnego. - rzekł, wystawiając łobuzersko ozór i napitek w rogu podając, po czym przycupnął w blaski płomieni i flet chwyciwszy, melodię dziwną tkać począł.



Dodano: 2008-03-09 18:46

Nadzieje jednak żywię, że napar trucizną jeno nie jest. Dosyć męczarni na dzień dzisiejszy...
*okiem wesoło mrugneła, łyk napoju upiła i głowę spowrotem do ściany przytuliła*


Niechaj nie należy do nikogo ten, który może należeć do siebie. Noli me tangere


Dodano: 2008-03-09 18:53

Truć Ciebie w zamiarach mych nie leży, zresztą w stadzie zasada panuje, ze swoich się nie krzywdzi. Mam nadzieję, że napar zdoła ból uśmierzyć. Może ciszy potrzebujesz ?? - pyta, odkładając flecisko.



Dodano: 2008-03-09 18:59

Ból zaraz ustąpi. Już lepiej czuć się poczynam. A i za ciszą nie tęsknię. Spokojne melodie również mój ból koją. Zdaje się zresztą, że są najlepszym lekarstwem na takowe dolegliwości.
Co zaś się trucia tyczy... Swoich faktycznie ruszać się nie winno, lecz czasem ciężko od żartu jakiego się powstrzymać.


Niechaj nie należy do nikogo ten, który może należeć do siebie. Noli me tangere


Dodano: 2008-03-09 19:47

<dalej melodię snuje>

Twych skłonności do figli przeróżnych nie zauważyć nie sposób. Jeśli żart nie krzywdzi zbytnio ofiary, jestem jak najbardziej za. Smiech zresztą lekarstwem na dolegliwości tego świata. - stwierdził, po czwili zaś, instrument odłożywszy, coś dziwnego czarować począł.



Dodano: 2008-03-09 19:56

Umarłabym nie mogąc się śmiać. Złośliwych żartów nazbyt nie lubię, no chyba, że ktoś mi na odcisk nadepnie... Jednak i wówczas wolę, by osoba ta mnie popamiętała i krzywdzić jej bym nie chciała.

*twarz w jego stronę odwróciła i brew delikatnie uniosła, widząc jak czary jakie poczynia*


Niechaj nie należy do nikogo ten, który może należeć do siebie. Noli me tangere


Dodano: 2008-03-09 20:01

<sięga do torby skórzanej, pod głazem uchowanej i wyjmuje z niej małe metalowe pudełko, bogato zdobione arabeskami na ściankach>

- Podejdź. - szepce do Anielicy.



Dodano: 2008-03-09 20:09

*Westchneła jeno i wzrok w sufit na chwilę wbiła, zaraz jednak się podniosła i kroki swe ku Dzikiemu skierowała*

Bez serca jesteś, zmuszając mnie do ruchu...

*przycupnęła koło niego, z ciekawością na pudełko spoglądając*


Niechaj nie należy do nikogo ten, który może należeć do siebie. Noli me tangere


Dodano: 2008-03-09 20:14

Odrobina ruchu nie zaszkodzi, tak mi się przynajmniej zdaje. - stwierdził, po czym skarb ku Anielicy wyciągnął. - Znalezione w ruinach na południu, w starożytnej świątyni ludzkich misjonarzy. - rzekł. - Przyjacielski dar od Dzikusa. - dodał i kluczem niedużym pudełko nakręcił. Z wnętrza zaś popłynęły nuty melodii cudnej.
- Co do śmiechu... co racja, to racja... tylko umarli się nie śmieją. :twisted:



Dodano: 2008-03-09 20:21

*Pudełko owe w dłonie swe ujęła i wsłuchując się w melodię zeń płynącą do Dzikiego wesoło i łagodnie się uśmiechnęła*
Cudny ten podarek. Dziękuję Ci bardzo.Nie wiem, jednak z jakiej to okazji...


Niechaj nie należy do nikogo ten, który może należeć do siebie. Noli me tangere


Dodano: 2008-03-09 21:20

Spontanicznej, nie wszystko musi mieć okazję, a Dzikus lubi czynić niespodzianki :twisted:
Coś ostatnio pusta ta nasza jama, wszystkich gdzieś wybyło, zaraz i mi trzeba będzie udać się na spoczynek. Jutro z rana wyruszam ku zachodnim kniejom. - rzek ł, po czym - niespodziewanie - chlusnął w Anielicę kilkoma kroplami wody, uśmiechając się podstępnie.



Dodano: 2008-03-09 22:36

Wild_Child napisał(a):
zresztą w stadzie zasada panuje, ze swoich się nie krzywdzi.


A i owszem. Panuje taka zasada...
<odezwał sie z zaciemnionego kąta z wtuloną Wilczyca i śpiącymi maleństwami w ramionach>

Ale trudno też czasem powstrzymać sie od chęci nagięcia jej...
<rzucił szydercze złośliwe spojrzenie w stronę reszty domowników>

Prawda? Dzikusku? :twisted:

Anielica napisał(a):
Swoich faktycznie ruszać się nie winno, lecz czasem ciężko od żartu jakiego się powstrzymać.


Radziłbym nie wykręcać wobec mnie żadnych numerów bo moje reakcje nie bywają takie jakich by sie oczekiwało :wink:
Dowcipy Dzikuska mam sprawdzone, a i on wie jak ten ponury żniwiarz na nie reaguje więc tu sie świetnie rozumiemy ale co nie zmienia faktu, że czasem fajnie jest wypić odrobinę za dużo ssiółek i zdrowo pożartować :)


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-03-09 23:24

*Zaskoczona spojrzała na Dzikusa, zaraz jednak w dłonie swe zaczerpneła lodowatej wody i chlusnęła nią w niego*

Numery czy też dowcipy robi sie po to, by się bawić. Jednak jeśli ofiara nie życzy ich sobie i wiem, że mogę tym agresję w niej wzbudzić, wolę zaniechać zabawy.

*zwróciła się do Kostucha z łobuzerskim uśmiechem*


Niechaj nie należy do nikogo ten, który może należeć do siebie. Noli me tangere


Dodano: 2008-03-10 00:17

Anielica napisał(a):
Jednak jeśli ofiara nie życzy ich sobie i wiem, że mogę tym agresję w niej wzbudzić, wolę zaniechać zabawy.

*zwróciła się do Kostucha z łobuzerskim uśmiechem*

Dziękuje za zrozumienie :wink: Jakoś od samego początku istnienia w ów Wilczym gronie przyszło mi być nie skłonną do żartów postacią :) Ale też nikomu z domowników krzywdy nie wyrządziłem mając na honorze ich obronę i tu wspiera mnie Dzikusek bo bez niego momentami ciężko by było wyrżnąć w pień ten cały kręcący sie tu i ówdzie szkodliwy motłoch... Czasami urządzało sie wypady na "polowania" ale obecnie mam inne obowiązki, a porządkami wokół nory zajmuje Dzikusek :wink:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-03-10 13:10

Wznieśmy zań Toast!!

<ostrożnie się unosi, coby maleństw nie porozrzucać na boki i sięga po ludzką czachę wypełnioną gęstą cieczą>

Zdrowie naszych obrońców!! I całego stada!! Oraz naszej Kochanej założycielki, która was serdecznie pozdrawia!! :twisted: :twisted:



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło