Całkiem przypadkowo trafiłem ostatnio na debiutancki krążek wejherowskiego kwartetu Tehace. Z nazwą spotkałem się kiedyś przeglądając jakieś czasopismo, ale nie zauważyłem, aby o zespole było głośno. Tak czy owak, coś w głowie zostało i o zespole przypomniałem sobie i zapoznałem się z tym wydawnictwem. Czy było warto? Raczej tak.
O ile od strony kompozycyjnej wszystko jest wszystko w porządku, o tyle brzmienie jest tym elementem, który podzieli słuchaczy. Jest ono bardzo nowoczesne, masa shreddów i triggerów, metaliczny pogłos gitar - wszystko to sprawia, że "Zipped Niose From Hell" brzmi naprawdę ciężko i agresywnie, ale nienaturalnie.
Fani nowoczesnego death metalu i w ogóle nowoczesnego brzmienia na pewno polubią to wydawnictwo - tym bardziej, ze jest to naprawdę dobra muzyka. Zwolennicy bardziej "klasycznego" brzmienia, niekoniecznie sterylnego, mogą kręcić trochę nosem. Nie jest to album genialny, nie jest to też coś odkrywczego - wszystko już słyszeliśmy wcześniej, ale jest tu w zasadzie wszystko co death metal powienien mieć.
Wydawca: Mystic Production (2006)