Czasem wspaniale jest usiąść sobie z lampką jakiegoś dobrego alkoholu, zapalić papieroska i posłuchać jakiejś oldschoolowej muzyki, oddać się muzycznej naturalności, poczuć niechlujstwo i pasję grania. Oczywiście największy błogostan jest wtedy, gdy to czego słuchamy jest naprawdę dobre. Tak się składa, że drugi krążek walijskiego, zapomnianego już Xentrix do takowych należy.
Xentrix nagrał bardzo dobry album, który powinien ustawić ich w czołówce gatunku. Niestety tak się nie stało, zapewne też dlatego, że jak na thrash metal jest to dość lekkie granie. Od strony kompozycyjnej odnaleźć można oczywiście sporo wpływów Metalliki, czy Testement, ale nie traktowałbym tego jako zarzut. Powiedziałbym nawet, że to właśnie Xentrix jest tym zespołem thrashmetalowym, którego muzyka najbardziej przypadła mi do gustu i do której mam najmniej zastrzeżeń - nieprzekombinowana, ale wystarczająco techniczna i mądrze skomponowana, aby posłuchać jej więcej niż pięć razy.
Wydawca: Roadracer Records (1990)