Dodano: 2008-06-20 10:08
| mara napisał(a): |
| A ja nie wiem, jak można być lubianym przez wszystkich i lubić wszystkich. Wydaje mi się jakoś, że to jest niewykonalne, chyba ze ktoś jest strasznym hipokrytą, ale to też nie przejdzie na dłuższą metę. Ale ja się nie znam 8) |
Są takie osoby, które 24h na dobę potrafią udawać kogoś kim nie są - fałszywi, obłudni hipokryci, których potrzebą jest bycie w centrum uwagi, a także gadanie o niczym, podlizywanie się i wymyślanie najprzeróżniejszych, dziwacznych historii.
Znam bardzo wiele takich osób i wręcz ich nie cierpię, ale nie dlatego, że są towarzyscy a ja nie, tylko za tą aurę kłamstwa i obłudy jaką roztaczają wokół siebie.
Nie można lubić wszystkich, tak się nie da. Jeśli ktoś twierdzi, że lubi każdego, to jest kłamcą.
Dodano: 2008-06-20 16:52
| Cytat: |
| Są takie osoby, które 24h na dobę potrafią udawać kogoś kim nie są - fałszywi, obłudni hipokryci, których potrzebą jest bycie w centrum uwagi, a także gadanie o niczym, podlizywanie się i wymyślanie najprzeróżniejszych, dziwacznych historii.
Znam bardzo wiele takich osób i wręcz ich nie cierpię, ale nie dlatego, że są towarzyscy a ja nie, tylko za tą aurę kłamstwa i obłudy jaką roztaczają wokół siebie. Nie można lubić wszystkich, tak się nie da. Jeśli ktoś twierdzi, że lubi każdego, to jest kłamcą. |
no i co tu dodac tylko trzeba się z tym zgodzić , bo taka parwda , a kto na tym cierpi...?
osoby kture są spokojniejsze? , nieśmiałe? , kture nie kłamią by podlizac komus dupe !
Dodano: 2008-06-21 09:36
Ja mimo wszystko stwierdzę, że są osoby, które nie muszą w dupę włazić a i tak są powszechnie lubiane. Mnie to zawsze zadziwiało, gdyż dopóki kogoś nie poznałem nie rozumiałem jego popularności, często mnie odrzucała(sam jestem raczej samotny) a po poznaniu ich nie potrafiłem im jakoś nic zarzucić i jakoś się z nimi dogadywałem.
Dodano: 2008-06-21 11:09
| 40i4 napisał(a): |
| Ja mimo wszystko stwierdzę, że są osoby, które nie muszą w dupę włazić a i tak są powszechnie lubiane. Mnie to zawsze zadziwiało, gdyż dopóki kogoś nie poznałem nie rozumiałem jego popularności, często mnie odrzucała(sam jestem raczej samotny) a po poznaniu ich nie potrafiłem im jakoś nic zarzucić i jakoś się z nimi dogadywałem. |
Takie osoby są pokojowo nastawieni dla wszystkich, nie robią selekcji "tego lubię" "tego nie". Po prostu, żyją po to, aby mieć kontakt z ludźmi.
Ci którzy, wolą pobyć sami, w ciszy, przeraża ich tłok ludzki, będą mieli trudności z kontaktem z innymi, zadziwiając się, dlaczego inni są tacy "cool". Wyróżniają ich dusze - a dusze nie zawsze mogą się dogadać.
Ja bym powiedział tak - każdy ma kompleksy. Jedni się z tym pogodzili, że nie są idealni. Inni zaś, którzy siedzą w kącie w pokoju, jak nikt nie widzi, płaczą, chowając swoje słabostki za maską na pysku - udając kogoś innego, szałowego. Tak naprawdę - tacy gniją od środka. Co z tego, że jest w centrum uwagi nawet jak pierdnie i wszyscy mu oklaskują "jesteś taki - i like you"? Jak taki cłowiecek zawsze będzie w duchu chciał więcej, bo czwartek pisze tak naprawdę czwardek(mój Team Leader tak pisze - wygadany, wyszczekany, szałowy do obrzygania, ciągle dziobakując wszystkim, i wszyscy mu dziobakując), i nie może odnaleźć tej filozofii napisania czwartku przez "te". Stąd te kurka maski... Zazdrość pewnych rzeczy, cech, rodzi bal maskowy :)
Re: ??? Dodano: 2008-06-30 18:00
| Weles napisał(a): |
| Tylko. właśnie z takich ludzi powstają zadufani w sobie hipokryci-którzy byli na tyle inteligentni by zauważyc tkwiącą w nich charyzmę. To właśnie ci samotni "nieudacznicy" są lepszym typem człowieka - wyobcowanie, alienacja, one sprawiają że stajesz się oryginalnym, wyjątkowym osobnikiem. A nie pusty klocem, potrafiącym ładnie włazic każdemu w dupe. |
Co do większej wartości ludzi wyalienowanych - mogę się zgodzić. Problem jest tylko jeden - cholernie trudno znaleźć takich ludzi, nawiązać kontakt i dotrzeć do głębi jaką w sobie skrywają. Często są wręcz niezauważalni.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-07-01 10:28
"Samotność, to taka wielka trwoga,
ogarnia mnie, przenika mnie"
mnie uważają za Autsajdera i samotnika, a tak faktycznie to wielu ludzi do mnie przychodzi by pogadać, bo wiedzą że nie kryje uczuć i powiem im szczerze co sądzę...ale mimo to, ludzie-indywidualiści, są skazani na samotność, nawet będąc w tłumie innych ludzi...
Nauka uczyniła z nas Bogów, zanim jeszcze zasłużyliśmy na to by być Ludźmi...
Dodano: 2008-07-07 18:32
"Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności. Tylko w pochłaniającej wszystko pustce samotności,w ciemnościach zacierających kontury świata zewnętrznego można odczuć, że się jest sobą aż do granic zwątpienia, które uprzytamnia nagle własną nicość w rosnącym przeraźliwie ogromie wszechświata." — Gustaw Herling-Grudziński "Inny świat"
I w sumie to nie mam nic więcej do dodania (na dzień dzisiejszy) :).
Dodano: 2008-07-07 22:13
czasami to nawet kocham tę moją samotność:) to wspaniałe mieć za przyjaciółkę samą siebie, nieprawdaż??
Smutek jest drzewem, a jego owocami łzy...
Dodano: 2008-07-07 22:28
Przyjażń z samym sobą , akceptacja siebie samego no to tak, ale przyjażnić się z samym sobą.Wolę przyjażnić się z innymi :)
Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2008-07-08 16:24
może ty tak myślisz. Ale w moim wypadku to prawda. Wiem, że to dziwne ale można zaprzyjaźnić się z samym sobą
Smutek jest drzewem, a jego owocami łzy...
Dodano: 2008-07-08 16:31
Może żle się wyraziłem , oczywiście że zaprzyjażnienie z samym sobą jest pozytywne i wręcz niezbędne :) akceptacja siebie własnej osoby :)w tym sensie rozumiem zaprzyjażnienie się z samym sobą :)
Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2008-07-08 21:13
teraz się zgaedzam
ale moją samotność i tak kocham
Smutek jest drzewem, a jego owocami łzy...
Dodano: 2008-07-09 16:43
Jeśli dobrze ci z tym to fajnie :) jeśli czujesz się ze swoją a samotnością dobrze no to superek ,ja niezbyt dobrze znoszę samotność wolę mieć zawsze kogoś obok siebie o ile to możliwe :) :)

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2008-07-09 17:26
ale ostatnio nawet nie mam chwili dla tej "mojej samotności"
mam ludzi wokół siebie, a i tak wole samą siebie...
Smutek jest drzewem, a jego owocami łzy...
Dodano: 2008-07-10 11:55
"Ci, którzy cieszą się z samotności muszą być albo dziką bestią albo Bogiem"
Pewnie zaraz przeczytam, że połowa z was to albo dzikie bestie albo Bogowie, ale prawda jest taka, że człowiek nie jest stworzony do samotności. Czasem jest ona potrzebna, żeby się wyciszyć, uporządkować myśli, uciec w swój świat, do swojego Elizjum. Ale tak naprawdę, kiedy jesteśmy samotni to tak jak byśmy nie istnieli. Unikamy ludzi a oni unikają nas. Umieramy i zostajemy zapomniani. Mamy wszystko, ale jaki z tego pożytek skoro nie mamy z kim się tym dzielić?
„Wojownik światła wie, że żaden człowiek nie jest samotną wyspą. Wie, że nie może walczyć sam. Jakiekolwiek byłyby jego zamiary, zawsze potrzebuje innych ludzi.”
— Paulo Coelho Podręcznik wojownika światła
Dodano: 2008-07-10 19:19
Nie rozumiesz o co mi chodzi. mam kochającego chłopaka, przyjaciół itp. Ale mimo wszystko brakuje mi tych chwil, gdy siedziałam patrząc się w okno i rozmyslając o różnych sprawach...
Brakuje mi tej mojej samotności. Jesli chcesz to możesz mnie uznać za dziką bestię, bo Bogiem to ja raczej nie jestem
Smutek jest drzewem, a jego owocami łzy...
Dodano: 2008-07-10 19:36
IronMaidenFranka napisał(a):
| Cytat: |
| Nie rozumiesz o co mi chodzi. mam kochającego chłopaka, przyjaciół itp. Ale mimo wszystko brakuje mi tych chwil, gdy siedziałam patrząc się w okno i rozmyslając o różnych sprawach...
Brakuje mi tej mojej samotności. |
No i niemożna było napisać tak od razu :)
Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2008-07-11 11:06
no niby tak... ale jednak nie xD
Smutek jest drzewem, a jego owocami łzy...
Dodano: 2008-07-11 11:35
Oky wiem o co tobie chodzi :)

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2008-07-11 16:54
heh^^miło że ktoś mnie rozumie:)
Smutek jest drzewem, a jego owocami łzy...
Dodano: 2008-07-18 22:07
HellSheep, zgadzam się z Tobą. Samotność nie służy większości z nas ( nie mówię tu o jakihś patologicznych/chorobowych jednostkach). Zostało to nawet udowodnione naukowo. Będąc samotnym żyje się jakby poniżej przeciętnej - nie ma gdzie wyjść, bo samemu - głupio. Nie ma się komu zwierzyć, nie robi się imprez - bo nie ma kogo zaprosić, a na imprezach też się nie bywa - nie jest się zaproszonym, a na ogólno dostępnych - samemu raczej głupio. Na koncert iść samemu - chyba po to tylko by delektować się brzmieniem i zagłuszyć myśli.
Wydaje mi się, że nawet zdeklarowanym na forum totalnym samotnikom ( izolującym się samowolnie ) znudzi się/zmęczy owy stan - chyba, że ich samotność jest mocno przejaskrawiona. Gorzej jest, jeśli ktoś chce zjednać sobie ludzi i nijak nie potrafi tego zrobić. Cały czas mówimy oczywiście o samotności w sensie - bycia pozbawionym kolegów, znajomych - dobrowolna lub przymuszona alienacja.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-09-15 12:03
| Wampgirl napisał(a): |
| HellSheep, zgadzam się z Tobą. Samotność nie służy większości z nas ( nie mówię tu o jakihś patologicznych/chorobowych jednostkach). Zostało to nawet udowodnione naukowo. Będąc samotnym żyje się jakby poniżej przeciętnej - nie ma gdzie wyjść, bo samemu - głupio. Nie ma się komu zwierzyć, nie robi się imprez - bo nie ma kogo zaprosić, a na imprezach też się nie bywa - nie jest się zaproszonym, a na ogólno dostępnych - samemu raczej głupio. Na koncert iść samemu - chyba po to tylko by delektować się brzmieniem i zagłuszyć myśli.
Wydaje mi się, że nawet zdeklarowanym na forum totalnym samotnikom ( izolującym się samowolnie ) znudzi się/zmęczy owy stan - chyba, że ich samotność jest mocno przejaskrawiona. Gorzej jest, jeśli ktoś chce zjednać sobie ludzi i nijak nie potrafi tego zrobić. Cały czas mówimy oczywiście o samotności w sensie - bycia pozbawionym kolegów, znajomych - dobrowolna lub przymuszona alienacja. |
tylko co zrobić jak ktoś niema farta wżyciu jak ja, nie siedzę cicho jak myszka, często próbuje do kogoś poprostu tak zagadać ale co zrobic olewany jestem , kolegów? raczej kolegów tylko z widzenia mam, przyjaciuł? a posiadam dwóch , prawdziwych . Każdy mówił mi ze w liceum znajde ludzi podobnych do siebie , ludzi o podobnych za interesowaniach i tolerancje !
Tak poszedłem do liceum i co? Tolerancja no jest! nawet się zdziwiłem ze aż taka , ale co mam poradzić jak nie mam do kogo tam mordy otworzyć i pogadać o czymś , bo nieda się znaleść wspólnych tematów, eh
ktoś napisze żebym zaczął na jakieś zajęncia tematyczne, żebym się wychylał czy był miły Ale co zrobić jak nic to niedaje
nawet czasem mam wielką ochotę pójść na jakiś koncert czy coś (np. chciałem pójść ostatnio na Old Skull 22) tylko no właśnie samemu pójdę? bo ci moi przyjaciele takiej muzyki hmm nie słuchają , rzadko kiedy spotykam podobną osobę do mnie ,lecz hmm nawet jakoś w miłości mi nie wychodzi ogółem , w okolicy co mieszaka (obrzeza warszawy) jakoś nie mam znajomych ani nikogo zbytnio żeby na koncert się wyrwać czy coś , a uczucia samotności czasem tylko che żeby nawet ktoś zadzwonił i to żeby nawet pomyłka była. ale co tam idę dalej przes zycie, chwilami bywa ktoś obok mnie , lecz rzadko i to krótko , ogółem zawsze wracam do samotności , jedynie do czego mogę się przytulic to gitara i kot
Dodano: 2008-09-15 16:16
ja nie przebieram ten czy tamten (jeden nawet tehno słucha )ale oni tez mają swoje życie i niebęde cały czas in na łbie siedzieć bo przychodzi pytanie ile można?
na przyjaciół nie narzekam ze tylko 2
ogółem chodziło mi o brak "znajomych" o osób z pokrewnych zainteresowaniach
Dodano: 2008-09-15 19:30
Goat. W takich przypadkach ciężko określić co jest bezpośrednią przyczyną tego, że cierpisz z powodu braku znajomych. Grunt to pozostać sobą ( nie ulegać modzie ani wpływom ) - ale cały czas próbując samodoskonalenia się. Jedni przyciągają do siebie ludzi, innym jest ciężej i muszą włożyć sporo pracy, by zbliżyć się do kogoś. Twój los nie jest przecież przesądzony. Najważniejszym ogniwem tego łańcucha jest to, że dostrzegasz - iż coś jest nie w porządku. Nie obwiniasz też innych za to, że są źli, i szukasz rzeczywistej przyczyny tego zjawiska, choć pytania takie najczęściej pozostają bez odpowiedzi. Najgorszą postawą w takim przypadku jest bierność. Nie ulegaj jej.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi