Samotność... Dodano: 2008-09-16 08:01
Samotność jest pewnym wyjściem, ale nie raz człowiek potrzebuje styczności z drugą osobą. Człowiek może żyć w samotność takiej, że chodzi np. do szkoły lub pracy, ma styczność z społeczeństwem, ale nie okazuje wobec ich pewnych zamiarów. Więc później ucieka do domu w otchłani własnej samotności lecz nie raz prowadzi lub jest to depresja. Sam nie raz mam ochotę uciekać do samotności bo każdy człowiek ma na to ochotę.
"Dracofobijna przypadłość Moongrowasydy"
Dodano: 2008-09-16 15:27
Uważam się za samotniczkę. Mimo, że dziś podczas emocjonującej dyskusji brałam w niej czynny udział wywołując oczekiwane salwy śmiechu itp. W wolnych chwilach rozmawiałam ze znajomymi, nie spotkała mnie żadna przykrość, wręcz przeciwnie. W tym momencie nie miałam czasu, by zgłębiać się w moją samotność, choć jest ona faktem. Mimo posiadania znajomych ( każdy jakihś ma - szkoła, praca itp.) i faceta. Taką mam po prostu naturę i wiem, że tak naprawdę zawsze będę odczuwać to piętno. Czasem działa przygnębiająco, paralizująco. W sporadycznych jednak przypadkach podkreśla mój indywidualizm z czego jestem dumna.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-09-16 21:30
Nie rozumiem jak można w ogóle mieć masę kumpli, chłopaka/dziewczynę, znajomych, przyjaciół, rodzinę, i jeszcze czuć się samotnie... :?
Dodano: 2008-09-17 00:02
| Rochu napisał(a): |
| Nie rozumiem jak można w ogóle mieć masę kumpli, chłopaka/dziewczynę, znajomych, przyjaciół, rodzinę, i jeszcze czuć się samotnie... :? |
Można. Jeżeli swoje prawdziwe "ja" znasz tylko Ty sam, a dla innych masz tylko maski spod których ani kawałek nie wystaje. Będziesz czuć się samotnym póki nie znajdziesz kogoś dostatecznie bliskiego.
"Przyjaciele", "kumple", "dziewczyna/chłopak" mogą nie być tym, czego się szukało, a jedynie tym, co się znalazło. Można rozumieć się z nimi na ich płaszczyźnie, do której sie dostosowało, ale nie być rozumianym na własnej, i w tym czuć się osamotnionym.
Można czuć się samotnym nawet z powodu jednej jedynej pasji której nie ma z kim dzielić, mimo posiadania milionów innych.
Samotność jest jak szarość, ma milion odcieni i może być niezauważalna wśród kolorów dnia, ale zawsze gdzieś tam jakaś będzie.
Trudno to zrozumieć zarówno osobom które samotności "nie znają", jak i tym samotnym w podstawowym znaczeniu tego słowa, nie mającym nikogo. Też kiedyś nie rozumiałem.
Dodano: 2008-09-17 14:46
| 40i4 napisał(a): |
| "Przyjaciele", "kumple", "dziewczyna/chłopak" mogą nie być tym, czego się szukało, a jedynie tym, co się znalazło. |
Święte słowa. Mimo, że pozwoliłam się komuś dość głęboko poznać - nadal czułam się samotna. To jakiś wyższy poziom świadomości, którego nikt nie osiągnie. Człowiek nawet samego siebie nie zna na wylot, co tu więc mówić o innych. Szczerze mówiąc - żałuję, że dałam się poznać komuś nieco głębiej niż najlepszym kumpelom ( raczej traktuję je odrobinę na dystans ). Czułam się naga a po komplikacjach i w końcu zerwania znajomości - upokorzona. Stwierdziłam, że nie pozwolę na to nikomu więcej, jeśli nie upewnię się, że jest fenomenem, który w stanie będzie zobaczyć więcej niż inni.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-09-18 12:03
Jeśli coś jest nam dobrze znane i przewidywalne - łatwo powszednieje. Traci cały urok związku z enigmatycznością i spontanicznością.
Pan - nie trzeba zakładać maski, żeby nie dać się do końca poznać. Ja raz się odkryłam i nie jest mi z tym dobrze. Pewnie dlatego, że moje wyznanie trafiło na mało stabilny grunt. Kiedy muszę coś ukrywać - też nie jest mi z tym dobrze. Zasada jest jedna : nie robić niczego zbyt pochopnie.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-09-18 15:57
A ja jestem samotniczką z natury. Lubie samotność ale nie do przesady, zresztą mam męża
Jednak nie mam żadnych przyjaciół, raczej nazywam ich znajomymi, kumplami (kumpelami) i całkiem mi z tym dobrze.
Ciężko jest zaufać, czy w ogóle znaleźć kogoś kto jest w porządku. Takie czasy. Ludzie zawsze byli źli. A teraz to i ze świeczką nie da rady szukać bratniej duszy. Zresztą jak się szuka to się nie znajdzie. Wbrew pozorom to los decyduje. A często lubi śmiać się z ludzi. Czasem więc nie warto starać się za bardzo bo tylko straci się czas i siły. Wiem to niestety po sobie. Lepiej jest zaakceptować sytuacje i żyć po swojemu, bez fałszywych ludzi szydzących za plecami.
Zresztą zwierzęta są lepszymi przyjaciółmi od ludzi. Może nie doradzą, ale chociaż wysłuchają i ukoją po ciężkim dniu 
Dodano: 2008-09-18 16:17
| sphinxia napisał(a): |
|
Jednak nie mam żadnych przyjaciół, raczej nazywam ich znajomymi, kumplami (kumpelami) i całkiem mi z tym dobrze. |
Też nie mam przyjaciół, od podstawówki nikogo nie nazwałam tym mianem :wink: I tez nie narzekam z tego braku. Nawet bym powiedziała, że tak mi jest wygodniej 8) A mojego piesia traktuję bardziej jak dziecko niż jak przyjaciela :)
"Nagość, phoszę państwa, jest demagogiczna, jest wphost socjalistyczna, bo i cóż by było, gdyby gmin odkhył, że nasza dupa taka sama?!"
Dodano: 2008-09-18 16:35
Właściwie nie wiem, czy mogę nazwać kogoś mianem przyjaciela. Chyba nie. Samotność jest wpisana w naturę człowieka. Moje ideały są niemożliwe do osiągnięcia i już się z tym pogodziłam. Mój przyjaciel powinien być przez większość czasu czas przy mnie.Nie fizycznie, lecz duchowo, myślami. Wymagam także równego zaangażowania obu stron. Co z tego, że ktoś niby mnie wysłucha, jeśli sam nie zdradza swoich tajemnic. Jeśli ktoś ufa nam i otwiera się sprawia, że czujemy się ważni i doceniani. To cementuje przyjaźń. Wysłuchać w taki jednostronny sposób równie dobrze może pierwszy lepszy psycholog, kończąc
"-narysuj drzewko
-czy to ma jakiś sens?
-nie, to tylko tak dla rozrywki."
(oczywiście ma to znaczenie terapeutyczno-diagnostyczne)
Tak jak napisała Sphinxia - można mieć znajomych, partnera, ale być samotnym. Wszystko zależy od jednostki. Szczęśliwi ci, który samotność odczuwają bardzo rzadko - lub zupełnie im ona nie przeszkadza.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-09-18 16:58
| Wampgirl napisał(a): |
| Mój przyjaciel powinien być przez większość czasu czas przy mnie.Nie fizycznie, lecz duchowo, myślami. Wymagam także równego zaangażowania obu stron. |
Przerażająca wizja. W normalnej sytuacji nie umiałabym być ciągle przy kimś, nawet myślami.
"Nagość, phoszę państwa, jest demagogiczna, jest wphost socjalistyczna, bo i cóż by było, gdyby gmin odkhył, że nasza dupa taka sama?!"
Dodano: 2008-09-18 21:59
| mara napisał(a): |
| [quote:5d835778d5="Wampgirl"] Mój przyjaciel powinien być przez większość czasu czas przy mnie.Nie fizycznie, lecz duchowo, myślami. Wymagam także równego zaangażowania obu stron. |
Przerażająca wizja. W normalnej sytuacji nie umiałabym być ciągle przy kimś, nawet myślami.[/quote:5d835778d5]
Może zbyt dosadnie się wyraziłam, ale przyjaciel to ktoś, kto pamięta, a nie interesuje się nami jedynie okazjonalnie.
Pan, nie mówię o teście. Jestem troszkę jak zbity szczeniak, ale uczę się ufać bardziej i na nowo. Całkiem nieźle mi to wychodzi. Każda znajomość jest zupełnie inna. Nie można jednych winić za błędy innych/moje.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-09-19 16:31
Każdy sprawdza. Zawsze. Jedni bardziej powierzchownie, inni dogłębnie. Jedni kryją się z wnętrzem, inni uprawiają ekscybicjonizm. Pytanie tylko, czy Ci którzy najchętniej zwracają uwagę na to co się okazuje są tymi, którym by się to chciało okazać.
Prawda leży jak zawsze gdzieś po środku, ja jednak nie mogę się przemóc i trudno mi choćby uchylić maski. Maska.. Maska przede wszystkim ukrywa, nie zawsze oszukuje, jeśli wiadomo, że jest maską.Gdy potencjalny przyjaciel wie, że nie jestem gotów jeszcze otworzyć się przed nim nie powinien czuć się oszukany. Oczywiście może się zniechęcić, ale rozumiem to.
Przyjaźń ma człowieka samotnego uszczęśliwić, jaki jest sens uszczęśliwiać się na siłę w sposób którego nie jest się pewnym, zwłaszcza, gdy już raz się na nim przejechało?
Dodano: 2008-09-19 16:43
całkowicie sie zgadzam :)
Smutek jest drzewem, a jego owocami łzy...
Dodano: 2008-09-19 21:48
Samotność- można ja mieć nawet w małżeństwie. Potrzebujesz baby żeby sie wyrzalić, że mąż nie rozumie a dziecko doprowadza do szału. Taka dojrzała przyjaźń jest bezcenna.
Dodano: 2008-09-19 22:02
Pan, "test" jest rzeczą automatyczną. Przecież nie każdemu można / warto ufać. Obowiązują indywidualne kryteria rozpatrywania materiału na przyjaciela, przecież każdy jest inny i oferuje nam ze swej strony coś innego.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-09-20 09:39
Pisałam w którymś poście, że jestem jak zbity szczeniak; uczę się ufać bardziej i na nowo. To, że mam swoją małą tajemnicę jeszcze nie świadczy o braku zaufania.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-09-20 11:51
A na ludziach się znasz? :wink:
Wiadomo, że każdy zawód niesie za sobą rozczarowanie. Trzeba trochę czasu i bliskości drugiej osoby, żeby przezwyciężyć lęki - zwłaszcza, jeśli jest się introwertykiem. Może to dotyczyć np. jakihś niezbyt przyjemnych sytuacji/wydarzeń z przeszłości z których nie musimy składać sprawozdania nawet przyjaciołom (najchętniej wymazalibyśmy je z pamięci). Nie ma potrzeby rozdrapywać ran. Znam takie osoby i wiem jak ciężko przychodzi im mówienie o sobie i nie chodzi tu wcale o kwestię zaufania.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-10-26 16:18
pojęcie samotności interpretować można na wiele sposobów. samotność a osamotnienie to także różnica
potrzebna jest samotnośc serca, ta granica niedostępnosci niezbędna do zachowania Siebie.
przykre jest zjawisko samotności w tłumie, patrz: osamotnienie, co w społeczeństwie jest niestety tak częste i tak uciążliwe. niby otacza cię wielu ludzi, na pozór bliskich, ale tak naprawdę czujesz pustkę.. o Przyjaciela tak trudno. spełniona miłość oparta na przyjaźni tym czego każdy szuka.
"spiewajcie i tanczcie, i badzcie weseli, ale zostawcie tez sobie chwile samotnosci. bo nawet struny lutni sa rozdzielone, choć brzmią tą samą muzyką. zyjcie razem, jednak nie za blisko, albowiem i kolumny w swiatyni stoją osobno, a dąb i cyprys nie rosną jeden w cieniu drugiego"
"liczy się samotność serca : jest to wewnetrzna wartosc czy postawa, niezalezna od fizycznej izolacji (..) ludzi, którzy rozwinęli samotność serca, nie rozpraszają najrozniejsze bodźce otaczającego świata. są oni w stanie przyjąc i zrozumiec ten swiat ze swego spokojnego wnętrza. (..) kiedy zyjemy samotnością serca, potrafimy z uwagą wsłuchiwać się w słowa i światy innych ludzi, kiedy natomiast poddajemyy się naszemu osamotnieniu, jestesmy sklonni wybierac tylko te slowa i zdarzenia, ktore przynoszą natychmiastowe zaspokojenie naszych pragnien."
Dodano: 2008-10-29 21:32
Ja jestem samotny bo nie mam jeszcze drugiej połówki
W dupie mam motto ;p
Dodano: 2008-10-29 22:09
Jedna polowka Ci nie starcza 8)
--------------
L'esprit du Clan-Phenix
united we stand divided we fall
Dodano: 2008-10-30 12:57
Bycie z kimś wcale nie oznacza braku samotności, może ją co najwyżej trochę zmniejszyć ( albo powiększyć, jeśli pomiędzy partnerami brak porozumienia ). Pewna doza samotności jest wpisana w ludzką naturę i nawet wskazana. Czymże bowiem byłby człowiek bez odrobiny tego uczucia? Jedną z wielu jednakowych cząstek anonimowej masy (społeczeństwa).
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Re: Samotność Dodano: 2008-12-01 23:32
| Allanon23 napisał(a): |
| Jak radzicie sobie z samotnością?
Nigdy nie miałem kogoś, aby się przytulic, wypić herbatę, poczytać, pogadać, spędzić ze sobą parę wyjątkowych chwil. I zastanawiam się czy jak tak pozostanie do 30 albo dłużej, to czy się nie załamie. Jednym słowem nie miałem dziewczyny i się nie zakochałem z wzajemnością. Ludzie się dziwią dlaczego. A ja kurde sam mam wiedzieć??????????????? Macie taki problem, że niestety nie mogliście poznać uczucia, albo nie macie szansy na to aby je poznać, albo jak ktoś wierzy w przeznaczenie to ono ma was w dupie i pokazuje wam środkowy palec
Jak sobie z tym radzicie. Pozdrawiam zakochanych i samotnych(damy radę myślę:)) |
Ja porównuje samotność do komory hibernacyjnej w której kumulują się uczucia, a raczej potrzeby bliskości,bezpieczeństwa oparcia polecam teorię potrzeb wg Maslowa to dobry punkt wyjścia żeby zastanowić się nad samym sobą i nad całą hierarhią.
Jak sobie radzić? hehe (ironia) to zależy czy szukasz przyjaciół do rozmów tak jak pisałeś czy czegoś "więcej", głębszej znajomości kogoś z kimś mógłbyś się podzielić smutkami i radościami, mówię to o tzw.drugiej połówce. Tak czy siak, przyjaciele Ci nie wystarczą na dłuższą metę, a na pewno nie zaspokoją tej potrzeby "bycia z kimś", będziesz potrzebował ulokowania swoich uczuć "w" innej osobie...no i tu pojawia się problem, zaryzykować czy nie?
Po dłuższym przebywaniu w owej komorze przy pierwszej okazji oddasz takiej osobie wszystko, wszystko co się w tobie przez ten czas skumulowało. Uważaj tylko aby ta druga połówka się tym nie zachłysnęła, bo często bywa tak że gdy się odda już wszystko zostaje się odtrąconym, ponieważ ten ktoś komu powiesz "kocham cię" uzna (i to całkiem nieświadomie) że nie masz już nic do zaoferowania, i staniesz się w jej oczach przewidywalny (mimo tego że będziesz miał wiele zaskakujących pomysłów na wspólną przyszłość) a wtedy czeka Cię wielkie rozczarowanie, totalna trauma, powolna agonia i pogrążanie się w morzu bez nadzieji..Pocieszający jest fakt, iż czym więcej razy przeżyjesz tzw. zawód miłosny, po jakimś czasie będziesz już odporny jak na wirusa, przykre ale prawdziwe, tak to wygląda w praktyce i nie ma tu żadnej magii ani złudzeń.
Jeśli tylko kogoś poznasz, to nie wahaj się, zaryzykuj, jeśli jesteś słaby - ryzykujesz nawet własne życie, jeśli jesteś silny - dasz sobie radę a rozstanie, tylko Cię uodporni na przyszłość.
Przyznam że to dość głęboki temat i każdy indywidualnie (na swój sposób) przeżywa samotność.
P.S doraźnie sobie możesz radzić, muzyką, piciem, koncertami, dragami, i wszystkim tym co zagłusza ową potrzebę, lecz to działa TYLKO przez jakiś czas. Osobiście próbowałem wszystkich z wyżej wymienionych sposobów, z perspektywy czasu widzę że to była tylko śmieszna ucieczka. I na koniec złota rada: NIE IDEALIZUJ.
Dodano: 2008-12-04 19:20
Gorzej jest, jeżeli ktoś z jakichś przyczyn nie umie być bliżej niż tylko na stopie znajomości z innymi ludźmi. Albo ci ludzie nie są w stanie z nim wytrzymać. Wtedy jest niejako skazany na samotność, jeżeli nie jest w stanie się zmienić.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-12-04 23:29
zbyt wyidealizowane podejscie do pojecia milosci tez czesto deprymuje to czy jestesmy sami czy nie...niestety wiele osob ma takowe podejscie...szukamy kogos kto bedzie naszym perfekcyjnym, uzupelnionym odbiciem...a jak juz kogos spotykamy, moze okazac sie iz wcale tak nie jest...ta osoba rozni sie bardzo od nas...ale podobno przeciwiensctwa sie przyciagaja...i nie potrafimy odnalzec sie w takowej rzeczywistosci, bo po prostu jak wspomniala Wampirgirl nie potrafimy byc z kims...jakbysmy nie chcieli czasami jest zbyt duzo obaw...zreszta zapewne plote od rzeczy...kadarka nie sprzyja mojemu procesowi myslowemu 
CARPE NOCTEM***do everything what you want...but please, don't look into my eyes...*** fata viam invenient***"Od muzyki piekniejsza jest tylko cisza"***"a pitiful person, allowing her soul to be manipulated with an illusion called love"
Dodano: 2008-12-05 01:17
| Drathir napisał(a): |
| zbyt wyidealizowane podejscie do pojecia milosci tez czesto deprymuje to czy jestesmy sami czy nie...niestety wiele osob ma takowe podejscie...szukamy kogos kto bedzie naszym perfekcyjnym, uzupelnionym odbiciem...a jak juz kogos spotykamy, moze okazac sie iz wcale tak nie jest...ta osoba rozni sie bardzo od nas... |
Niczym Adaś Miałczyński i jego miłość Ela... 8)
Ja bym chyba nie chciała się w ogóle z nikim wiązać, przynajmniej byłoby wygodniej i miałabym mniej zszarpanych nerwów, ale nie umiem się przeciwstawić swojej naturze. Ot, konflikt ducha i praktycznego rozumowania :roll:
"Nagość, phoszę państwa, jest demagogiczna, jest wphost socjalistyczna, bo i cóż by było, gdyby gmin odkhył, że nasza dupa taka sama?!"