Od dobrych kilku miesięcy kilka osób mówiło mi o amerykańskim The Mass, o tym, że ich muzyka jest intryguąca, wciągająca, pełna kontrastów, nikt jednak nie potrafił mi dokładnie opisać, czego się mogłem po tym wydawnictwie spodziewać. Teraz, gdy już poznałem "City Of Dis" stwierdzam, że sam bym nie potrafił tej muzyki opisać. Najprościej nazwać to alternative extreme metalem, ale z drugiej strony to pojęcie nic nie mówi.
Rzeczywiście - The Mass nagrało album pełen kontrastów, sprzeczności, intrygujący, wciągający, pasjonujący. Jego prawdziwą bolączką jest to, że jest on nierówny. Są momenty, gdy pieję z zachwytu, gdy słyszę jazzowe wibracje, innym razem mam napad epileptyczny, gdy słucham, że chłopaki chcą trochę "pobujać". Myślę, ze można zaliczyć ten album do dobrych, gdyż spełnił swoją funckję - zaintersował i wywołał jakieś odczucia skłaniające do ponownego sięgnięcia po niego.
Wydawca: Crucial Blast (2005)