The Proof jest jednym z bardziej oryginalnych zespołów polskiej sceny dark independent. Ich muzyka łączy w sobie deathrock i batcave a schizofreniczne teksty w połączeniu z elementami teatru tworzą coś pomiędzy horrorem a groteską. Muzycy określają swą muzykę mianem eksperymentalnej dada gothmakabreski. The Proof powstało stosunkowo późno jak na nurt zimnofalowy, bo dopiero w 2003 roku, co klasyfikuje go do miana post punku. Jednakże powiązanie wokalisty z "Domem Snów" łączy zespół z połową lat dziewięćdziesiątych i mitami wczesnego Jarocina i Bolkowa.
Koncert zaczął się z niewielkim opóźnieniem. Cała publiczność już zdążyła się zebrać. Zespół dość poważnie traktuje swoje porównanie do japońskiego tańca. Wokalista Baton w odrealniającym i odczłowieczającym makijażu przystąpił do istnego dance macabre. Muzycy zaprezentowali głównie materiał ze swej najnowszej płyty "Galeria Złudzeń". Trzeba przyznać, że pod względem muzycznym było dość interesująco. Zespół nawiązuje do zamkniętego już rozdziału polskiej nowej fali - zespołów już nieistniejących jak Made in Poland czy też dogorywających jak Wieże Fabryk. Idąc na koncert można było poczuć się trochę jak w skansenie czy muzeum. Choć muzyka The Proof nawiązuje do charakterystycznego nudnawego, nowofalowego zawodzenia można było tu znaleźć trochę nowości i eksperymentów z dźwiękiem.
Na szczególną uwagę rzeczywiście zasługuje gra sceniczna wokalisty, co sprawia, że mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem nie tylko audio, ale i wizualnym. Jak na Klub u Bazyla udało się uzyskać całkiem przyzwoite brzmienie, a przyzwoita data pozwoliła na przyzwoite afterparty.