kultura seksu, czyli kim jestesmy. Strona: 2

Dodano: 2007-08-07 11:53 Zmieniono: 2007-08-07 11:54

jest to kwestia bardzo indywidulalna szanowny kolego iiiiiiiiiiiiiiiiiiii trzeba ludzi troszke doceniac, pozatym pewne sprawy dzieja sie niezaleznie od swiadomosci i poza poznaniem...a jednak sie dzieja i sa! oczywiscie mozna to zglebiac... tylko nie kazdy ma na to ochote badz odwage...i to rowniez nalezy docenic! :twisted: :twisted:



Dodano: 2007-08-07 12:06

...no coz szanowny "Panie" widze ze naprawde tworzysz wlasna filozofie co w dzisiejszych czasach nie jest rzecza latwa...
ale szanuje takich ludzi :!:
kazdy kto ma jakies swoje zdanie i potrafi inteligetnie bronic swoich pogladow jest godny wysluchania, no moze nie zawsze przykladem tego moga byc fanatycy religijni :twisted: oni nigdy nie zrozumia Twoch pogladow...
a co do forum to najlepiej poznawac ludzi od najmiejszych drobnostek typu: ulubione zespoly, filmy i zainteresownia...po tym poznajemy w jakis sposob druga osobe i oceniamy czy mozna z Taka osoba porozmawiac na bardziej ambitne tematy :wink:
a jezeli chodzi o rozmowy o seksie no coz osobiscie moge godzinami ich sluchac i tez mam cos do powiedzenia :twisted:
jedna prosta zasada: ..."nic co ludzkie nie jest mi obce"...


http://imperiummetalu.pl/


Dodano: 2007-08-07 12:10

Pan napisał(a):
Skrystalizowana przy banalnych rozmowach grupa znajomych charakteryzuje sie tym, ze okna na swiat ma, za przeproszeniem, dziewicze, zdecydowanie nie otwarte.


Na Thora - przecież to absurd. Zrozumienie świata zakłada przeciez interakcję z tym swiatem i zanurzenie w nim, co polega na znalezieniu swojego miejsca w odpowiadających potrzebom grupach społecznej. Przynaleznośc do takich grup nie tylko daje poczucie bezpieczeństwa, ale przede wszystkim rozwija. Już sam fakt że grupy te są różnorodne i odpowiadają na rózne potrzeby jednostki czyni z nich swoiste okno na świat.

Pan napisał(a):
Ach, i taka sprawa, od jakiegos czasu nie boje sie mowic i pisac bezposrednio z glowy, bez ulatwiania odbiorcy odbioru.


Tym samym wyłamujesz się z ogólnie przyjętego schematu przekazywania myśli - co może prowadzić do niezrozumienia cię przez rozmówcę. A stąd do zupełnego chaosu komunikacyjnego już tylko jeden krok


pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html


Dodano: 2007-08-07 12:16

Pan napisał(a):

A ja nie lubie stac w miejscu. :)


I to się chwali. Zresztą wynika to w prostej linii z tego, co napisałeś wcześniej i w innym wątku.

Pan napisał(a):

Unosisz sie?


A takich pytań tutaj bardzo nie lubię. I może to nadinterpretacja, ale wyglądają mi na prowokację, po której z kolei obaj (być może) będziecie nadinterpretować swoje słowa, choć tak się od tego odżegnujecie.... bo już zdecydowanie jesteście na tej drodze :)
Ależ zdanie-węża spłodziłam!
A wygoda forum polega na tym, że nie muszę go poprawiać, co musiałabym zrobić w pracy.
Przewróciło się, niech leży :twisted:



Dodano: 2007-08-07 12:27

kochanie bo na tych pulapach to bez butli tlenowej ani rusz 8)



Dodano: 2007-08-07 12:45

Takie pytanie - bez tonu głosu i twarzy człowieka - nic nie znaczy, przynajmniej w moim odbiorze.
Pozostawione samo sobie sobie wygląda mi na agresywne, bo jego konstrukcja sugeruje pejoratywność. Zatem - przyznaję, że ciężko mi wyłamać się z pewnych schematów :wink:
Dobry pisarz w swojej książce doda trzy słowa, które wyjaśnią naturę pytania. Chyba, że chce pozostawić budzącą niepokój niepewność :roll:



Dodano: 2007-08-07 13:38 Zmieniono: 2007-08-07 14:41

Pan napisał(a):
Na Tryglawa, racje masz, ale w sposob radosnie odlegly od zycia.


:D za "Trygława" masz u mnie wielkiego plusa, czy tez raczej za umiejetnosc udzielenia odpowiedzi w konwencji rozmówcy :D


Pan napisał(a):
Opis mowi o tym, ze bezpieczenstwo przeczy rozwojowi.
Rozwoj to sytuacja nowa, bezpieczenstwo to brak sytuacji nowych.
Gdy grupa sie laczy, ludzie lubia sie nieco, powymieniaja sie muzyka, predzej lub pozniej powiedza sobie co mysla, nieliczni zmienia przy tym poglady, i - jesli nie przyjda nowe osoby - pozostanie trup grupy, czysta statyka, wynikajaca z bezpieczenstwa.


Zauwasz wszakże, ze człowiek nie nalezy do wyłącznie jednej grupy - a do kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu naraz. Obecnośc w każdej z nich, czy tez wejście do każdej z nich wiąże się z koniecznością nauki nowych zachowań (czyli rozwojem własnych umiejetności i wzbogacaniem wewnetznym) jak równiez przez jakiś czas - brakiem wspomnianego przez ciebie bezpieczeństwa (nowy członek grupy musi sobie na swój status w grupiezapracowac - bezpieczeństwo jest więc czymś w rodzaju nagrody)

Pan napisał(a):
W zyciu czlowieka zachodza zmiany, ale na ewolucje jest troche malo czasu. Rozwoj nie nastapi wiec przez samoczynne niejako wyprobowywanie dostepnych kombinacji, a jedynie przez koniecznosc dostosowania sie do czegokolwiek


Wydaje mi się ze odmawiasz w tej chwili znaczenie czynnikowi takiemu jak chęc samodoskonalenia się - pod którym ja rozumiem właśnie "samoczynne niejako wyprobowywanie dostepnych kombinacji", czyli mówiąc inaczej - ciekawość wszystkiego co nowe

Pan napisał(a):
Jak w niedalekiej dyskusji o slowach - by rozmawiac z uzyciem wielosylabowcow pochodzacych z laciny, trzeba je poznac, zmienic cos w sobie, zyjac zas w grupie gdzie nikt tak nie mowi trudno sie zmobolizowac do takiej nauki.


I znów jestem skłonna przyznać ci częściowo rację - zastrzegając jednak to, że grupa nie jest ostatecznym determinantem zachowań człowieka. Fascynacje i zainteresowania mogą przyjść także z zewnątrz grupy/grup w których się znajdujemy, "stado" zaspokaja wyłącznie część potrzeb

Pan napisał(a):
Wylamuje sie ze schematu, bo nie lubie schematu. Znam schematy, ba, lepiej od Was prawdopodobnie, tylko mi sie nie obrazac prosze. Widze, ktore miejsca te schematy zamkna Wam na glucho, stad moje pisanie o oknie na swiat. To co jest w grupie, to jest w grupie, nie za oknem. To co jest poza nia, jest wylamaniem (lub krajobrazem ), nowoscia.

Ja jestem poza grupa.


Mimo wszystko jakieś schematy czy tez pozostałości schematu musisz w sobie nosić - w przeciwnym razie człowiek tak schematyczny jak ja nie byłby w stanie się z toba porozumieć. :D

Pozdrawiam, z ciekawością czekam na twoje kolejne wpisy :D


pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html


Dodano: 2007-08-07 14:06 Zmieniono: 2007-08-07 14:23

Gwynbleidd napisał(a):
[quote:6cd302db21="Pan"]

Napisalem sam, ze ludzie potrzeby moga takie miec. Ty BRONISZ jeszcze zanim ktos zaatakuje, to najczesciej oznacza konflikt wewnetrzny .





Wspaniała psychoanaliza, faktycznie jestem słabą, skonfliktowaną wewnętrznie zagubioną jednostką :twisted:

Ale nie o tym w tym wątku być powinno.[/quote:6cd302db21]
Też nie powinno być przypisywania słów osobą, które ich nie napisały. Chodziło brardziej o zablokowanie wczoraj pewnego postu jedynie w momencie gdy ta rozmowa zaczeła nabierać kształtów, które już pewnym osobą nie pasowały. Nie masz nic przeciw wypowiadaniu się, ale jedynie w formie którą Ty już na forum znasz. Inne nie odpowiadają.

Gwynbleidd napisał(a):
Szukasz rozmowy i tekstu bez człowieka... to bardzo ciekawe podejście, może poszukaj tam gdzie w ogóle ludzi nie ma? Najlepiej może na bezludnej wyspie? Napiszesz na pisaku jakieś słowa, najlepiej przypadkowe i będziesz mógł się w nieskończoność oddawać wyrafinowanej i jakże elokwentnej polemice, oczywiście nie znajdując za słowami na piasku pisanymi żadnego człowieka.

Tu nie było dosłowności! Nie chodziło o brak człowieka za jego słowem, a jedynie brak personalizacji rozmówcy. Czasem rozmowy są ciekawsze w ten sposób. Do dysput nie trzeba znać wieku, płci czy statusu społecznego swojego rozmówcy. Dyskutować można z każdym, nie znając go.


Krytyka jest czymś pośrednim pomiędzy plotką, denuncjacją a reklamą.


Dodano: 2007-08-07 14:19

:arrow: PANie nie unoszę się, wbrew pozorom trudno mnie z równowagi wyprowadzić, w uniesienia również łatwo nie wpadam

:arrow: Rajiya'o temat zamknięty został nie z powodu tego, że przybrał formę mi nieznaną, ale dlatego, że przybrał formę osobistych przytyków w temacie po temu nieodpowiednim. Nowość nie jest mi wstrętną, jeśli by taką była nie mógłbym w życiu zajmować się tym czym się zajmuję.
Sarkazm mój w wypowiedziach mych obecny jest zawsze, nie wydaje mi się, że jest wynikiem nadęcia, a o jego zbędności lub niezbędności wolę decydować samemu.

Temat powoli zaczyna przypominać szermierkę kwiecistością i pustą elokwencją, ja dysputy dla samego gadania raczej nie lubię, zwłaszcza o nieznanej mi filozofi wymyślonej przez nieznaną mi osobę... rozpatrywanie słów bez człowieka za nimi traci dla mnie wartość, słowa reprezentują ludzi i ich poglądy a nie są osobnym istnieniem.


"Uważaj, żeby nie pomylić nieba z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu."


Dodano: 2007-08-07 14:37

Gwynbleidd napisał(a):
temat zamknięty został nie z powodu tego, że przybrał formę mi nieznaną, ale dlatego, że przybrał formę osobistych przytyków w temacie po temu nieodpowiednim


Trudno było tego nie zauważyć i Gwyn miał (w tamtym momencie) całkowitą rację z pomysłem zamknięcia tematu.

Gwynbleidd napisał(a):

Temat powoli zaczyna przypominać szermierkę kwiecistością i pustą elokwencją


A w tym punkcie się nie zgodzę i dlatego cieszę się, że wątek jednak zamknięty nie został. Czyta mi się go wyśmienicie, choć nie zawsze komfortowo. W końcu sensowna wymiana zdań i niemal z każdej wypowiedzi można wyciągnąć to i owo. Zamiast tradycyjnego już darkplanetowego podziału na dominanta, ofiarę i chór gapiów :roll:



Dodano: 2007-08-07 15:30

kontragekon napisał(a):
Zamiast tradycyjnego już darkplanetowego podziału na dominanta, ofiarę i chór gapiów


Oby ewoluował w tą stronę ponieważ początek wyglądał tradycyjnie, jak zawsze. Składał się z nowego użytkownika, który wsadził przysłowiowy kij w mrowisko, chóru ofiar, broniących się bez wyraźnej przyczyny oraz tłumu gapiów, który pojawia się zawsze gdy temat pozostaje na podium przez odpowiednio długi czas.
"Kwiecistość i pusta elokwencja" przeważnie nie mają głębszego sensu ale może wniosą troche "kultury", która interesuje nowego użytkownika.
Z ciekawością będe śledzić dalszy ciąg dyskusji.



Dodano: 2007-08-07 15:44

Powiem Wam tylko jedno: tytuł tego wątku wciąż pozostaje dla mnie zagadkowy... Przypuszczam, że Pan chciał jakoś lapidarnie zsyntetyzować to, o czym będzie traktował... ale ilekroć tu wchodzę, mam nieprzyzwoite skojarzenia. I moc wyobrażeń - za każdym razem innych :lol: Widocznie już taka wyuzdana gadzia natura :oops:

Sekskalczer, oł je :!:



Dodano: 2007-08-07 16:47

Gwynbleidd napisał(a):
rozpatrywanie słów bez człowieka za nimi traci dla mnie wartość, słowa reprezentują ludzi i ich poglądy a nie są osobnym istnieniem.

Poznajesz człowieka przez to co on mówi, czy przez to co mówią o nim inni? Jakiej słucha muzyki czy jakie filmy ogląda? Tak naprawdę powinno się poznawać człowieka od podstaw. Od jego sposobu myślenia, patrzenia, odczuwania. Wiek, imie czy urok osobisty w tej istocie poznania jest mało ważny. Można prowadzić wielogodzinne/ wieloltenie rozmowy z kimś, kto jest całkiem wirtualny. Nie są to rozmowy gorsze, wręcz przeciwnie. Bardziej otwierają Cię na poznanie drugiego człowieka. Wiem- przeżyłam emiprycznie. Słowo nie jest osobnym istnieniem, ale drogą do prawdziwego poznania.


Krytyka jest czymś pośrednim pomiędzy plotką, denuncjacją a reklamą.


Dodano: 2007-08-07 16:59 Zmieniono: 2007-08-07 17:08

Rajiya napisał(a):

Można prowadzić wielogodzinne/ wieloltenie rozmowy z kimś, kto jest całkiem wirtualny. Nie są to rozmowy gorsze, wręcz przeciwnie. Bardziej otwierają Cię na poznanie drugiego człowieka. Wiem- przeżyłam emiprycznie.


Ja też przeżyłam i zdecydowanie nie polecam. Człowieka nie da się poznać przez net. Może być to jedynie dodatek do postaci realnej, która - z racji nieśmiałości lub czegokolwiek - lepiej otworzy się w rozmowie przez komunikator czy mailowej wymianie zdań. Tak jak niegdyś dzięki sztuce epistolarnej.

Prawda jest taka, że ta wirtualna istota niewiele ma wspólnego z osobą żywą. Jest jej uboższą wersją, a nawet - zaledwie jedną z twarzy tej 'odchudzonej', przez ograniczony dostęp do naturalnych bodźców, postaci. Może być w tym internecie atrakcyjniejsza lub mniej atrakcyjna niż w rzeczywistości, wychodzę jednak z założenia, że lepiej mieć prawdziwego i niedoskonałego przyjaciela niż obcować z idealnym wirtualnym fantomem.

Netowe 'poznawanie się' już mnie nie kręci. Muszę 'mieć' kogoś na żywo przez parę dni, spędzić ze sobą czas i się nagadać... potem możemy po raz pierwszy szczerze 'porozmawiać' na gg.



Dodano: 2007-08-07 19:13

Dużo osób na forum nie posiada umiejętności oddzielenia treści postów od osoby je piszącej i odczuwa silną potrzebę wyciągnięcia wniosków dotyczących osobowości piszącego... często błędnych i niezwykle zabawnych w konfrontacji z rzeczywistością.
Zgadzam się, że zdecydowanie więcej daje znajomość "na żywca" od tej internetowej. Forum to tylko start, jedna z możliwych dróg do drugiej osoby. Tu kultura wypowiedzi często okazuje się niestety wyłącznie pozą.



Dodano: 2007-08-07 19:28

gekonka napisał(a):
Ja też przeżyłam i zdecydowanie nie polecam. Człowieka nie da się poznać przez net
[..]
Netowe 'poznawanie się' już mnie nie kręci. Muszę 'mieć' kogoś na żywo przez parę dni, spędzić ze sobą czas i się nagadać... potem możemy po raz pierwszy szczerze 'porozmawiać' na gg.


jakos na mysl mi przychodzi utwór Kukiz&ampiersi - Różowe GaduGadu :D

poznawac czlowieka przez internet to najbardziej idiotyczna forma kontaktu. ot co.



Dodano: 2007-08-07 20:08 Zmieniono: 2007-08-07 20:09

90% wszystkich obecnych znajomych poznałem przez internet.
Wogle nie widzę w tym nic dziwnego. Poznajesz ludzi w sklepie, w knajpie w albo w pociagu, z listy mailingowej, w szkole, w pracy, przez portal czy cokolwiek innego.
Umawiasz sie na spotkanie albo przy okazji imprezy, kontynuujesz znajomość albo ją kończysz. Internet to znak czasu. Kiedys ludzie poznawali się przez kluby korespondencyjne i nikt nie wydziwiał. przed internetem poznawało sie ludzi przez BBS lub krótkofalarstowo.
Malo kto o tym wiedział i dzis pamieta bo wymagało to jakiejs wiedzy. Współczesny komputer obsluzy nawet małpa wiec taka forma kontatków jest tak popularna jak poznanie kogoś na imprezie. część ludzi traktuje to jako zrodlo znajomości takie jak inne, innym pozwala poradzić sobie z wrodzona nieśmiałością.

Najpierw uważano powieść za rzecz niestosowną potem, ze kino zabije powieść, a następnie, ze telewizja zabije kino Teraz niektórzy uważają, jak Elton John, ze internet zabija muzykę i kontakty międzyludzkie. To bzdura - obserwuje cos zupłnie przeciwnego. Po prostu niektórzy nie nadążają za duchem czasu, zazdroszczą innym ze w nowej rzeczywistości radzą sobie lepiej i nie mogą się pogodzić, że internet wyrównuje szanse społeczne.
A co z tym seksem w końcu?


Life is complex: it has both real and imaginary components


Dodano: 2007-08-07 20:15

Indra napisał(a):
Tu kultura wypowiedzi często okazuje się niestety wyłącznie pozą.


Na ten temat trudno mi się wypowiadać - nie znam użytkowników aż tak dobrze, zeby zarzucać im brak kultury w życiu prywatnym. Zbyt dalekosiężne wnioski. Ale ani Tobie, ani nikomu innemu, nie bronię.

Natomiast brak kultury na forum - nawet, jesli jest tylko pozą, jest również faktem. Nie usprawiedliwia go zły humor, ani to, że ktoś kogoś nie lubi. Ani mnóstwo innych wyjaśnień, konstruowanych na potrzeby chwili.

Dwa braki - kultury i odwagi przyznania się do błędu - zwalczać będę tu zawsze. Tak samo, jak lubię, gdy ktoś zwróci mi na coś (istotnego i istniejącego = niewyimaginowanego) uwagę. To tak, jak z omawianym wcześniej nie raz i nie dwa brakiem reakcji na nietolerancję. To, że ktoś jest nietolerancyjny, to jego prawo - moim prawem jest to zauważyć i wypowiedzieć własne zdanie.

Dlatego będę się czepiać pewnych spraw. Bez względu na to, czy dotyczą mnie, kogoś kogo lubię, kogoś, kogo nie lubię, czy blizej nieokreślonego geja :twisted:


Kuba:

Nie pisałam, ze zawiązywanie znajomości przez internet jest złe. Tylko o tym, ze zbyt długie przetrzymywanie znajomosci w sieci moze skończyć się rozczarowaniem.


P.S.

Jak bardzo trzeba zaznaczyć tu to, że pisze się o czymś ogólnie, nie personalnie??? - żeby choć raz w ten sposób nie (nad)interpretowali tego czytelnicy/administratorzy tego forum :?: Może jakaś specjalna ikonka?
Raz tylko pozwoliłam sobie dziś na osobistą wycieczkę i to w odpowiedzi na pytanie. A co sobie Państwo na ten temat myślicie... zwyczajnie nie mam na to najmniejszego wpływu.



Dodano: 2007-08-07 20:26

amorphous napisał(a):
90% wszystkich obecnych znajomych poznałem przez internet.
Wogle nie widzę w tym nic dziwnego.


Na szczęście mnie nie :wink: 8) :twisted: :D :)

A na serio - zgadzam się z tym, co w tym dziwnego? Wolę poznawać super ludzi przez net niż jakiś nudziarzy w realu - ważni są sami ludzie a nie środek za pośrednictwem którego się kontaktujemy.

Ale to chyba nie o tym tu miało być.

Wcześniej zgodziłabym się z Gekonem - kurde tytuł ma się jak piernik do wiatraka - opuścić słowo "seks" i byłoby dobrze. Seks to seks i nie mieszajmy do niego kultury :wink:


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2007-08-07 20:30 Zmieniono: 2007-08-07 20:34

minawi napisał(a):
[quote:70fbe26f99="amorphous"]

Wcześniej zgodziłabym się z Gekonem - kurde tytuł ma się jak piernik do wiatraka - opuścić słowo "seks" i byłoby dobrze. Seks to seks i nie mieszajmy do niego kultury :wink:


Może chodzi po prostu o kulturalne uprawianie seksu?

Ale co przez to rozumieć?

Bez zboczeń i fetyszy? W domowym zaciszu? Pozycji misjonarskiej i z przepisowo długą grą wstępną? Cudownym i wspominanym miło pierwszym razem? Pocałunkami i głaskaniem?

OK, żartuję, bo się rozpędzę i zapoczątkuję kolejny rozdział tego sympatycznego skądinąd wątku :roll:



Dodano: 2007-08-07 20:32

Moze ja mam jakas manie, ale nie sadzicie, ze slowo 'seks' jest dla przecietnego uzytkownika internetu jak ogromny, migajacy neon rodem z Las Vegas.. ?



Dodano: 2007-08-07 20:33

kontragekon napisał(a):
[quote:ca97ccd8d7="minawi"][quote:ca97ccd8d7="amorphous"]

Wcześniej zgodziłabym się z Gekonem - kurde tytuł ma się jak piernik do wiatraka - opuścić słowo "seks" i byłoby dobrze. Seks to seks i nie mieszajmy do niego kultury :wink:


Może chodzi po prostu o kulturalne uprawianie seksu?

Ale co przez to rozumieć?

Bez zboczeń i fetyszy? W domowym zaciszu? Pozycji misjonarskiej i z przepisowo długą grą wstępną? Cudownym i wspominanym milo pierwszym razem? Pocałunkami i głaskaniem?
[/quote:ca97ccd8d7]

Mi tam by to było na rękę choć niekoniecznie w 'pozycji misjonerskiej' 8O :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:

Sorry, nie mogłam sie powstrzymać rpzed komentarzem :D


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2007-08-07 20:39

minawi napisał(a):


Mi tam by to było na rękę choć niekoniecznie w 'pozycji misjonerskiej' 8O :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:

Sorry, nie mogłam sie powstrzymać rpzed komentarzem :D


Minawi, Ty bezwstydnico :D Bo przyznawanie się do niechęci do minimalnej choćby perwersji jest na tym forum bezwstydne No ale wybroniłaś się tym niekoniecznym misjonarzem :D



Dodano: 2007-08-07 22:53

amorphous napisał(a):
90% wszystkich obecnych znajomych poznałem przez internet.
Wogle nie widzę w tym nic dziwnego. Poznajesz ludzi w sklepie, w knajpie w albo w pociagu, z listy mailingowej, w szkole, w pracy, przez portal czy cokolwiek innego.
[..]
Najpierw uważano powieść za rzecz niestosowną potem, ze kino zabije powieść, a następnie, ze telewizja zabije kino Teraz niektórzy uważają, jak Elton John, ze internet zabija muzykę i kontakty międzyludzkie. To bzdura - obserwuje cos zupłnie przeciwnego. Po prostu niektórzy nie nadążają za duchem czasu, zazdroszczą innym ze w nowej rzeczywistości radzą sobie lepiej i nie mogą się pogodzić, że internet wyrównuje szanse społeczne


i w 110% zgadzam sie, na mysli mialem cos w stylu "wystukam Ci pare slow, komputer sie zarumieni..." i jak wspomniala gekonka nie da sie utrzymywac takiej znajomosci w tej formie.

Satyros napisał(a):
ale kazda mysl, kazdy poglad, niezaleznie od tego jak bardzo spreparowany, ma szanse byc blizej rzeczywistosci niz szczery.
Mysl jest prawdziwa lub nie, niezaleznie od intencji myslacego. :>


to w takim razie czyją intencją jest myśl prawdziwa lub nie? ;>

czy sposob wyrazania siebie nie jest powodem w intencji? :wink:



Dodano: 2007-08-07 23:14

Czy Pan jest wrogiem wszelakich FORUM? :)



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło